RSS
 

Rozdział 14.

22 maj

Całe szczęście nikt mnie nie widział. Teraz jeszcze muszę tylko przejść przez ten straszny las… A później może autostopem do Londynu, może będę musiała iść pieszo. Nie wiem. Wiem tylko, że czeka mnie ciężka i długa droga…

(perspektywa Madeleine)
Nie. To nie może być prawda. Ona przecież nigdy by mnie tu nie zostawiła. Nie samą! Przecież miałyśmy tu być razem. Ona musi tu gdzieś być! Biegałam po całym ośrodku wołając ją. Bez skutku. Do oczu napłynęły mi łzy. Widziałam wszystko jak przez mgłę, ale biegłam dalej, krzycząc jeszcze głośniej. Jim wołał żebym na niego zaczekała. Udawałam że nie słyszę. Biegłam dalej. Nie zauważyłam wystającego korzenia, zahaczyłam o niego i przewróciłam się. Momentalnie podbiegł do mnie Jim.
-Nic ci nie jest?
-Nie! Wszystko w jak najlepszym porządku. Moja przyjaciółka wyjechała, nie wiem gdzie jest, ani co się z nią dzieję!-wykrzyczałam mu w twarz i się rozpłakałam. Siedziałam na ziemi z twarzą schowaną w kolanach.
-Wstań- popatrzyłam na niego zza łez- Proszę. Jeszcze się przeziębisz- wyciągnął dłoń w moim kierunku. „Jeszcze się przeziębisz”? Tak. Bo akurat się tym przejmę. Ten argument może nie wydawał się przekonujący ale chwyciłam go za rękę i pomógł mi wstać. Nie wiem co we mnie wstąpiło ale mocno go przytuliłam i jeszcze bardziej się rozpłakałam. Cicho westchnął. Kolejny raz spojrzałam na niego. Miał zamknięte oczy. Gdy je otworzył utonęłam w nich. Były piękne. Niebieskie. Zdałam sobie sprawę co robię. Stoję wtulona w jego ramiona i co? Patrze. Ja cały czas tonę w jego oczach. Speszyłam się. Spuściłam wzrok na buty. Jim chwycił mnie lekko za podbródek i podniósł mają twarz by mógł spojrzeć mi w oczy. Chciałam coś powiedzieć. Zakończyć tą niezręczną ciszę.
-Ja chy… – zamknął moje usta pocałunkiem. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wyrywać się? Dalej trwać w tej chwili? Przytulił mnie mocniej a ja położyłam ręce na jego klatce piersiowej. Przez głowę przeleciało mi tysiące myśli. Co ja właściwie robię? Przypomniał mi się list Monici. „…znalazłaś swojego osobistego Nialla.” Już wiem o kogo jej chodziło. Ale skąd ona o nim wiedziała? Chyba nie słyszała naszej rozmowy w stołówce… Oderwałam się od niego. Usiadłam pod drzewem.
-Przepraszam – wydusiłam z siebie po chwili. Jim usiadł koło mnie.
-To moja winna. Nie powinienem. Przepraszam. Zagalopowałem się- zaczął się tłumaczyć.
-Nie. Jim… Ja po prostu nie mogę. Monica zniknęła. Nie wiem gdzie jest. Czy wszystko z nią w porządku- przysunęłam się bliżej niego. Czemu to zrobiłam? Nie wiem.-Chyba wyjadę. Nie wiem co mam zrobić. Zadzwonić? I tak nie odbierze. Znam ją. Zadzwonić do jej domu czy jest w Polsce? Nie. Jeszcze zaczną się martwić. Chociaż chyba jest o co… A jeśli siedzi już w samolocie? A jeśli błąka się gdzieś po nieznanym jej mieście?- super. Prowadzę monolog. Spojrzałam na niego czy mnie słucha. Siedział patrząc na mnie z taką troską.-Wiesz w ogóle o czym mówię?
-Tak. Wiem. Ale nie wyjeżdżaj. Zostań chociaż do koncertu. Monica sama tego chciała.
-Sama nie wiem-chwycił mnie za rękę. Czemu on mi to robi?
-Proszę Cię.- Przygryzłam wargę- Zrób to dla mnie- Lekko się nade mną nachylił.
-Czy my wam czasem nie przeszkadzamy?- zza drzewa wyskoczył Lou, a ja momentalnie puściłam rękę Jima. Teraz byłam na to gotowa. I tak. Przeszkodził nam.
-Wystraszyłeś mnie! Po co się skradacie?!- zaczęłam go wyzywać po czym reszta chłopaków przyszła.
-No już przepraszam- wystawił do mnie dłoń- Chyba na mnie się nie będziesz gniewać- wyszczerzył się.
-Znaleźliście ją?- spytał poddenerwowany Niall. Skorzystałam z pomocy Louisa i wstałam.
-Nie. Żadnych śladów. Chyba opuściła teren obozu- wtrącił Jim podnosząc się z ziemi.
-Chodźmy do domku. Ustalimy co będziemy robić- zaproponował poważnie Liam.
-Dobra. To do mnie bo i tak jestem sama- powiedziałam spuszczając głowę, bo znowu łzy napłynęły mi do oczu.
-Będzie dobrze- lekko przytulił mnie Zayn i uśmiechnął się. Ruszyliśmy do domku. Całą drogę przemilczeliśmy.

(perspektywa Monici)
Jadę autostopem. Z jakąś Michelle. Miło z jej strony, że mnie zabrała. Musi być odważna skoro nieznaną dziewczynę z skręconą kostką i blizną na lewym policzku wpuściła do swojego oliwkowego samochodu.
-To dokąd jedziesz?-powiedziała i spojrzała na mnie swoimi czekoladowymi oczami. Ile ja bym dała żeby mieć takie oczy…
-Do Londynu.
-A dokładniej?
-Nie wiem. Znasz może jakiś mały, tani motel?
-Chyba tak.-powiedziała, uśmiechnęła się do mnie i wróciła do patrzenia na drogę.

Dzwoniłam do Joe. Zgodził się na imprezę Madeleine w obozie. Powiedział, że mam się niczym nie przejmować on wszystko załatwi. Super. Dzwoniłam też do szefa kuchni w sensie ojca Jima i prosiłam go o zrobienie dwóch tortów. Jeden duży z napisami urodzinowymi dla Madeleine i jeden dla mnie na zemstę… Dopiero teraz zobaczyłam ile mam nieodebranych telefonów i nowych sms-ów. Wszystkie od nieznanych mi numerów. Przeczytałam wszystkie wiadomości i każda była typu „Gdzie jesteś? Proszę odezwij się.”. Prawie wszystkie są od jednej osoby. Ciekawe kto to… Maddie nie pisze, ani nie dzwoni, bo wie, że i tak bym nie odebrała czy odpisała. Jak ona mnie dobrze zna.

W końcu w łóżku. Nie wiedziałam, że ten obóz jest tak daleko od Londynu, gdybym wiedziała to na pewno poprosiłabym, żeby mnie ktoś podwiózł a nie szła bym pieszo. W sumie to szłam nie wiele no bo w końcu Michelle mnie zabrała, no ale w moim stanie to chyba nie jest dziwne, że po przejściu zaledwie kilku kilometrów zmęczyłam się strasznie. Tak to na pewno już dawno bym wylądowała w szpitalu z przemęczenia. A teraz? Mogę spokojnie się rozciągnąć w wygodnym łóżku w niewielkim ale bardzo uroczym motelu, który należy do taty Michelle. Są dwa a może nawet i plusy tego motelu. Pierwszy to niska cena wynajęcia, drugi to to, że mam niedaleko do Areny 02, gdzie będzie koncert chłopaków, a trzeci to Michelle. Jak się okazało ona też jest ich fanką. Co mnie cieszy, bo przynajmniej będę miała się do kogo odezwać. Rozejrzałam się po po pokoju. Nie wielki z małą łazienką, do której prowadzą żółte drzwi. Lekko wyblakłe zielone ściany, dziwnie mnie uspokajały, gdy wracałam myślami do tego co się wydarzyło. Nie wiedzieć czemu, pokój przypomniał mi imprezę z chłopakami. No i tę noc z Niallem, a raczej poranek. Zaledwie kilka godzin temu leżałam koło niego na łóżku a teraz? Tęsknie za nimi jak cholera. Za wszystkimi, nawet za Lou, który chyba nie bardzo się przejął tym, że wyjechałam. A tak w ogóle to ciekawe, co oni teraz robią…

(perspektywa Madeleine)
Gdy weszliśmy do domku od razu poszłam do łazienki żeby się trochę odświeżyć. Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy to rysunek Niall’a w ręczniku. Uśmiechnęłam się. Przemyłam twarz, poprawiłam kucyka i wyszłam. Na moim łóżku siedział Liam, na Monici leżał Niall przy nim siedział Zayn. Jim siedział na krześle. Na łóżku Alex siedział Harry z Louis’em. Gdy ich zobaczyłam razem wyszczerzyłam się. Z Monicą uwielbiałyśmy Larrego.
-Czego się cieszysz?- spytał Harry marszcząc brwi.
-Nic, nic- uśmiechnęłam się i położyłam na swoim łóżku.
-Kochanie dlaczego jesteś taki nie miły?- spytał Lou puszczając do mnie oczko. Hazza walnął go w ramie a wszyscy się zaśmiali.
-No więc jak? Co robimy?- spytał Harry.
-Szukamy jej czy czekamy, aż się odezwie?- zadał pytanie Zayn.
-Sam nie wiem-odpowiedział poważnie Liam.
-Myślę że się odezwie. Za pięć dni moje urodziny. Chyba nie zapomni. – wtrąciłam.
-Naprawdę? Co chcesz dostać?- uśmiechnął się Louis.
-Czy ty możesz czasami mieć w sobie choć trochę powagi?!- krzyknął Niall.
-Uspokój się. My też się przejmujemy.-zauważył Harry podnosząc odrobinę głos.
-Dobra. To zaczekamy te pięć dni. Chyba że coś jeszcze wymyślimy.- zaproponował Liam. Wszyscy przytaknęli. Wszyscy oprócz Nialla który odwrócił się do nas plecami. Westchnęłam. Daddy położył rękę na moim ramieniu i pokiwał głową, abym się nie przejmowała. Cały czas czułam na sobie wzrok Jima. W ogóle się nie odzywał.
-Masz tu może łazienkę?- zapytał Lou wstając z łóżka.
-Tak. To te- pokazałam ręką na drzwi i uśmiechnęłam, bo innych tu nie było nie licząc wejściowych.
-Okej- powiedział wchodząc do łazienki,
-Chociaż Louis! Czekaj!- za późno. Zamknął się już. Reszta popatrzyła na mnie ze zdziwieniem. No cóż, łazienka nie wyglądała za dobrze.
-Chodźcie. Ty Madeleine zostań-wychylił głowę Lou, po czym wszyscy weszli co łazienki.
-Przepraszam za bałagan!- krzyknęłam. Wszyscy zaczęli się śmiać. Nie wiedziałam o co chodzi.
-A co to jest? To takie coś podobne do procy.-ledwo wydusił z siebie Harry nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Wszyscy wyszli nadal się śmiejąc. Tomlinson trzymał w ręce biustonosz, uważnie mu się przyglądając. Wyskoczyłam z łóżka i wzięłam mu go.
-Co to nigdy stanika nie widziałeś- włożyłam go do szafy. Wrócili na swoje poprzednie miejsca- To z czego się tak śmiejecie? Ten bałagan? Porozwalane kosmetyki i ciuchy to norma.
-Chodzi o taki jeden rysunek wiszący na przeciwko drzwi – uśmiechnął się Liam.
- Ja o tym zapomniałam!- no tak. Niall w ręczniku.
-Czy to jest Nialler? Bo jeśli tak, to ten kto to rysował ma talent- Zayn zaczął znowu się śmiać. Spojrzałam na blondyna a on się zrobił czerwony.
-Już jest 15. Muszę iść. Obowiązki.- Jim wstał i wyszedł.
-Uspokójcie się wreszcie!- popatrzyłam groźniej na resztę i wyszłam za Jimem.
-Przyjdziesz potem?- spytałam niepewnie.
-Zobaczę co da się zrobić- uśmiechnął się, dał mi całusa w policzek na pożegnanie i poszedł w stronę stołówki. Wróciłam do środka.
-To tak się poznaliście?-powiedział Hazza. Spojrzałam za niego pytająco-Nie mów że nie pamiętasz. Łazienka. Ty i Monica.
-Aaaa… o to chodzi…-usiadłam na łóżko i spojrzałam na Nialla.
-My tez mamy robotę. Ale może da się coś załatwić. Zaraz wrócę- powiedział nagle Liam i wyszedł.
-No to kto to narysował?
-Czy ty Lou musisz wszystko wiedzieć?- powiedziałam obojętnie-Ja to narysowałam, Monica powiesiła.- zaczęli coś szeptać pomiędzy sobą- Nie gadam z wami.-obróciłam się plecami do nich. Po 5 minutach przyszedł Daddy:
-Załatwiłem nam dzisiaj wolne. A tobie Madeleine co?
-Nic-warknęłam.
-To co robimy?-Zapytał Zayn.
-Rozmawiamy o męskich sprawach, bo Maddie się do nas nie odzywa- zaproponował Louis- Madeleine mogę do niebie mówić Maddie?
-Tak- odpowiedziałam nie odwracając się. Zaczęli gadać o dziwnych rzeczach. Po 10 minutach nie wytrzymałam- Dosyć! Proszę! Rozmawiajmy o czymś normalnym!-zaśmiali się.

Było już po 21. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nie odbyło się bez pytań na temat tego rysunku. Wszystko im wytłumaczyłam. Cały czas się śmiali. Wydawało mi się, że to ze mnie. Niall był nieobecny. Nie śmiał się. Nie odpowiadał na pytania tylko wzruszał ramionami.
-My już musimy iść- zauważył Liam.
-Może to być dziwne ale- przełknęłam ślinę- czy mógłby któryś z nas zostać ze mną dopóki nie zasnę?- kontynuowałam nieśmiało.
-Jasne. Ja zostanę- zgodził się Zayn. Pożegnałam się z resztą i poszłam do łazienki ubrać się w piżamę.
-Fajna piżamka- uśmiechnął się gdy wyszłam z łazienki.
-Ta. Dzięki.- krótkie spodenki i bluzka z napisem ,,I <3 1D" nie ma nic lepszego. Szczególnie gdy jeden z One Direction jest tutaj. Weszłam do łóżka. Znowu rozmawialiśmy o wszystkim. Po pół godziny zaczęłam ziewać.
-Może idź już spać?- zaproponował Zayn.
-Gdy zasnę będziesz mógł już iść- uśmiechnęłam się. Po 20 minutach jeszcze nie spałam-Nie mogę zasnąć gdy ktoś na mnie patrzy…
-Sama chciałaś żeby ktoś z tobą został- zdziwił się.
-Tak wiem. Ale nie musisz na mnie patrzeć.
-Dobra- odwrócił się. Zamknęłam oczy. Nic to nie dało.
-No miałeś na mnie nie patrzeć!- leniwie podniosłam powieki.
-No dobra- zaśmiał się- już nie będę.- po chwili zasnęłam.

Obudziłam się, bo poczułam że ktoś siada na łóżku. To był Jim.
-Przepraszam. Nie chciałem Cię obudzić- delikatnie się uśmiechnął.
-Nic się nie stało-powiedziałam sennie i odwzajemniłam uśmiech.
-Słodko wyglądasz gdy śpisz.
-Skończ- uderzyłam go bardzo delikatnie w ramię-kiedy przyszedłeś?
-Przed chwilą. Zayn poszedł już do domku.
-Miał iść gdy zasnęłam. Miłe.-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Idź już spać- zaproponował troskliwie.
-A ty? Będziesz siedział i na mnie patrzył? Chodź-przesunęłam się robiąc dla niego miejsce-No chyba że nie chcesz- zrobiłam obojętną minę. Położył się ze mną. Objął mnie ramieniem. Nie miałam nic przeciwko. Po chwili ponownie usnęłam z tym wyjątkiem, że w jego objęciach.

(perspektywa Monici)
Michelle ma jeszcze większego fioła na punkcie One Direction niż ja. Właśnie siedzimy w jej pokoju, który jest cały, dosłownie cały (nawet sufit) w mordkach chłopaków, ich tekstach piosenkach i artykułach o nich.
-Nie boisz się spać w tym pokoju?
-Niby czego? Wiesz jak fajnie się zasypia z myślą, że oni się na ciebie patrzą?
-Chyba wiem. A wiesz jak fajnie się budzi koło jednego z nich?
-Nie. Ty na pewno też nie.
-I tu się mylisz-pokazałam jej język na co ona najpierw siedziała zdziwiona a po chwili dosłownie rzuciła się na mnie i zaczęła potrząsać mówiąc:
-Opowiadaj!! Na co czekasz?! No dalej!! Chce wszystko wiedzieć na ten temat!!
-Michelle… Spokojnie…. Zostaw mnie…. Już ci mówię…-pomimo tego, że sprawiała mi ból śmiałam się jak głupia, co sprawiło, że sama sobie ból sprawiłam przez tę głupią ranę. Jej mina po prostu warta jest tego bólu. Nawet nie wiem jak ją określić. Coś na pograniczu zdziwienia, szoku, furii i podniecenia na myśl o chłopakach. Gdy mnie w końcu puściła opowiedziałam jej całą moją historię. Zaczynając od krzykach w domu w Polsce na wieść o wyjeździe a kończąc na tym co usłyszałam chowając się w łazience.
-To takie… Smutne. Przykro mi. Gdybym spotkała tę Alex… Oj działo by się. Na pewno by mnie popamiętała. Tak by oberwała, że nikt by już na nią nie spojrzał.-nie powiem dziwnie było słuchać tę groźbę kierowaną do Alex od trochę podobnej do niej wyglądem dziewczynie. Michelle jest brązowooką blondynką o długich nogach. Spokojnie mogłaby być modelką.
-Zastanawiałaś się kiedyś nad karierą modelki?-powiedziałam trochę nie pewnie nie wiedząc jak zareaguje.
-Co? Nie nigdy. Już wole malować te puste dziewczyny niż być jedną z nich.
-Chyba, że tak. Jak myślisz bilety na koncert chłopaków są już dawno wyprzedane?
-Na pewno. Ale nie bój się. Ja mam dwa. Miałam wziąć przyjaciółkę, ale wyjechała i chyba tak szybko nie wróci…-powiedziała i uśmiechnęła się tak jakoś… Dziwnie. Aż boję się myśleć co się stało z tą jej przyjaciółką.-Możesz iść ze mną.
-Kocham cię!!-krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.
________________________________________________________________________________________________

przepraszam, że tak długo nie dodałam rozdziału ;pp
jakoś się wyrobić nie mogłam, ale za to ten rozdział jest o wiele dłuższy niż poprzednie :D
(i moim zdaniem lepszy)

dziękuję Madeleine (Ty wiesz za co;pp)

a jeśli ktoś nie czytał informacji
znajdującej się
————————>
to o nowych rozdziałach informuję na gg:43168230 :D
a i teraz dodam kolejny rozdział jak będzie 14 komentarzy ;pp

 
Komentarze (13)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Natalia

    22 maja 2012 o 18:18

    ZNOWU PIERWSZA NIE NO KOBIETO PISZ TO DALEJ PODOBA MI SIE :)

     
  2. ~Anecik

    22 maja 2012 o 18:23

    So good <
    Podoba mi się . :)

     
  3. ~Madeleine

    22 maja 2012 o 18:29

    I jak spełni się mój sen to masz wpierdol! ;)
    nie no żart ;p
    i cudna perspektywa Monici :P

     
  4. ~Pati;D

    22 maja 2012 o 18:38

    Boskii..<3

     
  5. ~Patrycja - Babunia

    22 maja 2012 o 19:17

    Znowu podwyżka z komentarzami??? Poje**ło cię?? Rozdział super!! Naprawdę wciągnął mnie… :) :P

     
  6. ~Sthokrotka

    22 maja 2012 o 20:14

    Super, super, super! Nie wiem co powiedzieć, po prostu… Wow! Świetny rozdział, po prostu bosko piszesz. xxx

     
  7. ~Michelle

    22 maja 2012 o 21:31

    no i w końcu jestem :D , tej no boskie <3 : * .
    tak wariujemy na ich punkcie yes yes :D :) .
    Też Cię kocham huehuee :d :* .
    zajebisty ten 14 :D , w sumie jak każdy rozdział :) .
    i tak ma być o mnie :D :* . tej tej 15 ino szybkoo :D :* <3

     
  8. ~zaciekawiona

    22 maja 2012 o 21:32

    zajebiste ; DD

     
  9. ~Aniołek... :P

    23 maja 2012 o 14:53

    Super :)

     
  10. ~Camile.

    23 maja 2012 o 18:06

    Ale długaśny, lubię takie :). A jak szybko komentarze się pojawiają, szok

     
  11. ~Oliwia

    24 maja 2012 o 00:43

    o jakie długi ten rozdziała podoba mi się ; ) .
    fajnie opisane sytuację .
    Pozdrawiam Oliwia : )

     
  12. Natalia.Rzasa1

    26 maja 2012 o 09:09

    Super

     
  13. ~Monika

    31 maja 2012 o 22:56

    ale świetnie piszesz!!!! super że dziewczyny idą na koncert :)))

     
 

  • RSS