RSS
 

Rozdział 16

14 cze

Obudziłam się niewyspana i z poczuciem wszech ogarniającej mnie wewnętrznej pustki. Czułam coś mokrego pod głową i jak się okazało to była poduszka, czyli przez sen płakałam. Przeciągnęłam się ospale, wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się swojemu odbiciu. Potargane włosy, czerwone obwódki wokół oczu, które są oznaką tego, że płakałam, worki pod oczami i do tego wszystkiego moja kochana blizna na policzku. Na pierwszy rzut oka nie widać jej aż tak bardzo, dopiero jak się uważnie przyjrzy widać ją w całej okazałości. Nie mogąc już dłużej na siebie patrzeć przemyłam twarz zimną wodą i wróciłam do pokoju. Wzięłam mokrą poduszkę i rzuciłam ją w stronę łazienki. Wylądowała na ubraniach i telefonie. Nie chętnie, prawdopodobnie z ciekawości podeszłam do owej kupki i zabrałam telefon włączyłam go i w tym samym momencie zaczął on dzwonić. Odrzuciłam połączenie. To na pewno Niall a ja nie mam ochoty z nim teraz rozmawiać. Wiem, że w końcu będę musiała, ale nie teraz. Przejrzałam kto dzwonił i był to w większości Irlandczyk. Dwa lub trzy połączenia były od innego numeru. Ciekawe kto to jeszcze o mnie pamięta. Nie mam za złe Maddie, że do mnie nie dzwoni ani nie pisze. Ona wie, że to by nic nie dało. Wiem, że martwi się o mnie i takie tam. No bo w końcu jest moją przyjaciółką od bardzo dawna. Zna mnie lepiej niż własną siostrę. Co jest chyba trochę dziwne i straszne. Gdy w końcu przejrzałam rejest połączeń zabrałam się za czytanie sms-ów. Cały czas podczas ich czytania musiałam odrzucać połączenie. Było ich całkiem sporo, no i prawie wszystkie od Nialla. Zaczęłam je usuwać i zorientowałam się, że są jeszcze dwa sms-y od dwóch innych numerów. Zaciekawiona przeczytałam oba. „Monica proszę Cię odezwij się Niall już odchodzi od zmysłów ja powoli już też. Zayn”-wow. Czyli Zayn o mnie pamięta i też się o mnie martwi. „Napisz, zadzwoń lub odbierz telefon. Zrób chociaż tyle. Daj jakikolwiek znak, że żyjesz. Martwimy się o Ciebie. Wszyscy. Harry”. Nawet Harry do mnie napisał. Znowu zaczęłam płakać. To już chyba wejdzie mi w nawyk. Bojąc się, że Michelle mnie zobaczy w takim stanie zamknęłam drzwi na klucz. I położyłam się do łóżka. Oni wszyscy się o mnie martwią a ja co? Nawet do nich nie napisałam. W sumie to nie wiem skąd oni mają mój numer, ale to chyba nie jest w tej chwili ważne. Ważne, że nie jestem im obojętna jak myślałam na początku. Szybko napisałam, że nic mi nie jest mają się o mnie nie martwić i że może jeszcze się spotkamy i wysłałam to do Nialla. On na pewno (zważając na to ile razy musiałam odrzucić połączenie) cały czas czatuje przy swoim telefonie. Zmęczona płaczem ułożyłam się wygodnie na łóżku co było trochę trudne bez poduszki i usnęłam.

(perspektywa Madeleine)
Monica się odezwała. Fakt, że nie do mnie tylko do Nialla, ale to zawsze coś. Niall kiedy dzwonił do niej był akurat u mnie. W sumie to wszyscy byli, no ale cóż. to już tak jakby rutyna. Śniadania, obiady i kolacje jemy wspólnie. Zajęcia mamy osobno, a jak jest czas wolny to przesiadujemy zazwyczaj w trzynastce, bo jest bliżej do stołówki. No więc wracając, kiedy Niall dzwonił do Monici i kiedy odebrała aż się uśmiechnął. Po raz pierwszy od jej wyjazdu. Rozmawiali tylko kilka sekund, w sumie to on tylko mówił, ale od razu to poprawiło humor naszego blondasa. Jestem tylko ciekawa jaką minę miała Monica. No ale mniejsza z tym. Zaraz po tym jak się rozłączyła zaczął do niej nachalnie dzwonić. Przecież to było wiadome, że po raz drugi nie odbierze. Po jakimś czasie przysłała mu sms kierowanego do nas wszystkich. Coś tam, że żyje ma się dobrze i że mamy się o nią nie martwić i że może jeszcze kiedyś się spotkamy. To ostatnie na pewno nie było do mnie, no bo w końcu w Polsce mieszkamy tylko dwa domu od siebie i często u siebie przesiadujemy no i w końcu to moja przyjaciółka.
-Maddie a ty co się tak zamyśliłaś?-spojrzałam na Louiego. Kompletnie zapomniałam, że oni nadal są.
-Nie nic. Po prostu… Tak jakoś. Wiesz myślałam o Monice.
-Aha.-i tyle zawsze to samo. Zawsze jak powiem Monica to Louis się zamyka i nic na jej temat nie mówi. Co ona mu zrobiła?! Przecież w liście pożegnalnym (jak to okropnie brzmi) nic na niego nie napisała. A właśnie. Ciekawe, gdzie jest ten list. Po tym jak wybiegłam z domku zaraz po przeczytaniu listu nigdzie nie mogłam go znaleźć.
-Wiecie co? Ja chyba się już położę spać.
-Ok. To my już spadamy.-powiedział Liam i nawet nie zdążyłam zaprotestować, bo już ich nie było. Znowu zostałam sama z Jimem. Mi to nie przeszkadza. Od kiedy… No od czasu wyjazdu Monici Jim prawie zawsze śpi w trzynastce. Mnie to bardzo cieszy, bo przynajmniej nie jestem sama. Zazwyczaj śpi na tym łóżku co kiedyś było Alex. No ale to zazwyczaj. Szybko poszłam do łazienki się wykąpać i przebrać w piżamę zajęło mi to nie wiele czasu. Kiedy już wyszłam z łazienki Jim leżał na moim łóżku. Na ten widok uśmiechnęłam się. No bo kto ma takie szczęście jak ja? Kto znalazł miłość w wakacje? Ale taką prawdziwą a nie wakacyjną? Na dodatek staliśmy się parą dopiero kiedy ja byłam smutna i chciał mnie pocieszać. Co było i nadal jest urocze.
-Co się tak szczerzysz?
-Zastanawiam się tylko kto ma tyle szczęścia co ja.-gdy to powiedziałam spojrzał na mnie nie rozumiejąc o co mi chodzi.-No w sensie kto ma kogoś takiego jak ja mam ciebie.-uśmiechnęłam się zadziornie i rzuciłam w stronę łóżka na mojego chłopaka. Jak to fajnie brzmi. Mój chłopak. Jim widząc, a raczej przewidując co robię zaczął się śmiać i rozłożył ramiona chcąc mnie złapać. Oczywiście udało mu się. Leżałam teraz na nim i patrzyłam w te jego cudne niebieskie tęczówki. Uśmiechnęłam się po czy namiętnie go pocałowałam. Całując go poczułam przyjemne dreszcze na całym ciele. Jim krążył rękoma po moich plecach powodując jeszcze więcej dreszczy. Gdy w końcu przerwałam ten jakże cudowny pocałunek uśmiechnęłam się położyłam obok Jima, przytuliłam się do niego, cicho wyszeptałam dobranoc i usnęłam.

Obudziłam się z głową na torsie Jima. Uwielbiam się budzić koło niego. Fakt zawsze, gdy wstaje on jeszcze śpi. Kiedyś powiedział, że siedzi do późna i patrzy na mnie. Uznał że to najsłodszy widok jaki kiedykolwiek widział, bo jeszcze nigdy nie widział, żeby dziewczyna śpiąc wyglądała tak słodko. Czy ktoś jeszcze ma tak romantycznego chłopaka? Oczywiście nie licząc Danielle do której Liam dzwoni nawet w nocy żeby powiedzieć jej jak bardzo ją kocha. A wiem to wszystko od Zayna, który kiedyś na śniadaniu udawał, że jest Liamem i dzwonił za pomocą łyżki. Było to przekomiczne. Cała stołówka się z niego śmiała a Liam zrobił się cały czerwony. Louis raczej nie okazuje tak miłości do Elenor. Też bywał romantyczny, co z kolei powiedział mi Harry. Ale ich związek bardziej opiera się na zabawie. Nie żeby ich związek nie był trwały lub coś w tym stylu. Po prostu oni obaj uwielbiają zabawę, więc dobrali się idealnie. Niechętnie wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. Założyłam koszulkę z koniczynką, jeansowe spodenki i zielone trampki. Już jutro koncert. Dzisiaj na pewno dadzą nam niezły wycisk, bo jak to Theo powiedział „Układ musi być idealny…”. Szkoda tylko, że układ, który tańczymy jest wymyślony przeze mnie i Monice i on ma pokazywać jak świetnie się bawimy tańcząc, a nie jak świetnymi tancerzami jesteśmy. Ten układ jest na rozpoczęcie koncertu. No w sumie to na drugą piosenkę. Później też tańczymy, ale to podobno pierwszy taniec musi być najlepszy. Wyszłam z łazienki i postanowiłam obudzić Jima, bo jeszcze spał. Norma.
-Jim… Wstawaj…-zaczęłam mówić, ale on tylko coś powiedział pod nosem, przez co go nie zrozumiałam i obrócił się na drugi bok. Obeszłam łóżko, podeszłam do niego, nachyliłam się i dałam buziaka w policzek uśmiechnął się. Dałam kolejnego tym razem bliżej ust. Potem kolejnego i kolejnego aż w końcu cmoknęłam go w usta.
-Więcej.-powiedział mając nadal zamknięte oczy.
-Może później.-uśmiechnęłam się, chociaż on nadal miał zamknięte oczy i wyszłam z domku.

Miałam rację, że dzisiaj na treningu dadzą nam wycisk. Jest dopiero ledwo kilka minut po dziewiętnastej a ja nie mam siły na nic. Ledwo wchodząc do domku od razu rzuciłam się na łóżko. Ale czując jak się lepie do pościeli postanowiłam się umyć. Szybko wzięłam swoją piżamę i poszłam wziąć długi orzeźwiający prysznic. Gdy stałam pod ciepłym strumieniem wody, ktoś zaczął pukać do łazienki. Niechętnie zakręciłam wodę, wyszłam spod prysznica, szybko się wytarłam, założyłam piżamę i wyszłam.
-W końcu jak długo można się kąpać?-powiedział Harry. No tak cała piątka już u mnie siedzi. Może niekoniecznie siedzi. Larry leży na moim łóżku, Zayn na Alex a Liam i Niall jak na normalnych gości przystało grzecznie siedzą na łóżku Monici.
-Larry-gdy to powiedziałam wszyscy na mnie spojrzeli z uśmiechem-to znaczy ten no… Emm Louis, Harry chciałabym już się położyć spać.
-Wskakuj między nas zmieścisz się.
-Lou ale ja naprawdę chciałabym już iść spać. Jutro czeka mnie pierwszy występ na wielkiej scenie i chciałabym być wyspana.
-No dobrze, dobrze.-odpowiedział mi, zszedł z łóżka i zepchnął z niego Hazze. Oczywiści był niezły huk. Pokręciłam głową uśmiechając się i wskoczyłam do swojego łóżka i nakryłam się szczelnie.
-Jutro przyjadą Danielle i Elenor?
-Na pewno.-odpowiedział mi zadowolony z tego powodu Liam. Po tym jak to powiedział prawie od razu usnęłam.

Ledwo się budząc zaczęłam się przeciągać. Gdy wciągnęłam powietrze poczułam zapach róż. Otworzyłam oczy a wokół mnie dosłowni wszędzie były płatki tych właśnie kwiatów. Różne kolory. Białe, czerwone, różowe, herbaciane. Na ten widok aż mi się wyrwał pisk zachwycenia. szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do drzwi otwarłam je a za nimi czekał już na mnie Jim z wielkim uśmiechem na twarzy i czerwoną różą w ręku. Podał mi tego kwiatka a ja odruchowo go rzuciłam wgłąb domku i mocno przytuliłam Jima.
-Wszystkiego najlepszego Maddie.-wyszeptał mi do ucha. Jeśli ktoś mi powie, że to nie jest romantyczne to go wyśmieje.
-Dziękuje.-odpowiedziałam i go bardzo namiętnie pocałowałam.

Miły poranek rozpoczął bardzo miły dzień. Najpierw płatki róż w domku potem… Namiętne całowanie z Jimem. Odśpiewane sto lat przez całą stołówkę. Niespodzianka od Jima. W sumie to nie wiem czy to niespodzianka, skoro mam, a raczej mamy po koncercie wszyscy od razu wrócić do obozu i udać się do sali pierwszej. Ciekawe co tam się szykuje. A teraz jedziemy do Londynu na Arenę 02 na koncert. Niech mi ktoś powie, że to urodziny mogą być jeszcze lepsze.

(perspektywa Monici)
Trzy dni spędziłam na wylegiwaniu się w pokoju. Nawet z niego nie wychodziłam. Michelle przynosiła mi jedzenie prosto do pokoju, który w końcu musiałam kiedyś otworzyć. Kochana jest. Nie dosyć, że przynosiła mi jedzenie to jeszcze wysłuchała całej historii o tym co czuję do Nialla. W sumie to ona w ogóle nie rozumiała dlaczego ja tak boję się z nim porozmawiać. No i oczywiście namawiała mnie do tego jak i również do tego, żebym dała jej ich numery. Nie dałam ich jej. Nie żebym nie lubiła Michelle lub coś w ten deseń. Po prostu nie chcę żeby ich męczyła. Na pewno cały czas by do nich pisała i takie tam. Przez to cały czas pilnowałam swojego telefonu. Przez te trzy dni nie robiłam kompletnie nic. Calutkie trzy dni tylko spałam, jadłam, spałam, jadłam. Aż dziwne, że nic nie przytyłam. Chociaż fajnie by było, bo przynajmniej nie musiałabym zakładać tej głupiej sukienki. Fakt jest ona śliczna i takie tam, tylko ja się nie nadaję do noszenia sukienek. O szpilkach już nie wspominając. Tak, tak Michelle mnie zmusiła do kupienia szpilek. Są tak samo śliczne jak sukienka, ale coś mi się wydaję, że tylko raz będę miała na sobie ten komplet. Nikt mnie nie zmusi do ponownego założenia tego wymysłu szatana. Nie ważne jak niby fajnie będę wyglądała. Ja wiem swoje. No i w końcu to już dzisiaj koncert, występ Madeleine i jej urodziny. Dobrze, że jak byłyśmy na zakupach z Michelle to udało mi się kupić prezent, który obecnie jest gdzieś tam w osobnym pokoju. Nie wiem gdzie jest schowany. Co jest chyba trochę dziwne skoro ja go kupiłam. No ale nic. Michelle to Michelle. Jak ona wpadnie na jakiś pomysł to trudno ją od niego odciągnąć. Mam nadzieję spodoba się Maddie ten prezent. Jestem ciekawa jak ja go będę miała zanieść. A najważniejsze jak ja go będę miała ukryć?! Jakoś chyba dam radę. No bo w końcu chyba muszę, prawda?

-Długo mnie będziesz jeszcze męczyła?-spytałam na co Michelle się tylko zaśmiała. Zaczęła energicznie machać mi pędzelkiem przed nosem co wywołało u mnie kichanie.-Jak ja nienawidzę makijażu.-zaczęłam marudzić pod nosem, gdy w końcu przestałam kichać.-Nawet nie wiem po co mnie malujesz? Teraz powinnaś siebie stroić a nie mnie.
-Weź nie marudź, dobra? Ja się staram, a ty co? Cały czas tylko marudzisz.
-No dobrze, dobrze. Przepraszam…-powiedziałam po czym już się nie odzywałam. Siedzę tu już od około pół godziny a mam na razie tylko makijaż. Kolejną godzinę pewnie mi będzie włosy układała. Jak ja czegoś takiego nienawidzę.

Nareszcie koniec!! Po trzech godzinach w końcu jestem gotowa na koncert. W sumie to muszę się jeszcze tylko ubrać, no ale to mi pójdzie raz dwa. Siedzę teraz w swoim pokoju na łóżku i jakoś nie mam ochoty nic robić. Nawet nie chce mi się iść na koncert a chyba powinnam. No bo w końcu Maddie tańczy i to dla niej na pewno bardzo ważne. Z pewnością bardzo ważne. Zrobie to wyłącznie dla niej, no bo jakie są szanse, że Niall zobaczy mnie wśród tłumu innych dziewczyn? No właśnie. Więc podczas koncertu na pewno mnie nie zobaczy. Tylko co z imprezą urodzinową? Tam na pewno w końcu będę musiała z nim rozmawiać, bo przecież nie schowam się w kuchni. Chociaż… Nie. Zresztą na pewno nie będzie chciał ze mną rozmawiać jak będzie tort i inne pyszności. Mi na samą myśl o tym burczy w brzuchu, to co dopiero jemu. Wstałam w końcu niechętnie z łóżka i założyłam ciuchy, które leżały na krześle obok. Poszłam na korytarz chcąc zobaczyć jak wyglądam. Niestety w moim lustrze, które jest w łazience jakoś nie dużo bym widziała. Stanęłam przed lustrem i aż wyrwało mi się wow. Włosy mam idealnie wyprostowane, makijaż? No cóż nie znam się na tym, ale wygląda niesamowicie. Mam mocno wytuszowane rzęsy, przez co moje zielone oczy wydają się większe. Kremowe, czy beżowe, mniejsza z tym cienie i błyszczyk na ustach. No i zamaskowaną niewielką ilością pudru bliznę. W sumie to nie mam jakoś wyzywającego makijażu, raczej bardziej taki skromny, no ale kiedy ja ostatnio w ogóle miałam jakiś makijaż? Nie pamiętam. Michelle wybrała dzisiaj dla mnie kremową bluzkę (pewnie żeby pasowała do makijażu, który jest już na imprezę urodzinową Maddie) z napisem „I <3 Niall" z przodku i z napisem "I <3 Liam, Louis, Harry, Zayn" z tyłu. Ciekawe dlaczego to akurat Niall jest z przodu… Do tego ciemne jeansy i czarną skórzana kurtkę z rękawem sięgającym do łokcia. I kremowe trampki. Nawet nie wiedziałam, że mam taki kolor trampek. Gdy w końcu przestałam się zachwycać swoim odbiciem poszłam do pokoju Michelle. Weszłam oczywiście bez pukania.
-A ty jeszcze nie gotowa?!-spytałam widząc ją rozwaloną na łóżku w zwykłych ciuchach.
-Ja nie idę.
-Jak to nie idziesz?!
-No po prostu mam jeden bilet, który oddaje tobie.
-Michelle… Ale ja nie mogę iść sama. To twój bilet. No i…
-Nie ma żadnego ale idziesz i już. Ja już byłam na wielu ich koncertach a ty na ani jednym.-spojrzałam na nią a ona się tylko uśmiechała.
-No dobrze. Ale po koncercie masz być uszykowana.
-Na co?
-Jak to na co? Jedziesz ze mną na imprezę. W końcu poznasz 1D osobiście.
-Na prawdę?-spytała bardzo podekscytowana.
-Tak. A teraz poczekaj chwile aż wyjdę z pokoju i dopiero wtedy zacznij krzyczeć.-powiedziałam i szybko wyszłam. Ledwo zdążyłam zamknąć drzwi a już słyszałam krzyk. Krzyczeć to ona umie na prawdę głośno. Szłam powoli korytarzem kierując się do wyjścia z motelu. Gdy w końcu wyszłam i zaczerpnęłam londyjskiego powietrza od razu się uśmiechnęłam. No to czas zacząć udany wieczór.
___________________________________________________________________________________________

przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału.;pp

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Pati ;p

    14 czerwca 2012 o 22:04

    kurde jak tu sie nie denerwowac przerwalas w najciekawszym momecie, wiec z nie cierpliwoscia czekam na nastepy rozdzial.;))

     
  2. ~Anecik

    15 czerwca 2012 o 19:07

    Dobre to. :)

     
  3. ~Camile.

    17 czerwca 2012 o 20:54

    Nareszcie jesteś. Już nie mogę się doczekań koncertu! :)

     
  4. Anonim

    20 czerwca 2012 o 12:52

    super rozdzial, popieram Pati

     
  5. ~Patrycja - Babunia

    20 czerwca 2012 o 18:57

    No wreszcie… czemu tak długo nie dodawałaś rozdziału?? 16-nastka jest zarąbista… Czekam aż będzie następny… :))

     
  6. ~Aniołek... :P

    21 czerwca 2012 o 20:01

    Ciekawy…. Naprawdę LUBIE TO… :)

     
 

  • RSS