RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Rozdział 22

16 wrz

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy, a to pikanie obok mnie wcale mi nie pomagało. Czułam się przez to jeszcze gorzej. Zaczęłam otwierać oczy, lecz szybko je zamknęłam, bo raziło mnie niewyobrażalnie jasne światło.
-Budzi się… Budzi się…-zaczął ktoś mówić obok mnie, ale zaraz, zaraz. Przecież to było powiedziane po angielsku. Szybko otwarłam oczy ignorując to cholerne światło i widząc kto jest obok mnie owe pikanie przyspieszyło… Wokół mnie było sześciu niesamowicie przystojnych chłopaków i Magda. Boże… One Direction stoi obok mnie! Starałam się usiąść ignorując zawroty głowy, jednak nie dane mi było wygodne siedzenie, bo za rękę trzymał mnie… Niall Horan! I w tym momencie pikanie ustało by po chwili zalać pomieszczenie donośnym pip, pip, pip. Wyrwałam rękę z jego uścisku, oplotłam rękoma kolana i powiedziałam słabym głosem w ojczystym języku do przyjaciółki.
-Magda… Co tu się dzieje? Gdzie ja jestem? I co ONI tu robią?!
-Nic nie pamiętasz?-zaprzeczyłam ruchem głowy i poczułam na policzkach słone łzy.
-Co ona powiedziała?! Maddie?! Czy coś ją boli? O co chodzi?-zaczął lamentować blondyn i przysunął się bliżej mnie, a ja się odsunęłam na skraj łóżka i spojrzałam w jego oczy. Był w nich ból. Co tu się do jasnej cholery dzieję?! Siedziałam sparaliżowana czując coraz więcej łez na własnej koszulce, czy tym czymś co właśnie miałam ubrane. Kątem oka zobaczyłam jak chłopak stojący najbliżej Magdy znika z pomieszczenia by po chili wrócić ze sztabem lekarzy. Wyprosili moich gości z pokoju i zaczęli mnie badać. Zadawali mi mnóstwo pytań, których nie słuchałam i na które odpowiadałam przeczącym ruchem głowy. Byłam zbyt przejęta tym, że było tutaj One Direction, że jeden z nich trzymał mnie za rękę, dopytywał się co powiedziałam do przyjaciółki, a ja za cholerę nie wiem dlaczego. Gdy lekarze w końcu dali mi spokój i wyszli z pokoju weszła do środka już tylko Magda z tym nieznajomym chłopakiem.
-Jak się czujesz?-spytała z troską siadając na brzegu łóżka, a nieznajomy na krzesełku blisko niej.
-Nie wiem. Chyba okropnie. Nie wiem gdzie jestem, co się dzieje, kim on jest-wskazałam głową na szatyna-i co robiło tu 1D?-na końcu mojej wypowiedzi mój głos stał się niewiarygodnie piskliwy.
-Czyli ty na prawdę nic nie pamiętasz?-po raz drugi odpowiedziałam na to pytanie przeczącym ruchem głowy-Czyli będę musiała ci wszystko przypomnieć. Więc tak to jest Jim. Mój chłopak.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że masz chłopaka?!
-Powiedziałam ci to już dawno, ale zapomniałaś. Jestem z Jimem już ponad miesiąc.
-Ponad miesiąc? Jak to… Czy ja byłam nieprzytomna?
-Tak.
-Jak długo?
-Dwa tygodnie…-odpowiedziała mi spokojnie.
-Dwa tygodnie?!-zapiszczałam-Jak to… Jak to możliwe? Co się… Co się ze mną stało?
-Spokojnie… Zaraz ci wszystko wyjaśnię, tylko się uspokój, bo ta maszyna-powiedziała i wskazała głową na to coś pikającego-długo nie wytrzyma.-przez około pięć minut robiłam głębokie wdechy starając się uspokoić. Gdy w końcu maszyna zaczęła pikać w miarę normalnym tempie przyjaciółka zaczęła mówić-Jeśli pozwolisz, to przejdę na angielski, tak żeby Jim mógł nas zrozumieć. Dobrze?-spojrzała na mnie z pytającym wzrokiem, a ja nic nie zrobiłam tylko dalej patrzyłam na z lekkim przerażeniem.-No dobrze. Uznam to za tak. Jesteś tutaj, czyli w szpitalu, ponieważ dostałaś z piłki w głowę, a upadając uderzyłaś się o kamień. Stąd ten mocny ból głowy.-kiwnęłam głową na znak zgody.-A jeśli chcesz wiedzieć wszystko co działo się od początku, to uszykuj się na bardzo długa historię.-ułożyłam się wygodnie czekając na ciąg dalszy opowieści. Wierciłam się przez chwilę a kiedy już przestałam Magda zaczęła mi opowiadać od początku.-Wszystko zaczęło się od telefony Cloe, która powiadomiła nas o przyjęciu na warsztaty. My, jak to my, zaczęłyśmy się cieszyć, pakować i wariować. Gdy już byłyśmy w Londynie Joe, syn Cloe-uśmiechnęłam się słabo na ten rym-tak, tak, ja też uważam to za śmieszne, no ale wracając, Joe powiadomił nas o tym, że to jednak nie będą tylko warsztaty taneczne, ale także muzyczne. Byłyśmy bardzo podekscytowane, trafiłyśmy do uroczego domku, mianowicie trzynastki. Ale w końcu nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy nie złamały jakiejś zasady już pierwszego dnia, więc wybrałyśmy się na spacer po ciszy nocnej. Właśnie wtedy wtargnęłyśmy do domku chłopaków i do łazienki, ale to innym razem ci opowiem. Tak samo jak opowiem ci jeszcze o Alex, twojej bójce z nią, koncercie i moich urodzinach.-skończyła swoją wypowiedź i w tym momencie weszła do pokoju pielęgniarka prosząc ich o wyjście. I tak zostałam sama z myślami. Jak ja mogłam zapomnieć coś takiego? Biłam się z własnymi myślami próbując sobie coś przypomnieć na tyle długo, że nim usnęłam na dworze już świtało.

Obudziła mnie dość głośna wymiana zdań pomiędzy Niallem i Harrym.
-To twoja wina, że ona nic nie pamięta!
-Na prawdę mi przykro Niall. Przecież dobrze wiesz, że nie chciałem specjalnie w nią trafić.
-Chciałeś, czy nie chciałeś, to twoja wina.-a potem był już tylko trzask drzwi. Wzdrygnęłam się na ten dźwięk. Otwarłam w końcu oczy i spojrzałam na chłopaka. Uśmiechał się do mnie niepewnie i zajął miejsce to samo, co wczoraj. Z lekkim drżeniem w głosie zaczął mi opowiadać kiedy mnie spotkał.

Przez trzy, bądź cztery dni, na przemian odwiedzali mnie Niall i Magda z Jimem. Cały czas opowiadali mi wszystko próbując przypomnieć to, co zapomniałam. Jednak ich wysiłki były na marne. NIe mogłam sobie nic przypomnieć i sam lekarz stwierdził, że prawdopodobnie nigdy sobie już tego nie przypomnę. Nie powiedziałam im tego nie chcąc ich zranić. W końcu któż się tego spodziewał? To trzeba być mną, żeby zapomnieć najlepsze chwile w życiu.

Wypisałam się na własne życzenie i udałam się do motelu (o którym opowiadała mi przyjaciółka w którejś sesji) po swoje rzeczy. W szpitalu poprosiłam pielęgniarkę, aby przekazała listy do Mady i Nialla. Nie chciałam się z nimi żegnać osobiście sprawiając im jeszcze więcej bólu. To tylko pogorszyło by sprawę. Wzięłam walizkę (która była już w całości spakowana. Ciekawe dlaczego?) z pokoju, który kiedyś zajmowałam i udałam się do recepcji podziękować za noclegi i uregulować dług. Wychodząc z budynku wiedziała już dokładnie gdzie chciałam się udać.

-Bilet na najbliższy lot do Polski poproszę.
-Najbliższy jest o 12.34-spojrzałam na zegarek. Jest po 10, więc mam jeszcze ponad dwie godziny do odlotu. Zapłaciłam za bilet, schowałam go do kieszeni i udałam się do najbliższej kawiarni.

(perspektywa Madeleine)
-Znowu uciekła!!-krzyknął Niall wbiegając do trzynastki. Rzucił w moją stronę kopertę. Spojrzałam na nią. Była zaadresowana do mnie, napisana pismem Moniki. Szybko otworzyłam list i zaczęłam go czytać. „nie mogę dłużej Was ranić”, „Wracam do domu”, „Magda, proszę nie mów Niallowi, gdzie mieszkam, gdzie będę mieszkać, co się ze mną będzie działo, bo obiecuję, że pomimo tego jak bardzo Cię kocham to znajdę Cię i zabiję. Całuję Monika”. Z lekkim uśmiechem, który był reakcją na ostatnie zdanie, spojrzałam na blondyna.
-Idziemy jej szu….-nie dane mi było dokończyć, bo zostałam wyciągnięta z domku.

Wbiegliśmy do motelu mocno zdyszani po biegu.
-Michelle!! Michelle!!
-No już idę, idę…!!-odkrzyknęła blondynka-O co cho… O cześć Niall, cześć Madeleine.-powiedziała, gdy już nas zobaczyła.
-Jest tu Monica?!-spytał Niall.
-Niee. Wymeldowała się jakąś godzinę temu.-Irlandczyk na to zdanie wyraźnie posmutniał.
-Niall-zaczęłam-to jeszcze nie koniec. Jedziemy na lotnisko.

(perspektywa Monici)
-Pasażerowie lotu Londyn-Warszawa proszeni są o udanie na odprawę-złapałam swoją walizkę udając się do wyznaczonego miejsca pewna, że będzie to bardzo długo trwało, jednak myliłam się, bo po niecałych dwudziestu minutach byłam już gotowa. Zaczęłam iść w kierunku wyjścia, gdy mignęła mi burza loków. Zaczęłam się za nimi rozglądać i w końcu ujrzałam Harrego Stylesa, który najwidoczniej kogoś szukał. Gdy odwrócił się w moją stronę pomachałam do niego przyjaźnie, a ten zaczął biec w moją stronę. Co ja głupia zrobiłam? Przecież on szuka mnie!! Co robić, co robić?!
-Czy to Harry Styles?! Ten Harry Styles z One Direction?!-krzyknęłam i zaczął się niesamowicie wielki pisk. Dzięki Bogu, że Directionerki są wszędzie!-Przepraszam…-szepnęłam w jego stronę bezgłośnie i udałam się do samolotu. Siedząc już w samolocie na swoim miejscu ułożyłam się wygodnie do snu. Kto wie? Może przyśni mi się Horan? Zamknęłam oczy i wszystko mi się przypomniało. Łazienka… Kuchnia… Impreza w trzydziestce… Poranek obok Nialla… Pierwszy pocałunek… Spacer… Pocałunek na dobranoc… Każda czułość jaką mi okazał… Momentalnie zaczęłam płakać. Może jeszcze kiedyś wszystkie moje marzenia związane z Niallem jeszcze się spełnią? Uśmiechnęłam się przez łzy.
-Kto to wie?-powiedziałam sama do siebie.
-Proszę zapiąć pasy. Startujemy.
___________________________________________________________________________________________

w końcu koniec!!
nie sądziłam, że tak trudno będzie mi pisać to opowiadanie, ale w końcu koniec.
nie będzie już więcej tych bezsensownych wpisów i wql… ;pp
a teraz chciałabym podziękować
każdej osobie, która czytała to badziewie ^^
każdej osobie, która napisała jakikolwiek komentarz
jednak najbardziej chciałabym podziękować Patrycji, Madeleine i ChoCoLaTe bez których na pewno nie dociągnęłabym tego opowiadania do końca. Jesteście Wielkie ;**

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 21

10 wrz

Gdy włączyli kolejny film, który także okazał się horrorem, miałam zamiar wracać już do trzynastki. Mam nadzieję, że Maddie z Jimem nic nie robią. Ne chcę im przeszkadzać, ale po wczorajszej nocy jestem strasznie zmęczona i chce mi się spać.
-Ja już chyba będę wracać.-szepnęłam w stronę blondyna.
-Już?
-Uwierz, że z chęcią bym została, ale jestem zbyt zmęczona.-uśmiechnęłam się do niego no i w końcu kto normalny zrezygnowałby z siedzenia na kolanach Nialla, oglądania śpiącego Zayna, piszącego do Danielle Liama i tulącego się Larrego? Przyznam, że cały pierwszy film nie patrzyłam na ekran tylko na Louisa i Harrego. Wyglądają tak uroczo, że aż chce się robić zdjęcia. Harry z ‚uwagą’ ogląda film i przy straszniejszych momentach (chociaż nie jestem pewna czy takie były) mocno przytulał się do Lou a ten go uspokajał. Nie mówiąc już o tym, że Tomlinson cały czas obejmuje ramieniem Stylesa. Która Directioners zrezygnowałaby z takiego widoku?! Głośno westchnęłam i zaczęłam wstawać z kolan Irlandczyka.-Ja już chyba będę się zbierać.-powiedziałam do reszty i zaczęłam iść w stronę drzwi.
-Zaczekaj.-zatrzymałam się mimowolnie-odprowadzę cię.-nie musiałam się nawet odwracać, żeby sprawdzić kto to. W końcu to oczywiste.

Kiedy po spacerze z trzydziestki trzymając się z Niallem za rękę dotarliśmy pod trzynastkę pomyślałam, że nikt nie może być szczęśliwszy ode mnie.
-No to… Dobranoc.-powiedziałam niepewnie.
-Dobranoc.-odpowiedział mi Horan, ale nie wyglądał jakby zamierzał już iść, nawet nie puścił mojej ręki tylko przybliżył się i pocałował… No i znając moje szczęście ktoś musiał nam w tym przeszkodzić, bo w momencie, w którym przybliżyłam się jeszcze bardziej do blondyna otwarły się drzwi.
-Y… Ja ten…. No tego…-powiedział Jim i zamknął drzwi. Odsunęłam się od chłopaka i uśmiechnęłam delikatnie.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-weszłam do domku, minęłam speszonego Jima i rzuciłam się na łóżko Madeleine.
-Monica? Co ty się tak uśmiechasz? Czy ty się zarumieniłaś?
-Ślicznotko ty sama wyglądasz tak samo. A teraz opowiadaj co się działo przez ten tydzień jak mnie nie było.-i w ten właśnie sposób pozbawiłam nas snu aż do rana.

-Pobuuuuuuuudka. Monica wstawaj…
-Co?-odpowiedziałam zaspana.
-Śniadanie?-otwarłam na chwile oczy i spojrzałam na osobę, która miała czelność mnie obudzić i okazało się, że to Maddie a za nią byli tutaj wszyscy, łącznie z Niallem.-To słowo zawsze ją obudzi.
-Nie chce.-odpowiedziałam i zakryłam twarz poduszką.
-Czy ty powiedziałaś, że nie chcesz śniadania? Ludzie ona powiedziała, że nie chce śniadania!! Na prawdę musi chcieć jej się spać.
-Maddie. Przestań gadać i daj mi spać.
-Nie ma spania!!-krzyknął ktoś i brutalnie ściągnął ze mnie cieplutką kołderkę. Zdjęłam z twarzy poduszkę i rzuciłam mordercze spojrzenie Zaynowi. Wstałam z łóżka lekko się chwiejąc i poczłapałam w stronę łazienki, ale nawet do niej nie weszłam tylko położyłam się na łóżko, które kiedyś zajmowała Alex.
-Maddie jak ty wstałaś? Przecież przegadałyśmy chyba z pół nocy!
-Miałam motywacje.
-Jaką motywacje? Śniadanie? To nie jest żadna motywacja.-gdy to powiedziałam wszyscy zrobili zbiorowe ‚oooo’.
-Trzeba było po imprezie iść spać a nie z Niallem….
-Harry nawet nie kończ.-wstałam z łóżka i podeszłam do swojej torby wyciągając pierwsze lepsze spodenki, bluzkę i czarne trampki. Poszłam do łazienki szybko się ubrałam, umyłam zęby i związałam włosy w małego kucyka. Wyszłam a raczej wyskoczyłam z łazienki wciąż zakładając but.-Pasuje?-powiedziałam i rozejrzałam się po zgromadzonych. Wszyscy poza Jimem mieli na twarzy szerokie uśmiechy a Niall miał nawet rumieńce.-Co znowu?
-Bluzka.
-Co znowu nie tak z moją bluzką? Mam zwykłą czerwoną bluzkę. Bo ona jest czerwona, nie?-dla upewnienia spojrzałam na swój ubiór i ubrałam się normalnie. Czarne trampki, jeansowe spodenki i czerwona bluzka z flagą USA.
-Tak jest czerwona. Przypomnij sobie kiedy miałaś ubraną ją po raz ostatni.-kiedy ją miałam ubraną po raz ostatni? Ja z nią nie wytrzymie.-Jakaś ty ciemna. Wtargnęłyśmy wtedy komuś do łazienki.
-Komu?
-Nie ważne.-powiedział szybko Niall-Chodźmy już na śniadanie, bo głodny jestem.
-Przecież ty zawsze jesteś głodny.-to takie oczywiste, a i tak wszyscy, łącznie z Irlandczykiem zaczęliśmy się śmiać. Po jakimś czasie w końcu trochę się opanowaliśmy i zaczęliśmy wychodzić z domku. W stołówce jak to w stołówce. Mnóstwo jedzenia i hałas. Nim się zorientowałam stałam w wejściu sama, bo reszta była już przy naszym stoliku. Wolno zaczęłam iść do nich ignorując ciekawskie spojrzenia. No tak, przecież zostałam wyrzucona z obozu. Dochodząc do stolika spostrzegłam, że jedyne miejsce jest pomiędzy Maddie a Zaynem. Ona mnie obudziła a on ściągnął ze mnie cieplutką kołderkę. Lepszego miejsca to ja nie mogłam dostać. Wgramoliłam się na krzesło, oparłam głowę o ramię chłopaka i zamknęłam oczy. Może uda mi się zdrzemnąć.
-Słuchaj-powiedział Zayn odsuwając mnie od siebie-lubię cię ale nie tak, żeby okazywać publicznie czułości.
-Dobra.-odpowiedziałam i zaczęłam jeść śniadanie.
-Skoro mamy dzisiaj dzień wolny… Co będziemy robić? Macie jakieś propozycję?-zaczął Harry.
-Znając moją kochaną przyjaciółkę na pewno powie, że poleniuchowałaby.
-Maddie i tu się mylisz. Może popływamy? W końcu padać chyba nie będzie, prawda?
-Ja w to wchodzę to świetny pomysł. A wy?-wszyscy się zgodzili. Jestem genialna.

Leżąc na pomoście za trzynastką, wylegując się w słońcu już prawie zasypiałam słuchając śmiechu Zayna i Larrego grających w piłkę, rozmawiających Maddie i Jima, plusk wody świadczący o tym, że Liam i Niall pływają.Uśmiechnęłam się, ułożyłam wygodniej i nagle… Wszystko ucichło. To nie wróży nic dobrego. Otwarłam oczy i zobaczyłam zmierzających w moją stronę Louisa i Harrego.
-Litości….-szepnęłam, gdy byli już na tyle blisko by usłyszeć moją prośbę jednak oni byli na nią obojętni i już po chwili byłam wrzucona do wody. Momentalnie poszłam na dno. Miałam zamiar tam zostać jednak stwierdziłam, że to bezsensowne. Szybko wypłynęłam spod wody i zaczęłam płynąć ku brzegu. Wyszłam z wody i miałam zamiar iść do Larrego i zacząć go wyzywać, okładać pięściami i róże tego typu, ale jedyne co zobaczyłam to piłka lecąca w moją stronę, nim zdążyłam zrobić unik piłka uderzyła mnie w twarz a później była już tylko ciemność.
__________________________________________________________________________

krótkie, bo krótkie,
ale stwierdziłam, że końcówkę rozdzielę na dwa rozdziały.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS