RSS
 

Rozdział 21

10 wrz

Gdy włączyli kolejny film, który także okazał się horrorem, miałam zamiar wracać już do trzynastki. Mam nadzieję, że Maddie z Jimem nic nie robią. Ne chcę im przeszkadzać, ale po wczorajszej nocy jestem strasznie zmęczona i chce mi się spać.
-Ja już chyba będę wracać.-szepnęłam w stronę blondyna.
-Już?
-Uwierz, że z chęcią bym została, ale jestem zbyt zmęczona.-uśmiechnęłam się do niego no i w końcu kto normalny zrezygnowałby z siedzenia na kolanach Nialla, oglądania śpiącego Zayna, piszącego do Danielle Liama i tulącego się Larrego? Przyznam, że cały pierwszy film nie patrzyłam na ekran tylko na Louisa i Harrego. Wyglądają tak uroczo, że aż chce się robić zdjęcia. Harry z ‚uwagą’ ogląda film i przy straszniejszych momentach (chociaż nie jestem pewna czy takie były) mocno przytulał się do Lou a ten go uspokajał. Nie mówiąc już o tym, że Tomlinson cały czas obejmuje ramieniem Stylesa. Która Directioners zrezygnowałaby z takiego widoku?! Głośno westchnęłam i zaczęłam wstawać z kolan Irlandczyka.-Ja już chyba będę się zbierać.-powiedziałam do reszty i zaczęłam iść w stronę drzwi.
-Zaczekaj.-zatrzymałam się mimowolnie-odprowadzę cię.-nie musiałam się nawet odwracać, żeby sprawdzić kto to. W końcu to oczywiste.

Kiedy po spacerze z trzydziestki trzymając się z Niallem za rękę dotarliśmy pod trzynastkę pomyślałam, że nikt nie może być szczęśliwszy ode mnie.
-No to… Dobranoc.-powiedziałam niepewnie.
-Dobranoc.-odpowiedział mi Horan, ale nie wyglądał jakby zamierzał już iść, nawet nie puścił mojej ręki tylko przybliżył się i pocałował… No i znając moje szczęście ktoś musiał nam w tym przeszkodzić, bo w momencie, w którym przybliżyłam się jeszcze bardziej do blondyna otwarły się drzwi.
-Y… Ja ten…. No tego…-powiedział Jim i zamknął drzwi. Odsunęłam się od chłopaka i uśmiechnęłam delikatnie.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-weszłam do domku, minęłam speszonego Jima i rzuciłam się na łóżko Madeleine.
-Monica? Co ty się tak uśmiechasz? Czy ty się zarumieniłaś?
-Ślicznotko ty sama wyglądasz tak samo. A teraz opowiadaj co się działo przez ten tydzień jak mnie nie było.-i w ten właśnie sposób pozbawiłam nas snu aż do rana.

-Pobuuuuuuuudka. Monica wstawaj…
-Co?-odpowiedziałam zaspana.
-Śniadanie?-otwarłam na chwile oczy i spojrzałam na osobę, która miała czelność mnie obudzić i okazało się, że to Maddie a za nią byli tutaj wszyscy, łącznie z Niallem.-To słowo zawsze ją obudzi.
-Nie chce.-odpowiedziałam i zakryłam twarz poduszką.
-Czy ty powiedziałaś, że nie chcesz śniadania? Ludzie ona powiedziała, że nie chce śniadania!! Na prawdę musi chcieć jej się spać.
-Maddie. Przestań gadać i daj mi spać.
-Nie ma spania!!-krzyknął ktoś i brutalnie ściągnął ze mnie cieplutką kołderkę. Zdjęłam z twarzy poduszkę i rzuciłam mordercze spojrzenie Zaynowi. Wstałam z łóżka lekko się chwiejąc i poczłapałam w stronę łazienki, ale nawet do niej nie weszłam tylko położyłam się na łóżko, które kiedyś zajmowała Alex.
-Maddie jak ty wstałaś? Przecież przegadałyśmy chyba z pół nocy!
-Miałam motywacje.
-Jaką motywacje? Śniadanie? To nie jest żadna motywacja.-gdy to powiedziałam wszyscy zrobili zbiorowe ‚oooo’.
-Trzeba było po imprezie iść spać a nie z Niallem….
-Harry nawet nie kończ.-wstałam z łóżka i podeszłam do swojej torby wyciągając pierwsze lepsze spodenki, bluzkę i czarne trampki. Poszłam do łazienki szybko się ubrałam, umyłam zęby i związałam włosy w małego kucyka. Wyszłam a raczej wyskoczyłam z łazienki wciąż zakładając but.-Pasuje?-powiedziałam i rozejrzałam się po zgromadzonych. Wszyscy poza Jimem mieli na twarzy szerokie uśmiechy a Niall miał nawet rumieńce.-Co znowu?
-Bluzka.
-Co znowu nie tak z moją bluzką? Mam zwykłą czerwoną bluzkę. Bo ona jest czerwona, nie?-dla upewnienia spojrzałam na swój ubiór i ubrałam się normalnie. Czarne trampki, jeansowe spodenki i czerwona bluzka z flagą USA.
-Tak jest czerwona. Przypomnij sobie kiedy miałaś ubraną ją po raz ostatni.-kiedy ją miałam ubraną po raz ostatni? Ja z nią nie wytrzymie.-Jakaś ty ciemna. Wtargnęłyśmy wtedy komuś do łazienki.
-Komu?
-Nie ważne.-powiedział szybko Niall-Chodźmy już na śniadanie, bo głodny jestem.
-Przecież ty zawsze jesteś głodny.-to takie oczywiste, a i tak wszyscy, łącznie z Irlandczykiem zaczęliśmy się śmiać. Po jakimś czasie w końcu trochę się opanowaliśmy i zaczęliśmy wychodzić z domku. W stołówce jak to w stołówce. Mnóstwo jedzenia i hałas. Nim się zorientowałam stałam w wejściu sama, bo reszta była już przy naszym stoliku. Wolno zaczęłam iść do nich ignorując ciekawskie spojrzenia. No tak, przecież zostałam wyrzucona z obozu. Dochodząc do stolika spostrzegłam, że jedyne miejsce jest pomiędzy Maddie a Zaynem. Ona mnie obudziła a on ściągnął ze mnie cieplutką kołderkę. Lepszego miejsca to ja nie mogłam dostać. Wgramoliłam się na krzesło, oparłam głowę o ramię chłopaka i zamknęłam oczy. Może uda mi się zdrzemnąć.
-Słuchaj-powiedział Zayn odsuwając mnie od siebie-lubię cię ale nie tak, żeby okazywać publicznie czułości.
-Dobra.-odpowiedziałam i zaczęłam jeść śniadanie.
-Skoro mamy dzisiaj dzień wolny… Co będziemy robić? Macie jakieś propozycję?-zaczął Harry.
-Znając moją kochaną przyjaciółkę na pewno powie, że poleniuchowałaby.
-Maddie i tu się mylisz. Może popływamy? W końcu padać chyba nie będzie, prawda?
-Ja w to wchodzę to świetny pomysł. A wy?-wszyscy się zgodzili. Jestem genialna.

Leżąc na pomoście za trzynastką, wylegując się w słońcu już prawie zasypiałam słuchając śmiechu Zayna i Larrego grających w piłkę, rozmawiających Maddie i Jima, plusk wody świadczący o tym, że Liam i Niall pływają.Uśmiechnęłam się, ułożyłam wygodniej i nagle… Wszystko ucichło. To nie wróży nic dobrego. Otwarłam oczy i zobaczyłam zmierzających w moją stronę Louisa i Harrego.
-Litości….-szepnęłam, gdy byli już na tyle blisko by usłyszeć moją prośbę jednak oni byli na nią obojętni i już po chwili byłam wrzucona do wody. Momentalnie poszłam na dno. Miałam zamiar tam zostać jednak stwierdziłam, że to bezsensowne. Szybko wypłynęłam spod wody i zaczęłam płynąć ku brzegu. Wyszłam z wody i miałam zamiar iść do Larrego i zacząć go wyzywać, okładać pięściami i róże tego typu, ale jedyne co zobaczyłam to piłka lecąca w moją stronę, nim zdążyłam zrobić unik piłka uderzyła mnie w twarz a później była już tylko ciemność.
__________________________________________________________________________

krótkie, bo krótkie,
ale stwierdziłam, że końcówkę rozdzielę na dwa rozdziały.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Pati

    10 września 2012 o 20:52

    Jaka koncówka co ty gadasz? masz pisac dalej a nie .;p

     
    • szuszfol

      10 września 2012 o 20:58

      jasne, jasne, jasne….

       
  2. ~ChoCoLaTe!

    11 września 2012 o 20:04

    Hahahahah! Końcówka? Chyba sobie jaja ze mnie robisz. Nie kończ jeszcze tego, proszę Cię… To opowiadanie dla mnie jest częścią mego marnego żywota. Proszę nie rób tego.
    Odnośnie rozdziału to czytałam go na jakże interesującej religii… Druga była znacznie fajniejsza bo gadaliśmy o egzorcyzmach :D
    Niall i Monica to taka słodka para… Awww…. Słodziaki :) Dostała piłka w głowę? Skąd ja to znam?? :P
    Ale na serio poczekaj jeszcze z oficjalnym rozstaniem się z blogiem…. Na prawdę.
    Pozdrawiam, Magda:)

     
    • szuszfol

      11 września 2012 o 20:08

      nie. to już postanowione. przykro mi….? ;**
      ale mam już pomysł na kolejne także spokojnie ^^

       
 

  • RSS