RSS
 

Rozdział 13.

18 maj

W czasie, gdy Madeleine brała prysznic ja siedziałam na swoim łóżku i słuchałam piosenek. Chociaż, może bardziej udawałam niż słuchałam. W ogóle nie mogłam się skupić na słowach, tak dobrze mi znanych piosenek. Kiedy już Madeleine wyszła od razu położyła się i usnęła. Ja ani nie miałam sił się wykąpać ani nie mogłam spać. Wyszłam z domku i poszłam w stronę jeziora. Nie weszłam na pomost tylko zeszłam na brzeg i okazało się, że pod pomostem jest takie miejsce, w którym spokojnie mogę usiąść. Usiadłam więc tam i patrzyłam na niebo.

Pierwszy raz widziałam jak słońce powoli wschodzi. Piękny widok. Czyli przesiedziałam tu już całą noc? Jakoś tego nie odczułam. Siedziałam tu tak długo a nic nie wymyśliłam, co zrobić. Muszę coś wymyślić. Nie mogę wrócić do domu. Za niecały tydzień urodziny Madeleine i koncert One Direction. Nie mogę przecież wrócić do Polski. Nie teraz. Ja muszę tu zostać. Chociaż jeszcze ten tydzień. Wiem!! Zatrzymam się w jakimś hotelu w Londynie!! Wtedy będę mogła i być na ich koncercie i zrobić Madeleine niespodziankę. Właśnie… Przed wyjazdem będę musiała jeszcze o tym z Cloe porozmawiać. Może mi pozwoli urządzić te imprezę niespodziankę w którejś z sal? Nigdy nic nie wiadomo. A może lepiej zwrócę się do Joe? Chyba mam jeszcze trochę czasu na przygotowanie tego. Kiedy słońce było już dość wysoko na niebie spojrzałam na swoje odbicie w wodzie. Marny widok. Opatrunek cały już zakrwawiony, krótkie włosy, które tylko dzięki Madeleine wyglądają normalnie i do tego wszystkiego cała zakrwawiona koszulka. Dlaczego to wszystko musi tylko mnie spotykać? Dlaczego to ja mam zawsze takiego pecha? Dlaczego musiałam spotkać Alex? Dlaczego mam taki cięty język, że zawsze muszę coś odpowiedzieć nigdy nie zastanawiając się nad konsekwencjami? Dlaczego nie mogłam po prostu cicho siedzieć wtedy na tej ziemi? Po co się odzywałam? Może zatańczyłabym na tyle dobrze, że mogłabym zatańczyć na tym koncercie razem z Madeleine? Mój wewnętrzny monolog przerwał krzyk przyjaciółki:
-Monica!! Monica!!-rzadko mówiłyśmy tu po polsku. Pewnie dlatego, że nikt inny nie mówi w tym języku i przestawiłyśmy się, żeby się dopasować? Nie wiem. Wiem tylko, że rozmawiałyśmy po polsku tylko wtedy, kiedy nie chciałyśmy aby ktoś poza nami wiedział o co chodzi. Słyszałam jak ślicznotka (czemu ja ją znowu tak nazywam?) zbliża się do pomostu. Wchodzi na niego i na jego końcu siada. Widzę jak jej nogi zwisają. Ma założone moje żółte trampki. Delikatnie uśmiechnęłam się pod nosem.
-Madeleine, Monica musi przemyśleć parę spraw.-to chyba Jim. Podchodzi do niej i po chwili widzę już dwie pary zwisających nóg. Siedzą bardzo blisko siebie. Mogę przysiąc, że Jim ją obejmuje.-Monica to mądra dziewczyna. Nie masz się co martwić na pewno nie zrobi nic głupiego.
-Nie jestem tego taka pewna. Ten obóz to jej spełnienie marzeń a teraz musi jeszcze z niego wyjeżdżać.
-Skąd ci coś takiego przyszło do głowy?
-Podsłuchiwałam.-nie spodziewałabym się tego po niej-A myślałeś, że co? Usłyszałam jak Cloe mówi, że musi opuścić obóz dla jego dobra. Bo ona nie chce, żeby ktoś się dowiedział jaką psychiczną dziewczynę na niego przyjęła. Oczywiście w sensie Alex. A co jeśli Monica spróbuje popełnić samobójstwo?-może to właśnie jest to co powinnam zrobić? Zabić się? Nie. Ja nie mogę tego zrobić. Muszę… Nie wiem co muszę. Po prostu wiem, że gdybym miała nie żyć na pewno dawno już bym nie żyła, więc nie mogę się zabić. Nie mogę tego zrobić mojej rodzinie. Nie mogę tego zrobić Madeleine. Zabicie się nie byłoby rozwiązaniem tej sprawy tylko ucieczką od niej. A ja nigdy nie uciekam od problemów. Chyba, że takim problemem jest uzbrojona Madeleine w poduszkę lub wiadro wody. To to już co innego. No ale… Nie. Niespełnione marzenie, blizna na twarzy (która na pewno będzie) nie jest powodem do odbierania sobie życia. Muszę sobie jakoś z tym poradzić. Muszę…
-Nie mów tak nawet. A teraz chodź na śniadanie. Znasz Monicę. Ona nie wytrzyma bez jedzenia, na pewno wpadnie do stołówki krzycząc jaka to jest głodna. Teraz na pewno siedzi i myśli o tym co ma zjeść.- i tu się mylisz. Wcale nie jestem głodna. I wcale nie mam zamiaru iść do stołówki.
-Może masz rację?
-Oczywiście, że mam.-powiedział i wstał po chwili nogi Madeleine też zniknęły. Słyszałam ich kroki po pomoście, ubitej ziemi a później już tylko ciszę. Wstałam wyszłam spod pomostu i zaczęłam iść do domku. Wiem, że Madeleine zawsze ma strój już w szatni więc nie cofnie się do domku i mnie w nim już więcej nie zobaczy. Wchodzę kulejąc po schodkach otwieram drzwi i już w wejściu zaczynają mi płynąc łzy po policzkach. Wchodzę do domku zamykam drzwi, osuwam się po nich i siadam na podłodze. Zaczynam szlochać.

Nie wiem jak długo szlochałam, ale stwierdziłam, że jak Madeleine wróci to już nigdy się nie spakuję. Wstaję z podłogi wyciągam z szafy czyste ubrania i bieliznę i idę do łazienki wziąć prysznic. Wchodzę do niej zdejmuję opatrunek, skarpetę (tego buta co mi usztywnia kostkę) i brudne ciuchy, odkręcam wodę i wchodzę pod strumień wody cały czas szlochając. Stoję tak długo dopóki nie czuję, zimnej wody. Zużyłam całą ciepłą wodę, super. Wychodzę, szybko się wycieram i zakładam ciuchy. Wybrałam długie spodnie dresowe, w których zawsze rano biegałam i tą koszulkę co miałam wtedy, kiedy po raz pierwszy przeżyłam szok w łazience w trzydziestce, a mianowicie czerwoną koszulkę z flagą USA. Zrobiłam nowy opatrunek o wiele mniejszy od poprzedniego. Założyłam skarpetę. Związałam mokre włosy w kucyk, no bo w nic innego nie mogę i wyszłam z łazienki. Podeszłam do swojej szafy i od razu wzięłam swoją torbę wrzucając do niej wszystkie swoje ciuchy, buty zostawiając tylko czerwone trampki i czarną bluzę, która jest na mnie o wiele za duża (czyli idealna aby się ukryć) i zapinam torbę. Siadam na łóżku Madeleine biorę kartkę i długopis z jej szafki i zaczynam pisać.

Słysząc hałas przed domkiem szybko biorę swoją walizkę i chowam się w łazience nie zapalając światła. Ledwo zdążyłam zamknąć drzwi a w domku był już niezły tłumek ludzi. Wnioskuję to po hałasie jaki zrobili wchodząc.
-Jim nadal jej nie ma…-usłyszałam załamany głos przyjaciółki.
-Nie martw się…
-Patrzcie jakaś kartka leży na łóżku-przerwał mu Niall. Słyszę jak ktoś przechodzi przez pokój, ktoś inny siada, szelest papieru. Cisza. Cisza, która trwa bardzo długo.
-To nie może być prawda!!-przerywa tę długą ciszę Madeleine i słyszę jak wybiega z domku. Za nią wybiega ktoś jeszcze, pewnie Jim. Później znowu szelest papieru.
-No co tam jest napisane?! Czytaj!!
-No dobra, dobra-odpowiada Louisowi Niall i zaczyna czytać list, który przed chwilą napisałam-”Kochana Madeleine, wiem, że dziwnie jest żegnać się listem, ale chyba nie dałabym rady osobiście. Wiem, że będziesz mi to miała za złe, ale to dla mnie zbyt trudne. Nie mam odwagi spojrzeć Ci w twarz i powiedzieć żegnaj. Wiesz, że Cloe mnie wyrzuciła z obozu, a może raczej wyprosiła? Mniejsza z tym. Muszę opuścić obóz. Jest to dla mnie trudne zwłaszcza po tym co tu przeżyłam i po tym co zrobiła mi Alex.-na samo wspomnienie tego płyną mi łzy.-Ale wiem, że zostając tutaj i tak na nic bym się nie przydała. Nie przejmuj się mną. Ja dam sobie radę. Tylko proszę Cię o jedno. Nie poddawaj się przez to, że mi nie wyszło. Zatańcz najlepiej jak potrafisz. Zrób to dla mnie. Możliwe, że kiedyś zobaczę jak zatańczyłaś na koncercie? Jak ślicznie wtedy wyglądałaś? Więc postaraj się dla mnie. I proszę podziękuj chłopakom i Jimowi. Nie wiem za co. Po prostu im podziękuj. Więc ślicznotko życzę powodzenia podczas koncertu i wiem, że znalazłaś Swojego osobistego Nialla.”
-O co jej chodzi?
-Lou nie wiem. Daj przeczytać do końca. „Mam nadzieję, że Ci się z nim ułoży. Ja nie miałam tyle szczęścia co Ty. Nie znalazłam go jeszcze, a myślałam, że jestem już tak blisko. Myliłam się. Więc nie przeciągając. Żegnaj. Możliwe, że widzimy się w domu. Monica”. My ją musimy znaleźć!!
-Niall. Nie ma sensu. Chodźmy do Madeleine ona nas potrzebuje bardziej niż Monica.
-Ale Lou!!
-Niall. Na prawdę nie ma sensu jej szukać.-powiedział i wyszli. Po prostu wyszli z domku. Osunęłam się po drzwiach o które się opierałam i zaczęłam cicho szlochać. Co ja sobie wyobrażałam? Przecież to jasne, że nie zaczną mnie szukać ani nawet za mną tęsknić. W końcu jestem tylko jedną z ich wielu fanek. Przecież nikogo poza Madeleine nie obchodzę. Muszę się wziąć za siebie. Wstaję z podłogi zakładam bluzę i mocno naciągam kaptur na głowę. Wychodzę z łazienki ciągnąc torbę. Po raz ostatni spoglądam na domek przez łzy i wychodzę z domku. Nie idę ścieżką, tylko skręcam między drzewa. Teraz się tylko modlić, żeby nikt mnie nie zobaczył.
__________________________________________________________________________________________

No i jest 13 :D
I tak jak zawsze Wy+12 komentarzy=nowy rozdział ;pp

a teraz takie pytanko bo nie wiem jak napisać 14.
wolicie żebym napisała coś typu
czy żebym opisała co Monica robiła przez ten tydzień poza obozem?
odpowiedzi piszcie w komentarzach ;pp

 
Komentarze (17)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Natka harruś

    18 maja 2012 o 18:28

    KOBIETO ŚWIETNE PISZESZ OPOWIADANKA PISZ PISZ DALEJ :)

     
  2. ~Anecik

    18 maja 2012 o 18:46

    Kurde. Kocham to Twoje opowiadanie <3

     
    • ~Camile.

      19 maja 2012 o 00:34

      Szkoda, że opuszcza obóz. A co do pytania, to jak panienka sobie uważa:)

       
  3. ~Madeleine

    18 maja 2012 o 18:51

    no co mam pisać… jak zawsze- super ;p

     
  4. ~Zuza

    18 maja 2012 o 20:06

    no Lou mnie trochę na końcu wkurzył, ja rozumiem że może bardziej się dogadywać z Madeline no ale mógłby się chociaż trochę przejąć Monicą ;( biedny Niall, no widać, że chciałby ją odnaleźć!
    co do następnego rozdziału mogłabyś napisać część o tym co robi Monica i część o tym co się dzieje na obozie ;)
    czekam! ;)

     
    • szuszfol

      18 maja 2012 o 20:25

      właśnie się zastanawiałam czy nie napisać coś z perspektywy Madeleine… nie wiem może napisze : zobaczę jeszcze ;pp

       
  5. ~Pati;D

    18 maja 2012 o 22:15

    Miałam się rozpisać więc jest to: zajebista, boska, fajna, super, zaskakujaca, swietna, nieprawdopodobna, mroząca krew w zylach, zapierajaca dech w piersiach, wspaniala historia;DD
    Dawaj 14.!!; )))

     
  6. ~julka

    18 maja 2012 o 23:40

    niech spotka jb :DD super opowiadanko ; )) ♥

     
  7. ~Sthokrotka

    19 maja 2012 o 00:06

    Świetny rozdział, z resztą co ja będę mówić jak zawsze. Trochę szkoda, że nikt za bardzo nie przejął się jej wyjazdem, ale takie jest życie.

     
  8. ~Klaudia

    19 maja 2012 o 11:58

    Matko jakie to smutne było ;/
    Dlaczego ona wyjeżdża? Dlaczego Niall jej nie szuka.? No ejj ;/
    Zajebisty rozdział i z niecierpliwością czekam na kolejny.! <3

     
  9. ~Patrycja - Babunia

    19 maja 2012 o 13:58

    Rozdział super… ale wytłumacz mi jedno jak możesz oglądać niebo siedząc pod pomostem?! :)

     
    • szuszfol

      20 maja 2012 o 10:12

      uwierz mi idzie tak ;pp

       
    • ~Madeleine

      21 maja 2012 o 15:40

      oj Babciu… Ty jak coś jebniesz :D

       
      • ~Patrycja - Babunia

        21 maja 2012 o 16:07

        Masz coś do Babuni???? :)

         
  10. ~Aniołek... :P

    19 maja 2012 o 14:04

    Zajebisty ten rozdział…. czekam na 14. :P

     
  11. ~DestinyHope65

    19 maja 2012 o 22:30

    I kolejny genialny rozdział, nie wiem jak to robisz, ale z każdym nowym rozdziałem chce mi się strasznie czytać to opowiadanie! ;)

     
  12. ~Natalia

    21 maja 2012 o 21:11

    Dawaj kolejny, kocham to, i Cię xd Szybko dalej !

     
 

  • RSS