RSS
 

Rozdział 17

21 cze

Pomimo tego, że miałam okropny humor, to idąc ulicami Londynu nie mogłam się nie uśmiechać, widząc ile dziewczyn ma ubrane koszulki podobne do mojej. Wszystkie zmierzały w tym samym kierunku. Mianowicie na Arenę 02. W końcu będę na koncercie chłopaków z 1D. Jeszcze tylko jeden punk został do wypełnienia z mojej listy marzeń. Tylko jeden punk, który wiem, że i tak się nie spełni. Szłam po woli, bo w przeciwieństwie do innych nie muszę pchać się do przodu i zajmować miejsca. Mam wejściówkę Vip’a. Uwielbiam Michelle. Nie dosyć, że pozwoliła mi się zatrzymać w motelu jej ojca to jeszcze oddała mi swój bilet. Powoli mijając wystrojone nastolatki, które wybierając te ciuchy na pewno myślały tylko o tym, żeby zwrócić na siebie uwagę, doszłam na miejsce i chciałam wejść do środka przede mną stanął ochroniarz. Szybko wyjęłam z kieszeni swój bilet, pokazałam mu a on dał mi zawieszkę z napisem Vip. Uśmiechnęłam się do niego miło życzyłam miłego wieczoru i weszłam. Ochroniarz, który stał w środku widząc moją zawieszkę pokierował mnie aż pod samą scenę. Mijając inne dziewczyny widziałam w ich oczach zazdrość. Ciekawe jak by zareagowały, gdyby dowiedziały się, że znam osobiście One Direction. Gdy w końcu stanęłam pod samą sceną i złapałam barierki moje serce zaczęło bić w oszalałym tempie.

(perspektywa Madeleine)
Stoję przy otwartym oknie i próbuję się uspokoić. Gdybym widziała, że tak się będę stresować tym występem to w życiu bym się nie zgodziła zatańczyć na tym głupim konkursie. To wszystko przez Monice. To przez nią się zgłosiłam. Miałyśmy razem tańczyć. A teraz? Teraz nawet nie wiem czy gdzieś tutaj jest. Brakuje mi jej. Ciekawe czy zadzwoni i mi złoży życzenia.
-O czym tak myślisz?-ktoś powiedział i objął mnie w pasie. Na co aż podskoczyłam. Odwróciłam się i uśmiechnęłam widząc kto to jest.
-Jim nie strasz mnie. O Monic. I o tym czy dam radę zatańczyć tak się stresuję.
-Ty się stresujesz? Przecież świetnie tańczysz. Zobacz lepiej na mnie. Jak ja wyglądam?-spojrzałam na jego ubiór. Miał różową koszulkę, błękitne spodnie i żółte trampki. Takie neonowe kolory. Zresztą wszyscy jesteśmy tak ubrani. To pomysł Louisa. Chciał, żeby tancerze też byli widoczni.
-Do twarzy ci w różowym.
-Skoro ty tak uważasz to się kłócić nie będę.-powiedział i dał mi całusa.
-Dobra gołąbeczki koniec tego dobrego. Czas zacząć występ.-spojrzałam na Louisa, który z uśmiechem się nam przyglądał.
-Czy ty zawsze musisz przeszkadzać?
-A przeszkadzam?
-Tak.
-Przepraszam… Ale na prawdę musimy już iść. Za chwilę zacznie się występ.
-Dobra już idziemy.-złapałam Jima za rękę i zaczęłam iść, ciągnąc go za sobą w stronę wejścia na scenę. Jakiś chłopak w słuchawkach zaczął odliczać. Puściłam Jima, wzięłam jeden duży wdech i już wbiegamy na scenę.

(perspektywa Monici)
Jak zaczęli wbiegać na scenę to wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć i krzyczeć. A ja? Ja zaczęłam się śmiać widząc uśmiechnięte twarze chłopaków. Wszyscy się uśmiechali. Niall może trochę sztucznie, no ale. Co zrobić? Gdy zobaczyłam Maddie i Jima i jak cała reszta ubrana w neonowe ciuchy ustawia się to w moich oczach pojawiały się łzy. Ja mogłam stać obok nich. Mogłam tańczyć razem z nimi.
-Hej, hej!! Dzisiaj pierwszy raz na naszym koncercie nie tylko my będziemy tańczyć!!-zaczął Liam. Któż by inny mógł zacząć? W końcu on jest najbardziej z nich wszystkich odpowiedzialny-Powitajcie Maddie!! Jima!! Diane!! Shane’a!! Caroline!! Isabell!!-zaczął ich po kolei przedstawiać. Tak tęskniłam za Madeleine, że najchętniej to wskoczyłabym na scenę i rzuciła na nią. Zresztą na chłopaków też.-No to zaczynamy!!-krzyknął i po chwili mogliśmy usłyszeć pierwsze dźwięki WMYB. Przez cały czas patrzyłam na tancerzy. I jak się okazało połowa kroków jakie tańczyli była wymyślona przeze mnie i Maddie. Dopiero gdy Harry miał śpiewać solówkę spojrzałam na nich. Jak to mają już chłopcy w zwyczaju zaczęli mu przeszkadzać. Zayn bawił się jego lokami, Liam marał po twarzy a Louis łapał za tyłek. Tylko Niall nic nie robił i stał spokojnie. Fanki widząc to zaczęły piszczeć. Ja zresztą też. Kiedy w końcu skończyli śpiewać zaczęli gadać.

Kiedy koncert już zmierzał ku końcowi, co wywnioskowałam z krzyków fanek patrzyłam to na smutnego Nialla to na Maddie. Ślicznotka zaczęła się szczerzyć i zrobiła krok do „Up all night”. Oni chyba nie mają zamiaru tańczyć tego co wymyśliłyśmy?
-Nie…-szepnęłam sobie pod nosem jak już zobaczyłam co tańczą. Mój układ. Mój i Maddie. Wymyślony dla żartów. Tańczony na koncercie?! Ze szczęścia zaczęłam skakać i krzyczeć. Gdy doszło do refrenu zaczęłam tańczyć razem z nimi. W końcu znam te choreografię na pamięć. Dziewczyny stojące obok mnie na początku mnie wyzywały, ale kiedy zobaczyły, że tańczę to samo co oni zrobiły mi miejsce. Gdy piosenka się skończyła stanęłam i uśmiechałam się od ucha do ucha. Dziewczyny stojące najbliżej mnie zaczęły bić brawo. Spojrzałam na nie zdezorientowana. Co ja zrobiłam?! Przecież teraz mogą mnie zobaczyć!! Jaka ja jestem głupia!! Zaczęłam machać rękami żeby przestały klaskać, albo przynajmniej patrzeć na mnie i o dziwo, podziałało. Spojrzałam szybko na scenę i nikt, poza Maddie nie patrzył w moją stronę. Pomachałam do niej a ona od razu się uśmiechnęła. Na pewno chciała do mnie podbiec tylko, że zaczęła się kolejna piosenka.

(perspektywa Madeleine)
Nie wierze!! Monica!! Jest na koncercie!! Tańczyła razem z nami!! No w sumie to przed sceną, no ale… Machała mi!! Miałam taką ochotę zeskoczyć ze sceny i biec ją przytulić. Pierwszy raz chcę, żeby był już koniec piosenki. Kiedy już w końcu mogę swobodnie spojrzeć w stronę Monici jej nie ma. Podbiegam do Nialla. Nie obchodzi mnie to, że mieliśmy w ogóle do nich nie podchodzić.
-Niall-mówię i oddalam jego mikrofon, który trzymał dość wysoko-Monica tu jest.
-Gdzie?!
-Nie mogłeś tego bardziej dyskretnie zrobić?-mówię i zaczynam się śmiać.
-Gdzie on jest?!
-Ostatnio jak ją widziałam stała na przeciwko nas i tańczyła.
-Dobra. Za chwile się znajdzie.-mówi i zaczyna się uśmiechać. Pierwszy raz podczas koncertu tak na prawdę szczerze.

(perspektywa Monici)
Kiedy Maddie tańczyła ja cofnęłam się trochę do tyłu. Przepuściłam inne dziewczyny do przodu. Były z tego powodu bardzo zadowolone. Pożyczyłam od jednej kapelusz. Zwykły czarny, ale wystarczy, żeby się schować. Patrzyłam na swoje buty bojąc się spojrzeć na scenę.
-Dobra Liam skończ już-słysząc ten akcent podniosłam głowę. Niall pierwszy raz podczas koncertu się odezwał-muszę coś powiedzieć. Monica wiem, że tu jesteś.
-O nie…-powiedziałam a raczej krzyknęłam ze strachu po czym szybko przyłożyłam dłonie do ust. Dziewczyny wokół słysząc to spojrzały na mnie.
-Monica, Maddie cię widziała. Proszę wejdź na scenę.-nie, nie, nie…. Szybko zaczęłam się cofać. Przez co wpadałam na jakąś dziewczynę. Szybko ją przeprosiłam dałam jej kapelusz i zaczęłam iść w stronę wyjścia. Pchałam się.-Monica. Nie uciekaj.-powiedział blondyn po czym usłyszałam huk. Odwróciłam się i zobaczyłam na scenie leżący mikrofon Nialla i jego przeciskającego się przez tłum fanek. Przyspieszyłam. Łzy zaczęły mi płynąc po policzkach. Jakiś chłopak widząc mnie krzyknął
-Tutaj jest!!-spojrzałam na niego gniewnie i zaczęłam biec. Na szczęście fanki były tak zdezorientowane, że nie próbowały mnie zatrzymać. Kiedy już w końcu dotarłam do wyjścia pożegnałam się szybko z ochroniarzem i wybiegłam z areny. Słyszałam jak ktoś wołał moje imię, ale się nie odwróciłam. Bałam się, że zobaczę Nialla. Bałam się swojej reakcji. Biegłam w stronę motelu próbując się nie przewrócić o własne nogi. Mijając przechodniów miałam już oczy pełne łez. Kiedy już w końcu dobiegłam do motelu od razu po wejściu zaczęłam biec do pokoju Michelle.
-Co się stało?-spytała widząc mnie w drzwiach całą zapłakaną. Nic jej nie odpowiedziałam, tylko usiadłam na łóżku.

(perspektywa Madeleine)
Kiedy Niall rzucił mikrofon na scenę i zaczął biec w stronę publiczności byłam w szoku. Nie spodziewałam się po nim takiej reakcji. W sumie to nie wiem jakiej się spodziewałam, ale na pewno nie takiej. Ciekawe ile będzie plotek na ten temat. No, ale nic. Koniec koncertu. Nareszcie. Teraz tylko podróż do ośrodka i wolne.

Jadąc w samochodzie z Louisem, Harrym i Jimem zdrzemnęłam się na chwilę, opierając głowę o ramię mojego chłopaka. W sumie to chyba nie spałam, bo słyszałam wszystko co mówią. Mówili o jakiejś imprezie i o tym jak się ubiorą. Ja tam nigdzie nie jadę. Nie chce mi się. Teraz to najchętniej bym się tylko wykąpała i poszła spać. Kiedy już w końcu się zamknęli i mogłam w ciszy spróbować zasnąć to Louis zaczął krzyczeć.
-Maddie!! Wstawaj!! Jesteśmy na miejscu.
-Ja cię jeszcze kiedyś zabiję.-mówię i wysiadam niechętnie z auta prosto przed domek Joe. No tak przecież do naszego domku nie ma drogi tylko jest ścieżka, a spod tego domku jest najbliżej. Zaczęłam iść w kierunku mojego domku a tuż za mną szedł Jim. Kiedy w końcu weszłam do trzynastki od razu rzuciłam się na swoje łóżko.
-Maddie? A ty co?
-Leże nie widać?
-Przecież Joe kazał nam po koncercie przyść do sali pierwszej.
-Nie chce mi się. Nie idę.
-Maddie….-powiedział przeciągając ostatnią sylabę… Dlaczego muszę mieć chłopaka z tak boskim akcentem, któremu nie mogę odmówić? No dlaczego?
-No dobra. Ale ja się nie przebieram. Nie chce mi się.
-Nawet lepiej, bo w tych neonowych kolorach ci ładnie.-spojrzałam tylko na niego, wstałam z łóżka i wyszłam. Usiadłam na schodkach.
-A ty na co czekasz?-zapytał kiedy już stanął na przeciwko mnie.
-Na ciebie.-powiedziałam i wskoczyłam mu na plecy.-Mam urodziny, więc zanieś mnie na sale.-on tylko w rozbawieniu pokręcił głową a ja zaczęłam się bawić jego włosami. Nie lubi jak to robię, ale skoro mam dzisiaj urodziny to chyba mnie wyzywać nie będzie. Całą drogę nie rozmawialiśmy. Przed drzwiami jedynki Jim postawił mnie na ziemię. Zrobiłam smutną minę a on widząc to roześmiał się.
-Przecież tu jest ciemno. Nikogo tutaj nie ma.
-Nie marudź tylko wchodź-uśmiechnął się otworzył drzwi i pchnął mnie do środka. Wszedł zaraz po mnie i zapalił światło.
-Wszystkiego najlepszego Maddie!!-krzyknęli wszyscy znajdujący się w sali.
-Impreza niespodzianka? Kto to zorganizował?!-uśmiechnęłam się i spojrzałam na Jima.
-Nie patrz na mnie. To nie ja.-zadowolona weszłam w głąb pomieszczenia. Było tu mnóstwo różowych wstążek, balonów i innych tego typu dekoracji. Widząc Joe od razu pobiegłam do niego.
-Ty to zorganizowałeś?!
-W pewnym stopniu…-powiedział, uśmiechnął się i spojrzał w kierunku jakiegoś stołu. Spojrzałam w tę samą stronę i osłupiałam.

(perspektywa Monici)
Kiedy Maddie spojrzała w moją stronę i zaczęła się jeszcze szerzej uśmiechać wiedziałam, że to się dobrze nie skończy. Zaczęła biec w moją stronę. Gdy już była dość blisko ledwo zdążyłam rozłożyć ręce a ona już mnie przytulała.
-Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam.
-Ja za tobą też ślicznotko.
-Ile razy mam powtarzać żebyś tak na mnie nie mówiła?
-Ile sobie tylko chcesz.-oddaliła się ode mnie nadal trzymając za ramiona jakby bała się, że jej ucieknę.
-Ale ślicznie wyglądasz.
-Nie kłam. Ty za chwilę będziesz słodko wyglądać.-powiedziałam i chwyciłam mały tort leżący na stole. Przyjaciółka nie wiedząc o co mi chodzi puściła mnie. Całe szczęście bo teraz mam większą swobodę ruchu. Widząc co mam uśmiechnęła się.
-A gdzie świeczki?
-Świeczki są nie potrzebne.-po wypowiedzeniu tych słów żuciłam w nią tortem. Wszyscy widząc co robię zaczęli się śmiać. Ja zresztą też. Maddie ma całą twarz w torcie.-To za to, że przez ciebie musiałam przepłynąć prawie całe jezioro a tak przy okazji to wszystkiego najlepszego.-powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.-Słodka jesteś.-i za to oberwało mi się po głowie. Zaczęłam się śmiać. Kiedy już oddaliłam się od Maddie podszedł do niej Jim z małą paczuszką w ręku. Zaczął coś do niej mówić. I byłoby to nawet romantyczne gdyby nie to, że ktoś ma tort na twarzy. Dlaczego ona nie próbowała go jakoś wytrzeć? Nie wiem. Jim dał jej prezent, kiedy go otworzyła rzuciła się na niego i pocałowała w usta. Teraz nie tylko ona ma tort na twarzy. Jim bardziej przejmując się niż Maddie jak wygląda odszedł od niej. Na pewno poszedł się umyć.
-No i co dostałaś?-spytałam podchodząc do niej.
-Sama zobacz.-powiedziała i pokazała mi otwarte pudełeczko. W środku było srebrne serduszko z wygrawerowanym „Love” Wzięłam je do ręki i okazało się, że można je otworzyć. Otworzyłam je a w środku po jednej stronie było „J+M=<3" a po drugiej malutkie zdjęcie na którym była Maddie i Jim.-Jakie to śliczne.
-Wiem. Założysz mi je?
-Najpierw to może chodź się umyć i przebrać.
-Faktycznie-odparła i zaczęła się śmiać.

Jak ja tęskniłam za trzynastką. Szkoda, że już nigdy tutaj nie wrócę. Będzie mi brakować tego miejsca.
-I co ja mam niby ubrać?!-powiedziała przyjaciółka stojąc przed swoją szafą.
-Zobacz pod łóżko. Tam jest część prezentu ode mnie.-słysząc to podskoczyła uradowana i pobiegł spojrzeć pod łóżko. Wyciągnęła zielone pudełko usiadła obok mnie na moim byłym łóżku i zaczęła je otwierać.
-Jakie to ładne.
-Wyciągnij ją.-jak jej powiedziałam tak zrobiła. Wyciągnęła ją, szybko obejrzała i pobiegła do łazienki ubrać. Siedziała w niej dobre piętnaście minut. Kiedy wyszła nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Wiedziałam, że będzie jej w niej ładnie.-I co podoba ci się?
-Noo.
-Cieszę się.-Maddie zaczęła się okręcać wokół własnej osi pokazując mi sukienkę z każdej strony. Sukienka ma prosty krój i ładny materiał. Delikatny róż idealnie pasuje do Maddie, bo podkreśla jej karnacje. W sumie to jej sukienka jest podobna do mojej. Tylko, że tył ma cały i ma dużą kokardę. Kiedy już skończyła się okręcać usiadła obok mnie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w ogóle przyjechałaś.
-Jak bym mogła nie przyjechać? W końcu masz urodziny.
-Wiem, ale myślałam, że ze względu na Nialla będziesz się bała.
-No bo boję się. Boję się, że go spotkam i że będę musiała z nim porozmawiać.
-To na pewno będziesz musiała. W końcu przeczytał twój list i chyba go ma.
-Na prawdę?!
-Yhym. On chyba coś do ciebie czuję. Bo gdyby nie czuł to na pewno tak by się nie martwił. Na dodatek zawsze jak był tu, w trzynastce to siadał na twoim łóżku. A jak byliśmy sami, co się rzadko zdarzało od kiedy jestem z Jimem, to zawsze mnie o ciebie wypytywał.-słysząc to zdenerwowałam się. To nie tak miało być.-A tak w ogóle to skąd wiedziałaś o mnie i o Jimie?-nawet ona sobie nie zdaje sprawy z tego jak bardzo się cieszę, że zmieniła temat.
-A wiesz tak przypuszczałam.
-Przypuszczałaś?
-Tak. Zawsze jak wchodziłam do stołówki sama to robił dziwną minę. Kiedyś nawet zaczął się o ciebie wypytywać. Ja nie podsłuchuję, jeśli o tym myślałaś.-powiedziałam i pokazałam jej język.
-Na prawdę nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam.
-Uwierz mi. Wiem.-przytuliłam ją mocno.-To jak idziemy na imprezę, czy będziemy tak tu siedzieć i gadać?
-Idziemy!-krzyknęła szybko wstała cały czas mnie tuląc przez co pociągnęła mnie za sobą. Puściła mnie i pobiegła w stronę drzwi.
-Butów nie zakładasz?-spytałam a ona spojrzała na swoje nagie stopy.
-Jaka ja jestem głupia… Tylko, że..
-Na dnie pudełka.-powiedziałam i zaczęłam się śmiać z przyjaciółki.
_____________________________________________________________________________________________

ostatnio coraz mniej osób czyta i komentuje… ;(
zastanawiam się nad zawieszeniem bloga.

 
Komentarze (9)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Natka harruś

    21 czerwca 2012 o 17:11

    świetny ale nie zawieszaj blogu ja go czytam zawsze jak piszesz go i dodaje komentarze zakochałam sie w nim prooooooooooooooosze nie zawieszaj go bede zła na cb jak zawiesisz ale i tak bede czytac :)

     
  2. ~Patrycja - Babunia

    21 czerwca 2012 o 20:04

    Jeśli zawiesisz blog to cię chyba zabiję… będzie foch forever… :))
    Rozdział naprawdę ciekawy… i musiałaś skończyć rozdział w tym momencie?? Dlaczego czytelnikom to robisz?? WHY?? :P

     
  3. ~Madeleine

    21 czerwca 2012 o 20:21

    dział świetny :)
    a teraz Cię powyzywam.
    ja Ci kurwa dam zawieszenie bloga! jak to zrobisz to w szkole będzie wpierdol. a jak zawiesisz w wakacje to specjalnie przyjadę Ci wpierdolić. :D

    no i sorka że nie dodałam wtedy komentarza. wiesz problemy techniczne ;p

     
  4. ~Anecik

    22 czerwca 2012 o 13:43

    Nie zawieszaj.. Anecik Cie grzecznie o to prosi :)

    Rozdzial bardzo fajny genialny i wgl brak mi słów ;**

     
  5. ~Agata

    22 czerwca 2012 o 14:54

    Nie zawieszaj! Dzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały :D Świetne opowiadanie ; **

     
  6. ~Pati

    23 czerwca 2012 o 14:26

    Pisz dalej a nie zawieszac chcesz. ;p
    Jak zawiesisz to wiesz co cie czeka .;p;p;p; ))

     
  7. ~Aniołek... :P

    25 czerwca 2012 o 15:05

    ciekawy ten twój blog… nie jeden cię tu prosi żebyś nie zawieszała tego blogu!!! :)

     
  8. ~Klaudia

    25 czerwca 2012 o 15:41

    Świetny <3

    czekam na następny <3

     
  9. ~Sthokrotka

    4 lipca 2012 o 16:30

    Nie zawieszaj bloga, jest po prostu świetny, a ten rozdział po prostu taki że… Wow! Mam jednak nadzieję, że Monice uda się spotkać z Niallem. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. xxx

    PS A tutaj taki mój nowy projekt, gdybyś miała czas wpadnij http://wellformenotforyou.blogspot.com/

     
 

  • RSS