RSS
 

Rozdział 15.

02 cze

Obudził mnie przeraźliwy krzyk Michelle. Leniwie otwarłam oczy i zaczęłam jej szukać wzrokiem. Stała w drzwiach mojego pokoju i patrzyła na mnie tak jakby z troską. Możliwe, że nawet z litością. Nie wiem. Rano ciężko u mnie z myśleniem.
-Michelle. Jest środek nocy… Weź stąd wyjdź… Daj mi spać.
-Środek nocy?! Jest po 17!! Na dodatek jest środa. Spałaś całe dwa dni!!-dwa dni. Jakoś tego nie odczuwam. Chociaż… To możliwe, no bo w końcu jak kładłam się spać to zasłoniłam okno, żeby mnie słońce rano nie raziło, a jak wstawałam w miedzy czasie do łazienki to byłam tak nieprzytomna, że nie wiem jak z powrotem trafiłam do łóżka.
-Możliwe. Ale daj mi jeszcze spać…-powiedziałam i teatralnie ziewnęłam.
-O nie!! Wstawaj-podeszła do łóżka i ściągnęła ze mnie cieplutką kołderkę.-Musimy iść na zakupy!! Przecież ty nie masz się w co ubrać na koncert!!
-Mam…
-Uwierz mi nie masz. Przejrzałam wszystkie twoje ciuchy i nic nie masz poza jakimiś za dużymi koszulkami i spodniami.
-Szperałaś w moich rzeczach?!-spytałam i momentalnie wyskoczyłam z łóżka.
-Tak. Więc szybko weź kąpiel i przyjdź do mojego pokoju jak będziesz gotowa.-powiedziała i wyszła jak gdyby nigdy nic. Ona szperała w moich ubraniach. Widziała moje wszystkie ciuchy. W sumie to nie ma ich za wiele, no ale jednak. Nie czekając dłużej wzięłam czystą bieliznę i poszłam do łazienki się wykąpać. Łazienka jak to łazienka. Mała, cała żółta. Zero okien (ciekawe dlaczego akurat to pierwsze rzuciło mi się w oczy?) A w niej prysznic, kibelek, umywalka i małe lustro. Nie czekając dłużej zdjęłam z siebie moją piżamkę w koniczynki i weszłam pod ciepły strumień wody. Stałam tam bardzo długo. I pewnie stałabym jeszcze dłużej gdyby ktoś nie zaczął pukać do łazienki. Zakręciłam wodę i słuchałam.
-No w końcu. Już myślałam, że się utopiłaś. Przyjdź do mojego pokoju na kolację.-na słowo kolacja momentalnie zaburczało mi w brzuchu. No tak, przecież prawie trzy dni nic nie jadłam. Szybko założyłam bieliznę i wybiegłam z łazienki, Michelle już gdzieś znikła. Kierując się w stronę mojej walizki, która okazała się pusta. No może nie pusta, ale była w niej tylko bielizna. Czemu wcześniej tego nie zauważyłam? Nie mam pojęcia. Zero jakichkolwiek ubrań. Gdzie ona włożyła moje ciuchy? Zaczęłam ich szukać po całym pokoju, jednak na marne, bo nic nie znalazłam. Na szczęście zostawiła moją czarną bluzę, która służyła mi za poduszkę. Pewnie jej nie widziała. Całe szczęście. Ubrałam więc ją. Dobrze, że jest dość duża i sięga mi prawie do połowy uda, także nic nie widać. Wyszłam i od razu udałam się w stronę pokoju Michelle. Musiałam trochę dziwnie wyglądać idąc przez korytarz w samej czarnej bluzie, mokrych włosach i na bosaka. Tak nawet wszystkie trampki mi zabrała. Po drodze, nie jeden mieszkaniec motelu patrzył na mnie jak na wariatkę. Jeden chłopak nawet zagwizdał na mój widok. Nie no, ona jeszcze tego pożałuje. Całe szczęście, że kostka mnie już nie boli i nie muszę zakładać tej głupiej skarpety. A szwy na policzku już się rozpuściły. W sumie to nie wiem, czy to możliwe, ale tak się stało. Nie mam już ani jednej szwy. Gdy w końcu doszłam pod pokój Michelle weszłam bez pukania.
-Oddawaj moje ciuchy!! Patrz jak przez ciebie musiałam iść korytarzem!!-powiedziałam i pokazałam gestem na moją bluzę.
-Sama jesteś sobie winna. Gdybyś miała jakieś bardziej dziewczęce ciuchy-pokazała na siebie a dokładniej na swoją białą dopasowaną koszulkę z niewielkim dekoltem i napisami (z czego się zorientowałam fragmentami tekstów piosenek One Direction. Ona na prawdę ma obsesję.) i krótkimi jeansowymi spodenkami.-to bym nie zabierała tych twoich kochanych ubrań.
-Ja chce moje ubrania!!
-Oddam ci je później. Spokojnie nie wyrzuciłam ich.
-No ja mam nadzieję. A teraz oddawaj moje ciuchy!!
-Nie ubierz to-powiedziała i rzuciła czymś we mnie. Złapałam to i okazało się, że to letnia kolorowa sukienka. Najpierw chciałam ją jej odrzucić, ale stwierdzałam, że i tak mi nie odda moich ciuchów więc zrezygnowana zdjęłam bluzę i założyłam sukienkę.-Od razu lepiej wyglądasz. A i załóż te buty.-podała mi jakieś szpilki. O ile to są szpilki… Nie wiem. Nie znam się.
-Nie ma mowy. Ja tego nie założę daj mi jakieś trampki, albo pójdę na boso.
-Jaka ty jesteś dziwna… No dobra. Masz-powiedziała i wyciągnęła z jakiejś torby czy czegoś takiego balerinki. Założyłam je i stwierdziłam, że nigdy w życiu się tak ponownie nie ubiorę. Wolę już chodzić w swoich trampkach, spodenkach i za dużych koszulkach niż w jakiś sukienkach.

Kolację zjadłyśmy w pokoju Michelle a dokładniej na jej łóżku i było ono pyszne. Fakt, że były to tylko najzwyklejsze kanapki i kakao nic nie zmienia. Człowiekowi głodnemu wszystko smakuje. Człowiekowi głodnemu? Co za paranoja, przecież ja jestem zawsze głodna.

Jak ja nienawidzę zakupów!! Już wolę sprzątać niż chodzić na zakupy. Jedyne zakupy, które lubię to te, na których kupuję jedzenie. No, ale to chyba nic dziwnego.
-Michelle chyba nie masz zamiaru obejść całej galerii, prawda?
-Mam i będziemy tu tak długo, dopóki nie znajdziemy idealnej sukienki.
-Ja nie pójdę w sukience na koncert!
-Nie. Na koncert pójdziesz w innym stroju, który już ci uszykowałam, ale pójdziesz w sukience na imprezie swojej przyjaciółki.-nie kłóciłam się już z nią dłużej, bo wiem, że i tak nic bym nie wygrała. Gdy w końcu weszłyśmy do kolejnego sklepu (to już chyba szesnasty. Gdybym wiedziała, że ta galeria jest taka wielka to nigdy bym z motelu nie wyszła.) Stwierdzałam, że ten jest najlepszy, bo przynajmniej ma kanapę, na którą spokojnie mogę usiąść. Gdy ja sobie odpoczywałam Michelle poszła szukać sukienki a wróciła z trzema. Czerwoną, kremową i czarną. Wzięłam tylko jedną a mianowicie czarną, bo spodobała mi się najbardziej. Weszłam do przymierzali, założyłam ją i wyszłam pokazać się. Przed wyjściem nawet nie spojrzałam w lustro.
-I jak?
-Bierzemy ją!!-na te słowa ucieszyłam się jak dziecko, bo to oznacza koniec zakupów. No, ale skoro ją kupujemy to chyba wypadało by zobaczyć jak w niej wyglądam. Weszłam z powrotem do przymierzalni i spojrzałam w lustro. Faktycznie sukienka jest boska. Ma rękaw sięgający do łokci, mały dekolt i jest tak długa jak moja bluza, w której rano paradowałam po korytarzu. Jest czarna z koronki. Gdy odwróciłam się, żeby zobaczyć tył okazało się, że prawie w ogóle nie mam zakrytych pleców. No fakt jest koronka ale to i tak nie wiele. Gdybym miała długie włosy to spokojnie bym się nimi zakryła a teraz? No nic przeżyję. W końcu lepsze to niż jeszcze dłuższe zakupy.

Ledwo, gdy weszłam do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Michelle, która szła zaraz za mną wchodząc do pokoju zaczęła się śmiać. Nie mam pojęcia z czego ona się śmieje, ale ja nie mam zamiaru dalej paradować w tej sukience. Niechętnie zeszłam z łóżka i poszłam do łazienki po drodze chwytając swoją piżamę, która nie wiadomo dlaczego była w starannie złożona i leżała na łóżku. Pewnie to sprawka Michelle. W końcu nie pierwszy raz to by był, że szpera mi ona w rzeczach.

Po kilku godzinnej rozmowie z tą zakręconą blondynką na temat One Direction, w końcu mogę się zrelaksować w ciszy. Napawałam się tą ciszą ledwo kilka sekund bo rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu, który oznaczał, że ktoś próbuję się ze mną skontaktować. Nie mając nic innego do roboty wzięłam telefon do ręki. Dzwonił nieznany numer.
-A co mi tam. Odbiorę.-powiedziałam sama do siebie i nadusiłam zieloną słuchawkę.-Tak?
-Monica?!
-Yhym.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu odebrałaś!! Próbuję się do ciebie dodzwonić już kilka dni. Martwiłem się o ciebie!!-usłyszałam irlandzki akcent po czym szybko się rozłączyłam. Siedziałam osłupiała nadal trzymając telefon przy uchu, gdy telefon ponownie zadzwonił. Tym razem przyszedł sms. „Proszę Cię. Odbierz. Niall”. Wyłączyłam telefon i rzuciłam nim w stronę swoich ubrań z dzisiejszego dnia leżących na podłodze obok drzwi do łazienki. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy, których za nic nie mogłam powstrzymać. Tak właściwie to dlaczego ja płaczę? Przecież powinnam się cieszyć, że ktoś taki jak Niall Horan martwi się o mnie. Próbuję się do mnie dodzwonić. Ale właśnie przez to, że to akurat on dzwonił nie wytrzymałam. Czy on nie rozumie, że wyjechałam właśnie ze względu na niego? Przez to, że poczułam do niego coś więcej niż tylko zwykłe zauroczenie. Przecież ta moja „miłość” do niego nie ma sensu. On jest gwiazdą. Szaleją za nim miliony dziewczyn a ja jestem tylko jedną z nielicznych, która miała okazje go spotkać. Robiłam sobie niepotrzebnie nadzieję. On się o mnie martwi tylko dlatego, że jestem przyjaciółką Maddie a ona tańczy na ich koncercie. Pewnie nie chce, żeby była smutna. Od razu przypomniały mi się te chwile z nim spędzone. Ta akcja w ich domku w łazience, rozmowa w kuchni, ta wymiana spojrzeń przed Party Hard, która wywołała u mnie palpitacje serca, pobudka w jego objęciach, głośne czytanie mojego pożegnalnego listu i na końcu rozmowa, która odbyła się przed chwilą. Teraz to łzy płyną ciurkiem po moich policzkach. Dlaczego ja zawsze muszę komplikować sobie życie? Głupia robię sobie nadzieję. Wściekła na samą siebie położyłam się i próbowałam usnąć. Nie wiem jak długo się męczyłam zanim usnęłam. Wiem tylko, że nim usnęłam poduszka zrobiła się cała mokra.
________________________________________________________________________________

Nie jestem do końca zadowolona z tego rozdziału.
No ale chciałam już coś dodać bo tak dawno nie pojawił się tu nowy rozdział.
Mam nadzieję, że będzie mniej komentarzy typu „Super”, „Boski rozdział”
bo tak szczerze to denerwują mnie takie niby komentarze.
Proszę napiszcie co wam się nie podoba, albo co byście zmieniły.
Możecie nawet napisać jakie macie sugestie na temat tego jak mają się potoczyć losy głównych bohaterek.
Tylko proszę jeśli macie napisać komentarz typu „Boski” to lepiej nic nie piszcie.
Bo takie komentarze to mnie tak trochę dołują.
Bo nie wiem czy piszecie je ze względu na to że nie chce wam się pisać,
czy dlatego, że rozdział jest denny a nie chcecie mnie urazić.
Więc proszę pisząc komentarz postarajcie się.
Nawet nie wiecie ile radości mi sprawia przeczytanie długiego szczerego komentarza.

Ale walnęłam litanie…;pp

 
Komentarze (10)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Michelle

    2 czerwca 2012 o 15:55

    rozdział zajebisty ; ) .

     
  2. ~Natalia

    2 czerwca 2012 o 15:58

    jak zawsze swietny pisz pisz dalej!!!!!!!!!!!!!!!!!!

     
  3. ~Anecik

    2 czerwca 2012 o 16:02

    Boski rozdział xD
    haha.; )
    Nie no, żartuję ; *

    Moja sugestia – Skłóć Monicę i Michelle.
    Ale później niech się pogodzą, żeby Monica nie została bez przyjaciół ;) Bo będzie mi jej szkoda. xd

    Albo niech porozmawia w końcu z Niallerem i niech się umówią ^^ Słodko ; )

    A co do tego rozdziału: Soł Guuuud : )

    Pozdrawiam ;*

     
  4. ~Natalia

    2 czerwca 2012 o 17:37

    Rozdział jest świetny, ja jestem nim zachwycona. Piszesz bardzo fajnie i starannie dobierasz słowa. Masz fajne pomysły i fajnie opisujesz. Mogę mieć prośbę? Mogłabyś zrobić tak, żeby ona pokochała dwóch z 1D i by było troszkę akcji. To jest tylko propozycja, twój blog ;) Jeszcze raz Ci mówię, że piszesz zajebiście i nic tego nie zmieni, masz talent i już ;) Pozdrawiam Natalia.

     
  5. ~Madeleine

    2 czerwca 2012 o 17:37

    Nie będę pisać żadnych sugestii lub czegoś takiego. Napiszę: Super. Jak Cię po dołuję to mi przykro. Mam to w dupie bo nie chce mi się pisać nie wiadomo jakich długich, rozbudowanych komentarzy. Wiesz dobrze jaka jestem. Nienawidzę tego. Dziękuję.

     
    • szuszfol

      2 czerwca 2012 o 19:34

      Ty to umiesz mnie zmotywować do pisania :D

       
  6. ~Camile.

    3 czerwca 2012 o 01:38

    dla mnie dział jest bez zastrzeżeń-podoba mi się i już. Powinno się więcej dziać w wątku z tą Michelle. Opisz co robią chłopcy z 1D w tym czasie, może na obozie jeden z nich zacznie walczyć o jej najlepszą przyjaciółkę

     
    • szuszfol

      3 czerwca 2012 o 11:16

      zastanowię się jeszcze nad tym ;pp

       
  7. ~Patrycja - Babunia

    3 czerwca 2012 o 17:30

    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział
    Boski rozdział :)

     
  8. ~Aniołek... :P

    3 czerwca 2012 o 17:33

    Rozdział niesamowity…. Wciągający. :P

     
 

  • RSS