RSS
 

Rozdział 5.

12 kwi

Obudziłam się wyspana i w dobrym humorze. Nie wiem z czego się tak cieszyłam. Możliwe, że z mojego snu. Śniło mi się, że na nasz obóz przyjechali chłopaki z 1D. Jaka ja jestem głupia. No nic. Marzyć przecież można. Wstałam z łóżka i zobaczyłam, że dziewczyny jeszcze śpią. Podeszłam do szafy i zaczęłam się zastanawiać co mam dzisiaj założyć. Wybrałam krótkie jeansowe spodenki i czerwoną koszulkę z flagą USA. Poszłam do łazienki się ubrać i odświeżyć, ale po drodze spojrzałam na Alex i okazało się, że ona nawet śpi w makijażu. Dziwna ta dziewczyna. W łazience spędziłam może z piętnaście minut i to tylko dlatego, że nie mogłam się uczesać. Nie wiem co ja w nocy robiłam, że mam tak poplątane włosy. To pewnie przez ten sen o One Direction. Gdy w końcu udało mi się rozczesać włosy wyszłam z łazienki i zastałam zaspaną Madeliene przy szafie.
-Dzień dobry.
-Dobry, dobry. Lepiej szybko idź do łazienki bo chyba Alex wstaje.-odpowiedziałam i spojrzałam na kręcącą się w łóżku dziewczynę.
-Już idę.-zaczęłam szukać w swojej szafce czarnych trampek gdy je w końcu znalazłam zawołałam do ślicznotki:
-Jakie buty ubierasz?! Poszukam ci ich już żeby było szybciej.
-Ok!! To jak możesz to uszykuj mi twoje żółte trampki!!-krzyknęła w łazience. Wyciągnęłam jej te trampki ubrałam swoje i czekałam aż w końcu ona wyjdzie. Gdy wyszła uśmiechnęłam się na jej widok. Była ubrana w krótkie kremowe spodenki i białą bokserkę z napisem „Stole my heart tonihgt”, włosy związała w niesfornego koczka. Rzuciłam w nią trampkami mając nadzieję, że nie złapie. Niestety złapała, bo ma lepszy refleks niż ja. Założyła je i udałyśmy się do stołówki. Ledwo się do niej doczłapałyśmy (pomimo tego, że mamy do niej tylko pare metrów. W końcu to też jakiś wysiłek). Weszłyśmy i zobaczyłyśmy masę ludzi siedzących przy stolikach. Prawie wszystkie miejsca były zajęte. Jedyny wolny stolik był niedaleko okienka do kuchni. No nic trzeba będzie tam usiąść. Udałyśmy się w jego stronę po drodze obczajając innych uczestników. Przyznam, że poczułam się trochę jak szara myszka w tej swojej luźnej bluzce patrząc na te wystrojone paniusie. Zauważyłam Jima w okienku pomachałam mu i się uśmiechnęłam a on machnął mi ręką, że mam do niego podejść. Wstałam i chciałam do niego iść, gdy Magda złapała mnie za ramię.
-A ty gdzie?
-Do okienka, do Jima. To on mi wczoraj pozwolił wejść do kuchni i zrobić te kanapki z których zjadłaś tylko jedną.
-Głodna byłam.-wyszczerzyła się do mnie. Podeszłam do okienka i powiedziałam:
-Cześć. Ty już w kuchni?
-Hej. No tak jakoś wyszło, ale za chwilę wychodzę. Będę mógł z wami usiąść?-odrzekł i kiwnął głową w stronę stolika przy którym siedziała Magda.
-Jasne. A co my tak właściwie będziemy jeść?
-Za chwilę wyjedzie szwedzki stół. Ale jak chcesz to już teraz dostaniesz śniadanie. Dwie porcje?
-Nie trzy.
-Trzy?
-No przecież ty siedzisz z nami. Jeść też musisz.
-No tak faktycznie. Masz.-powiedział i podał mi trzy tacki z miseczkami pełnymi płatków i talerzykami kanapek i jakimś sokiem. Wzięłam to od niego i poszłam usiąść.
-Czemu masz trzy porcje?
-Bo Jim z nami usiądzie.
-Aha.-zaczęłyśmy jeść i po chwili dołączył do nas chłopak.
-Jak ty wyszedłeś?
-Tylnimi drzwiami. Nie chcemy, żeby ktoś wiedział gdzie są ukryte drzwi.
-Ja wiem gdzie są. Ale nikomu nie powiem.

Po śniadaniu to znaczy po tym jak nasza trójka zjadła wyjechał szwedzki stół i wszyscy zaczęli się pchać. Dobrze, że poznałam Jima. Przynajmniej nie musimy teraz stać w kolejce po jedzenie. Odnieśliśmy talerze i w okienku ktoś nam powiedział, że mamy iśc do sali numer jeden żeby się dowiedzieć gdzie będą zajęcia i tym podobne. Poszłyśmy więc tam i usiadłyśmy na oknie. Była to duża sala jakby sportowa z tym wyjątkiem, że była scena, a na niej ustawiony mikrofon. Po około dwudziestu minutach przyszli chyba wszyscy. Na scenę weszła jakaś kobieta w czerwonych włosach i zaczęła mówić.
-Witam wszystkich bardzo serdecznie na obozie wokalno-tanecznym. Jestem Cloe i to ja zorganizowałam te warsztaty. Teraz każdy się przedstawi i powie co robi. Zapraszam domek numer jeden.-i tak dalej. Więcej osób to śpiewa, a jak już tańczą to na pewno nie balet. Szkoda, myślałam, że nie będę tu sama… Teraz pora na nas.-Zapraszam domek numer trzynaście.-wyszłyśmy na scenę (razem z Alex)
-Jestem Alex i śpiewam.
-Ja jestem Madeleine a to Monica-powiedziała i pokazała na nas ręką-tańczymy.
-A jaki taniec konkretnie?-zapytała Cloe. Kurde..
-Ja hip-hop.
-A ty Monica?
-A ja nie odpowiem.
-Monica musisz.
-No dobra tańczę balet-ostatnie słowo powiedziałam szeptem.
-Co?
-Balet.
-Powiedz głośniej.
-No balet tańczę!!
-TY I BALET?! JAKOŚ MI SIĘ WIERZYĆ NIE CHCĘ!!-krzyknął Jim spod okna.
-To patrz!!-odkrzyknęłam, stanęłam na czubkach swoich trampek wyprostowałam się i wykonałam kilka szybkich obrotów na lewej nodze wymachując prawą. Nie wiem ile dokładnie ich zrobiłam chyba coś koło dwudziestu. Zatrzymałam się ukłoniłam jak na baletnice przystało i stanęłam normalnie. Ludzie zaczęli bić brawa. Nie powiem, było to miłe.
-Bardzo ładnie. A teraz zapraszam domek numer czternaście…-bla bla bla… Było tak do domku dwudziestego dziewiątego. Ciekawe dlaczego trzydziesta jest pusta… Oczywiście zero osób (poza mną oczywiście) tańczących balet. Przeważały osoby tańczące hip-hop lub po prostu pop. Osoby tańczące (czyli sześćdziesiąt osób) miały się udać do sali numer pięć, bo tam zostaniemy podzieleni na cztery grupy po dwadzieścia osób. Osób śpiewających było siedemdziesiąt, czyli niewiele więcej niż nas. Udałyśmy się więc do tej sali a z nami Jim. Myślałam, że on tylko tu pracuje. No nic na sali numer pięć zostaliśmy podzieleni nasza trójka miała się udać na salę numer osiem. Czyli tą na samym końcu obozu. Super. Nie ma to jak codziennie rano i popołudniu chodzić z jednego końca na drugi. Weszliśmy na salę całą drewnianą, która na całej ścianie miała lustro. Super teraz będę mogła zobaczyć jak wyglądam, gdy tańczę.

Po zajęciach a właściwie zapoznaniu z nauczycielem i zasadami mogliśmy wracać do domków. Dwoma najważniejszymi zasadami było nie spóźnianie się i nie wychodzenie z domków po godzinie 23.00. Ale denne te zasady. Dobrze, że przynajmniej nauczyciela mamy spoko. Może i jest trochę starszy niż mój tata ale nie jest jakiś tam zrzędliwy. Kazał nam mówić do siebie po imieniu.Theodore dziwne imię. No kazał na siebie niby mówić Thoe, ale to i tak nic nie zmienia.
-Fajnie, że jest po równo chłopaków i dziewczyn, nie? Zajęcia później mamy po obiedzie, nie?
-No tak. Musimy się śpieszyć, bo za chwilę jest obiad!! A ja jestem głodna!!
-Monica, nic nowego.

Po kolacji poszłam się wykąpać bo Theo dał nam niezły wycisk na popołudniowych zajęciach. Kazał nam najpierw się rozciągać a później przez trzy godziny mieliśmy aerobik. Jak na pięćdziesięciolatka ma niezłą kondycje. Wykąpana ubrałam się w te same ciuchy co miałam na śniadaniu (na zajęciach byłam ubrana w jasne zielone szorty, kremową luźną koszulkę i baletki oczywiście) tylko zamiast krótkich spodenek założyłam jasne rurki. Zaraz po mnie szła się kąpać Magda i zrobiła to samo co ja tylko, że założyła ciemne rurki. Po godzinie 22.00 stwierdziłyśmy, że pójdziemy na spacer. Spacerowałyśmy po ośrodku chowając się w cieniu, żeby nikt nas nie zauważył. Jak dzieci zaczęłyśmy się gonić wśród drzew. Dobiegałam właśnie do tego pustego trzydziestego domku, gdy nagle usłyszałam głos Theo.
-Madeleine musimy się schować ktoś tu idzie.-zaczęłam szybko do niej szeptać i pociągnęłam ja ku domkowi. Szarpnęłam za drzwi i ku mojemu zdziwieniu otwarły się. Szybko weszłyśmy i zamknęłyśmy za sobą drzwi. Oparłyśmy się o nie i słuchałyśmy gdzie chodzi nauczyciel. ktoś chrząknął, więc szybko się odwróciłyśmy i zobaczyłyśmy…. One Direction, poza Niallem. Zayn i leżał na kanapie obok niego siedział Harry, a na fotelach byli Liam i Louis. Otwarłam szeroko oczy i spojrzałam na przyjaciółkę. Ona była tak samo zdziwiona jak ja, czyli to jednak nie omamy ze zmęczenia.
-Co tu robicie?!-zapytał Liam.
-My się tylko chowamy przed Theo bo nie można chodzić po obozie o tej godzinie.
-Zamknij się debilu!!-krzyknęła na mnie Magda.
-Ja ci dam debilu-powiedziałam po czym podeszłam do kanapy i wyszarpnęłam poduszkę spod głowy Zayna wypowiadając bezgłośne „przepraszam” i zaatakowałam dziewczynę. Ona podbiegła do Harrego poprosiła go o poduszkę on jej podał lekko zmieszany. Okładałyśmy się poduszkami śmiejąc sie przy tym odrobinę za głośno bo usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Szybko spojrzałyśmy na siebie przestraszone cisnęłyśmy poduszki na podłogę.
-Proszę nie wydajcie nas…-powiedziałam i pociągnęłam Magdę w stronę jakiś drzwi. Weszłyśmy do środka i słuchałyśmy jak chłopaki rozmawiają z Theo.
-Nie, nie ma tu żadnych dziewczyn-powiedział Louis.
-Pewnie ci się coś wydawało-dodał Zayn. Uff jesteśmy bezpieczne. Odwróciłam się w stronę pomieszczenia do którego weszłyśmy bo cały czas stałyśmy twarzą do drzwi. Okazało się, że jesteśmy w łazience… A w łazience był Niall. Cały czerwony niezdarnie owinięty ręcznikiem. Dałam Magdzie lekko z łokcia w bok żeby tez sie odwróciła i zobaczyła to samo. Powiedziała bezgłośnie „ała” i spojrzała w tę stronę co ja. Czułam jak moje policzki robią się gorące. Niall też się zarumienił i to bardzo mocno.
-Przepraszam, my tylko na chwilkę-powiedziałam po czym zaczęłam Magdę pchać w stronę okna. Nie było one zbyt duże, ale my dwie na pewno się przeciśniemy. W końcu nie jesteśmy aż takie grube. Magda wyszła pierwsza. ja jeszcze tylko szybko spojrzałam w stronę blondyna i szybko wyskoczyłam przez okno.
_____________________________________________________________________________________________

na specjalne życzenie Madeleine ;*

 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Zuza

    12 kwietnia 2012 o 20:37

    no, teraz jest zajebiście! a ta końcówka – cudeńko!
    podejrzewam, że dzisiaj już raczej nie dodasz kolejnego rozdziału, czyż nie? no trudno, do jutra wytrzymam! :)

     
  2. ~Madeleine

    12 kwietnia 2012 o 21:31

    Bardzo dziękuje ;p ;*

     
  3. ~Patrycja - Babunia

    13 kwietnia 2012 o 15:56

    OMG… co to jest?? Jaką ty masz bujną wyobraźnię… Super :)

     
  4. ~Madeleine

    13 kwietnia 2012 o 16:49

    Nasza kochana Monica stwierdziła że dopiero jutro doda dział. Tak wiem, chcemy więcej i to dzisiaj! :D
    A tak serio ;p mam do was prośbę polecicie ten blog znajomym? Jeśli będzie więcej czytelniczek, chociaż nie chłopak tez czyta.. nie no mniejsza z tym ;p wiec jeśli będzie nas (czytających) więcej Monica będzie też pisać więcej, a chyba o to nam chodzi ;) Więc do dzieła :D pozdrawiam ;p ;*

     
  5. ~DestinyHope65

    13 kwietnia 2012 o 22:44

    Matko jaki ten koniec genialny! Tylko czemu wyszła z tej łazienki a nie została? :( haha

     
 

  • RSS