RSS
 

Rozdział 18

04 lip

-Gotowa?
-Tak możemy już iść.-odpowiedziała mi i złapała mnie za rękę. Ledwo przechodząc przez próg trzynastki zaczęła mnie wypytywać. Wiedziałam, że tak będzie. W końcu prawie cały tydzień ze mną nie rozmawiała.
-Tak w ogóle to jak ty się tutaj znalazłaś?
-Teleportowałam się.-uśmiechnęłam się i spojrzałam na przyjaciółkę. Patrzyła na mnie jak na wariatkę.-No nie patrz tak na mnie. Już ci mówię. No więc tak. Przyjechałam takim super, oliwkowym samochodem z Michelle, która… O kurcze!! Gdzie ona jest!? Kompletnie o niej zapomniałam!!
-Mniejsza z tym. A kto to jest? Ta cała Michelle?
-Podwiozła mnie do Londynu i zatrzymałam się w motelu jej ojca. I to ona jest sprawczynią tego jak wyglądam.
-Ty sama na pewno byś się tak nie ubrała. Znam cię. Na pewno byś przyszła w spodniach, luźnej koszulce i trampkach. A teraz wyglądasz bardzo ładnie.-na to ostatnie zdaniu tylko na nią spojrzałam.-Zostajesz tutaj, prawda?
-Nie.
-Dlaczego? Przecież Joe na pewno cię przyjmie z powrotem.
-Wiem. A przynajmniej tak przypuszczam. Ja po prostu… Chyba nie chcę zostać.-szłyśmy przez chwilę w ciszy. Nie spieszyło nam się nigdzie. Kiedy już prawie dochodziłyśmy do sali Maddie powiedziała:
-Ciekawe jak Niall zareaguje na twój widok.
-Mam zamiar go unikać.-odparłam od niechcenia.
-Dlaczego? Przecież musicie w końcu pogadać.
-Wiem, ale na pewno nie teraz. A teraz skończmy już ten temat. Czas zacząć imprezę.-powiedziałam, bo stałyśmy już przed salą. Uśmiechnęłam się, co chyba wyszło trochę sztucznie, ale nie przejmowałam się tym. Maddie nie chcąc się chyba kłócić weszła do środka żeby zacząć świętować swoje urodziny.

Kiedy byłyśmy na sali dałam przyjaciółce resztę prezentów. Czyli dużego różowego misia, który był większy ode mnie, koszulkę z tekstem piosenki 1D i bransoletkę, na której było jej imię i pełno koniczynek.
-Ja mam taką samą.-powiedziałam jej i pokazałam swój prawy nadgarstek, na którym była bransoletka. Maddie od razu założyła swoją. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby tak się cieszyła z powodu głupiej bransoletki. Otworzyła prezenty tylko ode mnie i Jima. Czemu ja się przyjaźnię z tak dziwną dziewczyną? .

W końcu poznałam Danielle i Elenor. Dla Directionerki to wielkie przeżycie. Co chyba usprawiedliwia moje zachowanie, zresztą Maddie zareagowała tak samo jak ja. Czyli zaczęła skakać i cieszyć się jak głupia kiedy zobaczyła Dan i Elke. Całe szczęście jak Liam i Louis nam je przedstawiali to nigdzie nie było Nialla. Cieszyłyśmy się jak głupie kiedy się z nami przywitały, a kiedy Dan zaproponowała, żebyśmy poszły tańczyć byłyśmy w siódmym niebie. Tańczyłyśmy, a raczej wygłupiałyśmy się długo, ale kiedy zobaczyłam Nialla momentalnie poszłam do łazienki. Siedziałam w niej jakieś piętnaście minut. Kiedy wyszłam po Niallu nie było już śladu, więc wróciłam do solenizantki na parkiet.

W końcu Madeleine otwarła resztę prezentów. Zajęło jej to sporo czasu, no bo w końcu każdy znajdujący się na imprezie dał jej nawet mały prezent. Nawet Michelle, która jej nie zna. Dała jej jakieś kosmetyki na co przyjaciółka się ucieszyła. Ja na pewno nie cieszyła bym się z takiego prezentu, no ale Maddie trochę się ode mnie różni. Wśród reszty prezentów były: koszulki z podobiznami chłopców, biżuterię w tym bransoletkę z zawieszakami kojarzącymi się z każdym z 1D (marchewka kojarząca się z Louisem, lusterko z Zaynem, koniczynka z Niallem, łyżka z Liamem i kotek z Harrym), płyty, maskotki i wiele wiele innych. Też bym chciała takie prezenty. NO może nie wszystkie, ale większość.

Cały imprezę tańczyłyśmy. Nie pamiętam, żebym kiedyś się tak świetnie bawiła. Jakoś o czwartej nad ranem stałam przy stole z jedzeniem, bo zgłodniałam i miałam sięgnąć po ostatni kawałek pizzy kiedy ktoś mnie uprzedził. Spojrzałam na tego kogoś z wyrzutem, ale od razu tego pożałowałam. Na przeciwko mnie stał blondyn uśmiechając się szeroko.
-Monica…-nawet nie zdążył dokończyć a ja już cofałam się szybko. Znalazłam Maddie, która właśnie rozmawiała z Danielle i powiedziałam jej, że źle się czuję. Jeszcze raz życzyłam wszystkiego najlepszego i wyszłam z sali. Kiedy po raz ostatni na nią spojrzałam była w szoku. Pewnie dlatego nie próbowała mnie nawet zatrzymywać. Przed wejściem był Zayn i Michelle. Palili.
-Michelle ja wracam. Jak chcesz zostań jeszcze. Trafię do hotelu. Cześć.-powiedziałam i już biegłam w stronę lasu. Po raz drugi idę tedy z zamiarem ucieczki. Co się ze mną dzieje? Ostatnio coś za często uciekam.

Po kąpieli założyłam na siebie bieliznę i koszulkę z koniczynką. Wyszłam z łazienki z jeszcze mokrymi włosami, których nie chciało mi się suszyć i stanęłam na środku pokoju szukając wzrokiem swojej walizki. Jeśli jeszcze uda mi się spotkać Michelle przed wyjazdem to przysięgam, że ją zabiję. Dlaczego ona zawsze musi przestawiać moje rzeczy? Oczywiście nie mówiąc o tym, że mi je zabiera. Na szczęście oddała mi już wszystkie moje ciuchy, które wcześniej ukradła. Teraz leżą ładnie poskładane na łóżku czekając aż je włożę do walizki. Po około piętnastu minutach w końcu znalazłam walizkę. Okazało się, że jest na szafie. Podeszłam do szafy i stanęłam na palcach próbując ją ściągnąć. Dlaczego Michelle musi być ode mnie wyższa? Zaczęłam podskakiwać chcąc jakoś zahaczyć ręką walizkę i w końcu mi się udało. Niestety na walizce było coś jeszcze, więc jedną ręką trzymałam nad głową walizkę a drugą owe coś czym się okazało jakieś wielkie pudło. Ręce powoli zaczęły mi cierpnąć. Jeszcze chwila i na pewno spuszczę sobie to wszystko na głowę. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Pewna, że to Michelle powiedziałam:
-Chodź tu i mi pomóż. Ja cię jeszcze za to zabiję.-podeszła do mnie bez słowa, stanęła za mną wepchnęła pudło z powrotem na szafę a walizkę ściągnęła. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to nie są ręce dziewczyny. Szybko odwróciłam się przodem do… Nialla? I przywarłam całym ciałem do szafy. Niall rzucił moją walizkę za siebie i oparł prawą rękę na wysokości mojej głowy. Musiałam wyglądać na mocno przerażoną, bo widząc moją minę uśmiechnął się.
-Nie wiem za co chcesz mnie zabić. Tęskniłem…-powiedział i zaczął się do mnie przybliżać. Przerażona zamknęłam oczy czekając co się wydarzy. Moje serce biło jak oszalałe. Czułam jak moje policzki płoną. Po chwili trwającej dla mnie wieki poczułam jak Niall całuje mnie w lewy policzek. Dokładnie tam, gdzie miałam bliznę po ataku Alex. Skóra w tamtym miejscu paliła mnie. Nie w jakiś nie przyjemny sposób. Po prosty paliła mnie pod dotykiem jego ust. Kiedy dotarło do mojego ciała co się dzieję, przeszły mnie dreszcze. Kiedy Niall się ode mnie odsunął otwarłam nie pewnie oczy. Jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Przyglądał mi się z uśmiechem. Spojrzałam na jego usta i przygryzłam dolną wargę. Podniosłam wzrok i spojrzałam w jego niebieskie oczy. Miał w nich takie iskry radości. Nie wiem jak długo staliśmy tak patrząc na siebie. Cały czas patrzyłam w te jego cudowne oczy, kiedy w końcu odezwał się i powiedział szeptem:
-Długo tak będziemy stali i na siebie patrzyli?-gdy to powiedział spuściłam wzrok i zarumieniłam się jeszcze mocniej. O ile to w ogóle możliwe. Przeszłam pod jego ręką i usiadłam na łóżku zrzucając z niego wcześniej poskładane ubrania. Spojrzałam na blondyna, który cały czas stał przed szafą. Moje serce cały czas biło w oszalałym tempie a ja zastanawiałam się co powiedzieć, żeby przerwać tę ciszę. Jednak żadne słowa, które przychodziły mi do głowy nie były odpowiednie. W końcu blondyn się odwrócił i zaczął podchodzić do łóżka. Spuściłam wzrok na swoje splecione ręce i ponownie przygryzłam wargę.-Monica…-wyszeptał i usiadł na przeciwko mnie. Złapał mnie za drżące ze zdenerwowania ręce.-Monica…-powtórzył moje imię jakby z uczuciem przez co ponownie przez moje ciało przebiegły dreszcze. On widząc jak na niego reaguję cicho się zaśmiał.
-Myślisz, że to takie śmieszne?-szepnęłam w nadziei, że mnie nie usłyszy.
-W sumie to nie wiem. Jestem ciekawy jak zareagujesz na to.-powiedział lekko rozbawionym tonem. Zaciekawiona spojrzałam na niego, a on zaczął się przybliżać w moją stronę. Siedziałam będąc w szoku, lecz gdy jego uśmiechnięta twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej ocknęłam się.
-Nie.-powiedziałam stanowczo wyrywając ręce z jego uścisku, odpychając go od siebie.-Nie. Niall ty nic nie rozumiesz…
-To mi to wytłumacz.
-Nie wiem jak.-poczułam, że blisko mi do płaczu, więc szybko odwróciłam głowę zakrywając twarz rękoma. Poczułam łzy na policzkach.
-Powiedz, dlaczego uciekłaś z koncertu, dlaczego całą imprezę mnie unikałaś.
-Bo… Ty po prostu nic nie rozumiesz. Ja… Ja tak nie mogę. Nie potrafię…-powiedziałam niewyraźnie spod dłoni.
-Monica. O co ci chodzi?-powiedział i odciągnął moje dłonie od twarzy mocno je ściskając.
-Jak ty to sobie wyobrażasz?
-Co?
-Och Niall. Nie udawaj. Na pewno już dawno się zorientowałeś co do ciebie czuję. Ja po prostu nie mogę już dłużej… Nie potrafię już dłużej udawać, że jesteś tylko chłopakiem z mojego ulubionego zespołu. Ja czuję do ciebie coś więcej. Nie wiem co sobie ubzdurałam. A teraz proszę cię. Wyjdź z mojego pokoju.
-Ale..
-Wyjdź.-i po raz kolejny wyszarpnęłam ręce z jego uścisku odpychając go. Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi otwierając je. Niall bez słowa opuścił mój pokój. Zamknęłam za nim drzwi i usiadłam pod nimi. Zaczęłam płakać.-Czy on nie rozumie, że to by nie miało sensu? Zresztą on mnie uważa za przyjaciółkę a ja nie mam już siły dłużej…-powiedziałam sobie pod nosem po czym jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Wstałam chwiejnie z podłogi i położyłam się na łóżku. Odwróciłam się plecami do drzwi nie chcąc wyczekiwać w nich Nialla.-Przecież on nie wróci.
-Wróci.-odpowiedział. Odwróciłam się w stronę drzwi a on w nich czekał. Usiadłam na łóżku.-Ja nie uważam cię za przyjaciółkę-wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi.
-Jestem tylko kolejną głupią fanką, która miała szczęście cię spotkać, prawda?
-Nie. Jesteś dla mnie kimś więcej.-po woli podszedł do łóżka i usiadł obok mnie.-Czy ty nie rozumiesz, że czuję do samo do ciebie co ty do mnie?
-Próbujesz mnie tylko pocieszyć.
-Nie. Monica… Zrozum.
-Co mam zrozumieć Niall? To, że mam świra na twoim punkcie? To, że przez ten cały tydzień myślałam tylko o tobie? To, że bałam się spotkać ciebie na imprezie bojąc się jak zareagujesz? Czy to, że ja cię kocham?
-Jak to…?
-Tak to. A teraz proszę cię. Zostaw mnie.
-Nie mogę.-powiedział po czym mnie pocałował. Kiedy mnie całował, a robił to bardzo delikatnie pewnie bojąc się mojej reakcji, czułam przyjemne ciepło w całym ciele. Nim dotarło do mnie co robię objęłam go za szyję przyciągnęłam bliżej siebie. Jego ręce błądziły po moich plecach powodując dreszcze. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie oparł swoje czoło o moje.-Nigdy więcej mnie nie zostawiaj.-wyszeptał.
_______________________________________________________________________________________

przepraszam, że tak długo nie było żadnego wpisu.
jakoś nie miałam weny, żeby cokolwiek napisać
a kiedy już napisałam
to wyszło coś takiego
nie podoba mi się, ale coś dodać musiałam.
więc… miłego czytania ;pp

 
Komentarze (7)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Pati;D

    5 lipca 2012 o 14:03

    Wkoncu napisalas! ;D
    Bardzo fajny Ci wyszedl ten rozdzial a koncowka najlepsza : PP

     
  2. ~Madeleine

    5 lipca 2012 o 16:55

    Super ;)

     
  3. ~Anecik

    5 lipca 2012 o 23:48

    Magiczne zakończenie <3

     
  4. ~Natalia

    6 lipca 2012 o 19:49

    BOOOOOOOOOOOOZE ZAKOCHAŁAM SIE W ZAKONCZENIU TAKIE ROMANTYCZNE TO BYŁO JEST JESJUS KOBIETO PISZ TO DALEJ ZAKOCHAŁAM SIE W TWOIM OPOWIADANIU ;D

     
  5. ~Agata_Malik

    7 lipca 2012 o 11:35

    Świetny! : )

     
  6. ~Zuza

    11 lipca 2012 o 00:06

    nareszcieee! no nie mogłam się doczekać Maill’i! to było tak romantyczne, że chyba bardziej by się nie dało! a ja tak kocham romantyczne momenty! <3 mam nadzieję, że będzie ich więcej :D
    czekam! ;)

     
  7. ~Martynkaa

    14 lipca 2012 o 21:54

    Cudownyy zreszta jak wszystkiee :D czekam z niecierpliwoscia na nn : ** pozdrawiam Xx

     
 

  • RSS