RSS
 

Rozdział 4.

12 kwi

Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam blondynkę w obcisłych różowych spodenkach i białym topie z wielkim dekoltem i do tego miała baleriny na nogach. Możliwe, że była ładna tylko miała tyle tapety, że nie byłam w stanie tego określić. Usta pomalowane na ostry róż, taki sam kolor miała na powiekach. Super. Mamy wspaniałą współlokatorkę. Ale Joe nic nam o niej nie mówił. Spojrzałam na niego z wyrzutem.
-Nie wspominałem o Alex?
-No raczej nie.-powiedziałam i zrobiłam obrażoną minkę.
-Joe z kim ja będę mieszkać? One w ogóle są normalne? Moje łóżko to te najbliżej łazienki.-no tak przecież koło tego łóżka leży różowa torba. Tak się cieszyłyśmy, że w ogóle tego nie ogarnęłyśmy. Całe my. Dobra to teraz trzeba się jeszcze postarać o te łóżko bo jest na prawdę bardzo wygodne.
-To co Madeliene?-spojrzałam na łóżko na którym obie leżałyśmy.
-Nie ma mowy! Ja go nie oddam! One jest moje!
-Ja też go nie oddam. Czyli śpimy razem.
-Nie ma mowy! Wynoś się!-krzyknęła i uderzyła mnie poduszką. Ja nie byłam jej dłużna więc jej oddałam i tak zaczęłyśmy się bić. Kiedy dostałam bardzo mocno w twarz spadłam z łóżka.
-Wygrałam!! One jest moje!! Idź sobie na to po oknem!!-zrezygnowana wstałam z podłogi i poszłam sprawdzić swoje łóżko. Położyłam się na nie i ku mojemu zdziwieniu było nawet wygodniejsze niż to Magdy. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Z kim mi przyszło mieszkać?-zapytała Alex samą siebie i zaczęła się rozpakowywać. Z tego co zauważyłam przeważały u niej różowe ciuchy. Chyba nic dziwnego. Stwierdziłam, że sama też musiała bym zrobić to co Alex więc wstałam z łóżka i podeszłam do Joe, który nadal stał w wejściu z naszymi torbami. Wzięłam z jego ręki swoją, uśmiechnęłam się, podeszłam do swojego łóżka i wszystko z walizki na nie wyrzuciłam. Odnalazłam w tej górze ubrań kosmetyczkę i zaniosłam ją do łazienki. Gdy weszłam zdziwiłam się, że jest taka malutka. Cała w kafelkach w kolorze pomarańczowym. W rogu stała kabina prysznicowa w drugim kibelek a na przeciwko mała szafka z umywalką. Nad umywalka było lustro prawie na całą ścianę. Już wiem kto tu będzie spędzał najwięcej czasu. Ciekawe czy z Magdą będziemy mogły w ogóle rano się tu dostać. Mam nadzieję, że tak.

Po dwóch godzinach rozpakowywania się (z Magdą cały czas się rzucałyśmy różnymi częściami garderoby. Raz dostałam butem w głowę…) w końcu mogłyśmy iść pozwiedzać ośrodek. Wyszłyśmy z domku (w sensie ja i Madeleine, bo Alex coś tam miała jeszcze niby zrobić) i poszłyśmy do budynku obok. Do stołówki. Była dość duża. Stało tu około czterdzieści stolików, przy którym zmieszczą się czetry osoby. Z łatwością pomieści około sto pięćdziesiąt osób. Ciekawe czy tyle osób będzie na tych warsztatach. Mam nadzieję, że nie. Stołówka była mniej więcej w takim samym stylu co nasz domek. Cała z drewna z tym wyjątkiem, że na ścianach wisiały zdjęcia, na których jak przypuszczam byli poprzedni uczestnicy obozu. I przyznam było ich całkiem sporo.

Mamy idealną miejscówkę, bo nie dosyć, że mamy blisko do jeziora to jeszcze ta stołówka. Mmmm…. Będę miała blisko do jedzenia. Jedyne co mi się tutaj nie podoba to te liczne drzewa na terenie całego ośrodka. No ale cóż nie może być zbyt idealnie.
-Monika, coś mi się wydaję, że ona nie będzie cały dzień i noc otwarta więc się tak nie uśmiechaj.
-Nie przesadzaj.-powiedziałam i pokazałam jej język-Teraz chodź zobaczymy resztę.-wyszłyśmy ze stołówki i poszłyśmy pierwszą lepszą ścieżką, która nas doprowadziła do mapki całego ośrodka. Szybko ją przejrzałyśmy i okazało się, że znajduje się tu trzydzieści domków, stołówka, osiem budynków przeznaczonych pewnie na zajęcia i plac. Bez jakiś większych ustaleń udałyśmy się na plac. Był pusty i się nie dziwie, bo obóz ma się zacząć dopiero jutro. Na placu było miejsce przeznaczone na ognisko boisko do koszykówki, siatkówki i piłki nożnej. Oczywiście to ostatnie najbardziej mi odpowiada, bo lubię ten sport.
-Ciekawe czy dużo tu będzie przedstawicieli płci przeciwnej…
-Myślisz, że ktoś będzie z tobą chciał grać? Szczerze w to wątpię. Za bardzo faulujesz. Zresztą te samobóje i niedokładne podania.
-Ej!! Ja nie mówię, że jestem w tym sporcie dobra!! Ja po prostu lubię w to grać.
-Dobra, dobra. Wracajmy do domku bo za chwile będzie ciemno.-nie wiedzieć jak to „zwiedzanie” zajęło nam całe popołudnie. Szłyśmy po woli w stronę domku (przynajmniej Magda, bo ja zmierzałam do stołówki), gdy na naszej drodze stanęła Alex.
-Pomóżcie mi. Chyba się zgubiłam. Chciałam do was dołączyć, ale nie mogłam was znaleźć.-ciekawe dlaczego była jakaś taka roześmiana i dlaczego cały czas oblizywała usta.
-Dobra a tak szczerze co tu robisz Alex?-zapytałam.
-Byłam z chłopakiem ale was idiotki usłyszał i sobie poszedł.
-Może bał się, że za chwilę ci tynk spadnie.-zripostowała ją Magda.
-Możesz wrócić do tego swojego kochasia my sobie stąd idziemy.-wyminęłam ją i poszłam dalej. Po chwili dołączyła do mnie Magda. Ciekawe co jej jeszcze powiedziała.
-Coś mi się wydaje, że z nią nie będzie się tak łatwo mieszkało.
-Na prawdę? Nie wpadłam na to.-zaśmiałam się. W końcu doszłyśmy do stołówki ja oczywiście weszłam do środka bo byłam strasznie głodna. Podeszłam do okienka przez które było widać kuchnię i zawołałam:
-Jest tu kto?!
-Co?!-powiedział nie za miło jakiś chłopak wychylając się z okienka.-Przepraszam, myślałem, że to znowu Alex. Jestem Jim.
-Monica.-przedstawiłam się i podałam mu rękę.
-W czym mogę pomóc?
-Mogę sobie coś zrobić do jedzenia?
-Jasne. Wchodź.
-Spoko. Tylko jak?-powiedziałam i się zaśmiałam. Jim tylko pokręcił głową i zniknął. Super. No to muszę sama do tego dojść jak się tam dostać. Zaczęłam szukać jakiś drzwi, których oczywiście naleźć nie mogłam. Po chwili otworzyły się przede mną drzwi które były ukryte. Wychylił się z nich Jim. Klamka była tylko od strony kuchni. Dziwne.
-Wchodź-zachęcił mnie chłopak ruchem dłoni. Bez słowa weszłam i poczułam przeróżne zapachy.
-Mmmm…. Jaka ja jestem głodna. A tak właściwie to dlaczego klamka jest tylko z jednej strony?
-Żeby tu nikt nie wchodził. Nikt poza pracownikami kuchni nie wie gdzie są te drzwi.
-Ja już wiem.-uśmiechnęłam się zadziornie i weszłam dalej w poszukiwaniu lodówki. Gdy ją w końcu znalazłam i otworzyłam moim oczom ukazała się góra jedzenia.
-Jestem w niebie.-powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
-Nie jesteś w niebie tylko w kuchni przed lodówką pełną jedzenia.
-A to nie to samo?
-Nie. Jesteś chyba pierwszą dziewczyną jaką poznałem, która otwarcie pokazuje, że lubi jeść.
-Miło mi.-powiedziałam po czym zaczęłam wyciągać masło, szynkę i różne takie do przygotowania ogromnej kanapki. Gdy już wszystko wyciągnęłam podeszłam do stołu na którym leżało już pieczywo.-Dzięki Jim.
-Nie ma za co. A teraz opowiedz coś o sobie za to, że cię tu wpuściłem.
-Dobra.-powiedziałam i zaczęłam szykować sobie kolację.-Jestem Monica. Pochodzę z Polski. Przyjechałam tu razem z przyjaciółką na warsztaty taneczne. Uwielbiam jeść, czego się już pewnie domyśliłeś, grać w piłkę nożną no i oczywiście tańczyć. Teraz w skrócie ty mi coś powiedz o sobie.
-Jim. Miejscowy. Pracuję tu bo mój tata jest głównym kucharzem. A w jakim stylu tańczysz?
-W ogóle nie pasującym do mnie. Nic więcej nie powiem.-powiedziałam i zaczęłam sprzątać.- Ja już pójdę, bo skończyłam.
-Szkoda. No nic. Jutro na pewno też wpadniesz.?
-No raczej. Zresztą będę musiała odnieść talerzyk-spojrzałam na górę kanapek. Zdecydowałam się je zrobić,a nie moją mega ogromną kanapkę, bo na pewno Magda mi nie jedną porwie.-Pa.
-Do zobaczenia.-odpowiedział, gdy już wychodziłam z kuchni tajemniczymi drzwiami. Gdy wychodziłam z stołówki uderzył we mnie dość mroźny wiatr. Wzdrygnęłam się i przyspieszyłam żeby dojść do domku nie gubiąc po drodze jedzenia. Gdy byłam na werandzie do moich uszu dotarły dźwięki „Na na na” zespołu One Direction. Obie z Magdą jesteśmy chyba ich największymi fankami, to znaczy się ich piosenek. Ciekawe czy Alex to niepprzeszkadza. Zresztą… Co mnie to? I tak jej nie lubię. Weszłam do środka nucąc sobie pod nosem refren, gdy tylko Magda zobaczyła jedzenie od razu zaczęła mnie prosić:
-Monica!! Kochanie ty moje!! Proszę daj mi jedną kanapeczkę!!-dałam jej, no ale jedna kanapeczka zmieniała się w połowę tych co przygotowałam. Wiedziałam, że tak będzie. Po kolacji Magda poszła się umyć wyganiając przy tym Alex z łazienki. Gdy wyszła wcale nie była uszykowana do snu, tylko raczej na wyjście. Po chwili oczywiście wyszła bez słowa. Przynajmniej będziemy mogły słuchać 1D do woli. po chwili Magda wyszła z łazienki ubrana w swoją ulubioną piżamę. Dokładniej to w krótkich różowych spodenkach w kratkę i koszulkę na ramiączkach z nadrukiem „I <3 1D". Weszłam więc po niej szybko się wykąpałam i ubrałam w za dużą białą koszulkę z jakimś napisem (pewnie wygrana na jakiś zawodach) i różowe szorty. Wskoczyłam do leżącej Magdy w swoim łóżku wczłapałam się pod kołderkę i spytałam:
-Boisz się jutrzejszego dnia? Bo ja jak cholera.
-Nie. A teraz wynocha!!-krzyknęła i mnie zepchnęła z łóżka przez co z mocnym hukiem spadłam na podłogę. Oczywiście zaczęłam się śmiać, Magda zresztą też. Wstałam otrzepałam się i poszłam do swojego łóżka. Gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki od razu usnęłam.

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Madeleine

    12 kwietnia 2012 o 17:54

    ale mamy sexi pidżamki :3
    czekam na 5 :D :*

     
  2. ~Patrycja - Babunia

    12 kwietnia 2012 o 20:15

    No, no… Nie pogodosz. :)

     
  3. ~Piotr

    12 kwietnia 2012 o 21:46

    Czemu to jest takie fajne!! ; D

     
 

  • RSS