RSS
 

Rozdział 12.

14 maj

-Czyli się nie dowiem?-w odpowiedzi pokręciła mi głową.-Super zawsze jak się dzieje coś fajnego to albo mnie nie ma, albo śpię.-powiedziałam naburmuszona i założyłam ręce na piersi.
-Monica, Monica… Przecież wiesz, że w domku ci i tak wszystko opowiem.
-No ja mam nadzieję. A tak w ogóle to która jest godzina?
-Dochodzi 17.00.-odpowiedział mi Liam patrząc na swój telefon.
-To już ta godzina?! Nie wiem jak ty Madeleine, ale ja wracam do domku…
-Masz zamiar iść na kolację-przerwała mi.
-Głodna jestem. Czy to coś złego?
-Nie, nie. Tyle tylko, że ty cały czas jesteś głodna.
-Zdarza się.-odpowiedziałam jej i wstałam z kanapy kierując się do wyjścia. Mam gdzieś jak wyglądam, dopiero wstałam i jakoś nie będę się przejmowała opinią innych. Zresztą na pewno prawie nikogo tu nie ma skoro można wyjechać na weekend. W sumie to tak się tu zadomowiłam, że chyba ciężko mi będzie wracać z powrotem do Polski.-Dzięki za zaproszenie-rzuciłam jeszcze przed wyjściem do chłopaków, na co one się do mnie tylko uśmiechnęli.

Szłam sama, bo Madeleine została jeszcze z chłopakami. Pewnie znowu coś kombinuje… Ja już nawet nie chce wiedzieć co. Nie myliłam się co do tego, że nikogo tutaj już nie ma. Wszyscy wyparowali. Nie dziwie się im, sama chętnie bym pojechała do miasta. Byłam już prawie przy stołówce, gdy poczułam jak ktoś się na mnie rzuca i powala na twarzą do ziemi i siada mi na plecach. To na pewno nie Madeleine, bo wie co jest z moją kostką i zdolnością utrzymania równowagi, ani żaden z chłopaków bo była to osoba o wiele lżejsza.
-Myślisz, że ci daruję to, że przez ciebie wyrzucili mnie z obozu?!-ocho już wiem kto to-Mylisz się?! Skoro ja nie mogę już dłużej tu być to ty też nie!!-Krzyknęła Alex i zaczęła mnie szarpać za włosy. Bolało jak cholera, na pewno ich mi sporo wyrwała. Zaczęłam się już dusić, tak mnie przyciskała do tej ziemi. Po chwili przestała, szybko wykorzystując sytuację przekręciłam się z ledwością na plecy, tak, że teraz siedziała mi na brzuchu i rękach. Zerknęłam na nią, w jednej ręce miała jakiś nóż i a w drugiej… Moje włosy. Spojrzałam na nią z wściekłością i zaczęłam się rzucać żeby się uwolnić.-Nie tak szybko!! Ja chce się jeszcze trochę z tobą pobawić…-po czym zaczęła przybliżać nóż do mojej twarzy, zaczęłam się jeszcze mocniej rzucać co pomogło bo nie trafiła w moją twarz tylko w ziemię tuż obok. Wyciągnęła go i znowu zaczęła wymierzać w moją twarz. Tym razem nie udało mi się uniknąć ciosu. Trafiła mi w lewy policzek, mocno mnie raniąc. Zaklnęłam pod nosem. Nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć, co ją chyba jeszcze bardziej zadowoliło, bo się uśmiechnęła. Szarpałam się jeszcze mocniej, ale nie mogłam się w ogóle wydostać. Traciłam już siły. Zamachnęła się drugi raz i znowu trafiła, tuż obok poprzedniego miejsca. Trzeci raz to samo, gdy zamachnęła się czwarty raz ktoś złapał ją za rękę mocno szarpnął do tyłu, tak, że spadła ze mnie upuszczając nóż. Nie czekając dłużej szybko wstałam z ziemi podniosłam nóż i wyrzuciłam na dach stołówki. Dopiero, gdy usłyszałam jak nóż z hukiem uderza o dach odwróciłam się i zobaczyłam kto mnie uratował. Była to Madeleine, która właśnie szarpała się z moją napastniczką. Podeszłam do nich szybko, co zwróciło uwagę Alex więc przestała się ruszać i mocno uderzyłam ją w twarz z pięści, tak, że się zachwiała i upadła na ziemię, a zaraz po niej ja.
-Ona chyba zemdlała… A ty!-pokazała na mnie palcem Madeleine-Szybko!! Musimy iść do Cloe,ta rana nie wygląda najlepiej.
-Przeżyję.
-Nie, nie, nie!! Szybko!!-powiedziała i zaczęła mnie podnosić z ziemi i prowadzić w stronę szpitala, z którego dopiero co wyszłam wczoraj wieczorem.

Siedzę w gabinecie zabiegowym na jakimś metalowym łóżku, mam zakładane szwy a Madeleine stoi obok i próbuje udawać, że jej to nie rusza.
-Madeleine, nie musisz na to patrzeć.
-Nie, ja wytrzymam.-odpowiedziała mi i tylko lekko odwróciła głowę, gdy się skrzywiłam. To takie miłe, że ona próbuję mnie wspierać. Pierwszy raz mam zakładane szwy i to nic przyjemnego.

Mam założone trzy szwy i wielki opatrunek. Na szczęście musiałam mieć tylko jedną ranę zszytą , prawdopodobnie te pierwszą. Dwie następne to tylko zadraśnięcia. Cloe po tym jak spytała co się stało i jak jej opowiedziałyśmy co się wydarzyło od razu zadzwoniła do kogoś prosząc o wyrzucenie Alex z terenu i zgłoszenie tej sprawy na policji. Super. Będę musiała zeznawać.
-Madeleine, jak możesz to zostaw nas na chwile same.
-Ale…-zaczęła Madeleine, ale Cloe nie pozwoliła jej dokończyć.
-To nie jest prośba.-odpowiedziała jej surowo Cloe. Po tym jak Madeleine wyszła, co trwało dłuższą chwilę Cloe od razu mi powiedziała:-Monica, przykro mi, ale musisz stąd wyjechać. Nie mogę pozwolić, żeby ta sprawa ujrzała światło dzienne. Najpierw ta kostka, teraz ta sprawa z nożem. Rozumiesz, że zostając tutaj ludzie pomyślą, że ten obóz wcale nie jest taki bezpieczny, stracę klientów a na to pozwolić nie mogę.
-Ja rozumiem. Ale czy mogę wyjechać dopiero w poniedziałek? Tak żeby mnie nikt nie zobaczył.-powiedziałam i po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.
-Oczywiście, ale nie wychodź z domku.-skinęłam jej głową zgadzając się i zaczęłam iść w kierunku wyjścia. Przed tym jak otwarłam drzwi szybko jeszcze wytarłam łzy.

Bez słowa szłyśmy do domku. Tym razem tą krótszą drogą. Ledwo gdy przekroczyłam próg od razu w oczy rzucił mi się wszech obecny bałagan.
-My tutaj w ogóle kiedyś sprzątałyśmy?
-Chyba nie, ale takiego bałaganu nie było…
-Alex.-powiedziałyśmy w tym samym czasie.
-To jak?-powiedziałam i uniosłam brwi do góry.-Sprzątamy?
-Teraz?
-No a kiedy?-no i zaczęłyśmy sprzątać. Trwało to bardzo długo. Jak chowałyśmy ubrania tonie patrzałyśmy kogo to, tylko wkładałyśmy do wszystkich trzech szaf. Po czterech godzinach w końcu mogłyśmy usiąść i porozmawiać. Usiadłyśmy na byłym łóżku Alex.
-No więc….?-zaczęłam.
-No więc co?
-Co się działo jak usnęłam?
-Nie rozumiem cię. Zostajesz napadnięta, pocięta nożem i zamiast o tym pogadać chcesz gadać o imprezie?
-No… Tak. Pewnie dlatego, że chce zapomnieć o tym. A właśnie… Słuchaj co z moimi włosami?
-Trzeba je wyrównać.
-Tyle to wiem, więc łap za nożyczki i do dzieła!
-Jesteś tego pewna?
-Nie bardzo, ale co mam innego zrobić?-powiedziałam i się uśmiechnęłam co nie było dobrym pomysłem bo mnie szwy zaczęły ciągnąć. O ile coś takiego jest możliwego. Madeleine znalazła jakieś nożyczki i zaczęła mi ścinać a raczej wyrównywać włosy i jednocześnie opowiadać.
-To tak ty usnęłaś po tańcu Malika-kiwnęłam twierdząco głową za co dostałam od niej w głowę, że mam się nie ruszać-no więc tak: jak usnęłaś to Lou i Harry zaczęli ci robić zdjęcia twierdząc, że słodko wyglądasz kiedy śpisz. Ja z Liamem patrzyłam na to śmiejąc się. Po jakimś czasie przyszedł Niall i jak się dowiedział o tej sesji fotograficznej to kazał po przesyłać sobie zdjęcia i jedno nawet ustawił sobie na tapetę.
-Serio?-powiedziałam i odwróciłam się przodem do niej.
-Serio. Odwróć się!-zrobiłam co mi kazała-Potem stwierdził, że na kanapie ci pewnie nie jest wygodnie, więc chciał cię wziąć na ręce i zanieść do łóżka na co nie pozwolił mu Liam bo widząc w jakim jest, a raczej był stanie raczej cała byś do tego łóżka nie trafiła. Wziął cię więc na ręce, w sensie, że Liam i chciał cię zanieść do jego sypiali bo ma jedno łóżko wolne na co Niall zaczął krzyczeć, że nie, bo ty masz spać w jego pokoju. No to Liam nie chcąc się z nim kłócić zaniósł cię do jego pokoju i chciał cię położyć na łóżku Zayna bo on i tak by już tam nie trafił, zresztą sama widziałaś, no i Niall znowu zaczął krzyczeć, że masz spać na jego łóżku a nie na Zayna. Liam cię położył i wyszedł.
-I ja to wszystko przespałam?!
-Yhym. Ale nie to jest najlepsze!! Chłopcy zaczęli pić na nowo, nawet Zayn się obudził. Zaczęli biegać po salonie udając jakieś zwierzęta, wskoczyli na kanapę udając, że to klatka, łódź? Mniejsza z tym. I zaczęli po niej skakać. Tak skakali, że kanapa się przewróciła z nimi z mocnym hukiem. Cały czas leżąc na podłodze zaczęli się czołgać udając jakby byli na wojnie czy czymś tam i Harry, który wypił najwięcej, trafił do łazienki z której już nie wyszedł. Zważając na to co dzisiaj rano widziałyśmy ja nie chce wiedzieć co on tam robił.-powiedziała i się zaśmiała-Potem Niall stwierdził, że idzie już spać i poszedł do pokoju. Tak samo Zayn, tyle tylko, że on położył się na ziemi i momentalnie usnął. Ja jakoś trafiłam do pokoju Louisa i Harrego i tam się położyłam. Wyobraź sobie, że oni mają jeszcze większy bałagan w pokoju niż my w domku przed chwilą. I tyle.
-Jak to tyle? Dlaczego Lou był w samych bokserkach?
-Mnie się pytasz? Jak zasypiałam to byłam sama w pokoju a jak się obudziłam to na podłodze obok łóżka na którym spałam leżał Lou. Ty mi lepiej powiedz jak u ciebie to wyglądało.
-No cóż… Obudziłam się na łóżku z Niallem.
-Serio?
-Serio, serio. I nie mam pojęcia dlaczego…
-No ja też nie. Skończyłam. Idź zobacz czy tak może być.-wstałam nie pewnie z tego łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i już nie widziałam swojej uśmiechniętej buźki z długimi brąz włosami i czystą bluzką tylko smutną z wielkim opatrunkiem na lewym policzku i krótkimi włosami, które ledwo sięgały mi do ramion i całą brudną i zakrwawioną koszulką.
-Może być-powiedziałam z łazienki.

______________________________________________________________________

W sumie nie jestem z tego rozdziału zadowolona.
No ale nic… Jest właściwa ilość komentarzy to muszę dodać rozdział.
No i oczywiście Wy+12 komentarzy=kolejny rozdział ;pp

A teraz taka mała konwersacja między mną i koleżanką, która nie jest directionerką:
„-Już trzech kojarzę z tego One Direction. Tego Harrego, blondyna i tego Turka (chodzi o Zayna).
-To Pakistańczyk.
-Dla mnie to Turek.”
ha ha ha ha ha ha ha
Pati rozwalasz mnie ;pp

 
Komentarze (12)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Madeleine

    14 maja 2012 o 16:30

    no więc tak.. rozdział do dupy, beznadziejnie opisane Party Hard i to, że Niall o tym łóżku.. suchar… a ta akcja z Alex? Co to ma być w ogóle?

    to właśnie ciężka krytyka o którą prosiłaś… ;p
    a teraz serio :D

    no więc tak… rozdział zajebisty, genialnie opisane Party Hard i to że Niall o tym łóżku… super. A ta cała akcja z Alex? ciekawe :D
    i należało się jej ;d ;*

     
  2. ~Michalina

    14 maja 2012 o 17:12

    właśnie sytuacja z Alex bardzo interesująca podobała mi się ; ) . czekam za 13 ♥ . Suupe by było jakbyś mnie zrobiła w jakieś akcji ;pp ; D ; * .
    Konwersacja na świetlicy doje^ane to było ;D

     
  3. ~Patrycja - Babunia

    14 maja 2012 o 17:13

    Heh… zacne, zacne :) Rozdział super czekam na 13… :P

     
  4. Anonim

    14 maja 2012 o 19:03

    Super bardzo mi sie podoba ;) ♥ i to zaskoczenie ze ta dziwka pociela nam glowna bohaterke ;( dobrze ze zostanie wyjebana :) :D
    Pozdro, Julka :**

     
  5. ~An.

    14 maja 2012 o 19:03

    Ciekawee ciekawee… ;D

     
  6. ~DestinyHope65

    14 maja 2012 o 22:22

    No fajny ten rozdział, podoba mi się ;)
    Przepraszam, że się nic więcej nie rozpiszę, ale dziś jestem jakaś przymulona, ale rozdział jest naprawdę świetny i czekam na kolejny ;)

     
  7. ~Zuza

    14 maja 2012 o 22:36

    szkoda, że to nie Niall ją uratował przed Alex-psychopatką haha no i szkoda włosów – to jak ja, gdy się wybiorę do fryzjera na ścięcie końcówek! haha oj pijany Niall’uś – kłótliwy Niall’uś :D
    czekam! ;)

     
  8. ~Camile.

    14 maja 2012 o 23:10

    Czekam z niecierpliwością na kolejny! Rozdział świetny nie masz co narzekać. Akcja Alex/Monica najlepsza. Haha ciekawe co oni z chłopakami robili xd

     
  9. ~Pati;D

    15 maja 2012 o 17:43

    Rozdzial fajny. Czekam na nastepny.;)

    Ps. Bo on wyglada jak turek i koniec.;D

     
  10. ~Sthokrotka

    17 maja 2012 o 16:15

    No hej, dopiero weszłam na tego bloga ale jedno muszę powiedzieć. Jest po prostu boski! A ten opis imprezy strasznie realistyczny. Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. xxx

     
  11. ~Aniołek... :P

    17 maja 2012 o 17:57

    Super rozdział… :)

     
  12. ~Natka harruś

    18 maja 2012 o 18:13

    Świetny pisz dalej :)

     
 

  • RSS