RSS
 

Rozdział 3.

11 kwi

Spojrzałam na niego z przerażeniem. Mam nadzieję, że warsztaty nie są odwołane, i że nie przyjechałyśmy tu na marne. Zerknęłam na Magdę jej mina wyrażała to samo co ja czułam: strach, ciekawość, smutek, przerażenie.
-Tak?-zapytałam łamiącym się głosem.
-Miejsce w którym miały się odbywać warsztaty jest zamknięte.
-Czyli warsztaty taneczne są odwołane?!-spojrzałam na przyjaciółkę miała łzy w oczach ja pewnie tak samo.
-Nie. Po prostu… Są one przeniesione w inne miejsce. Blisko jeziora.
-Czyli jednak odbędą się te warsztaty?
-Tak.
-Tylko w innym miejscu?
-Tak. Ale jest jeszcze jedno co może będzie nawet gorsze od tego przeniesienia.
-Słucham-powiedziałam, bo Magdę tak zamurowało, że prawdopodobnie zapomniała jak się mówi po angielsku.
-To będą warsztaty taneczno-wokalne. Oczywiście będą osobne zajęcia i nie trzeba na nich uczestniczyć, ale…
-To wszystko? Tylko tyle? Przeniesienie miejsca i warsztaty wokalne? Przecież to świetna nowina!!-teraz to jej się przypomniało jak się mówi. Na dodatek rzuciła się na tego biednego mężczyznę i zaczęła go ściskać.
-Madeleine. Zostaw go w spokoju. Puść go.
-Przepraszam.-wybąkała zrobiła się czerwona i zaśmiała.
-Mówcie mi Joe.
-Spoko. A więc kim jesteś Joe i dlaczego akurat ty po nas przyszedłeś?
-To może porozmawiamy przy kawie?
-Chyba możemy, nie Monica?
-Jasne.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. Więc w trójkę ruszyliśmy do jakiejś kawiarni, my ciągnąc swoje walizki Joe między nami uśmiechając się jakby wygrał los na loterii. Weszliśmy do jakiegoś małego pomieszczenia, które okazało się kawiarnią. Poza nami i pracownikami nikogo innego tam nie było. Dziwne, no bo w końcu lotnisko było pełne ludzi, a nikt nie przyszedł do tak przytulnego miejsca? Ściany były lekko beżowe, jakby wyblakłe. Z reszta cała kawiarnia wyglądała na dość starą i dawno nie odnawianą, ale to właśnie dodawało jej uroku. Tylko na jednej ścianie było sporo zdjęć zarówno kolorowych jak i czarno-białych. przedstawiały urocze krajobrazy i zdjęcia tej kawiarenki z poprzednich lat. Cóż, wiele się nie zmieniło. Było tam tylko 5 stolików z dostawionymi 4 krzesłami. Były zrobione z drewna pomalowanego na ciemny brąz, a miejscami farba już schodziła. . Na każdym stole był herbaciany obrus a na nim bukiecik kwiatów albo stary lampion, poduszki na krzesłach były w tym samym kolorze co obrus (były tam pewnie tylko dlatego żeby nikomu drzazga nie weszła w.. no właśnie tam). Na przeciwko ściany ze zdjęciami stał bar a na nim duży bukiet zrobiony dokładnie z takich samych kwiatów jak na stolikach. Za nim jakieś szklanki, filiżanki, soki, ekspres do kawy, czyli zwykłe wyposażenie w kawiarni. Drzwi do kuchni zasłonięte zasłoną dokładnie w takim samym kolorze jak ściana były prawie niezauważalne. Cały ten wystrój sprawiał, że było tu nawet romantycznie. Ciekawe, dlaczego akurat do tej kawiarni przyprowadził nas Joe. Usiedliśmy przy stoliku, tym najbliżej ściany oklejonej zdjęciami i czekaliśmy aż podejdzie do nas kelner, bądź kelnerka. Po chwili w końcu podeszła do nas dziewczyna chyba w nasza rówieśniczka w herbacianym fartuszku.
-Mogę już przyjąć zamówienie?
-Cześć Katie. Dawno cię nie widziałem.-powiedział uradowany Joe.
-Hej Joe. No więc jak? Już wiecie co zamawiacie?
-To ja może poproszę herbatę.
-Dla mnie to samo.
-A ty Joe?
-Ja poproszę mrożoną kawę.
-Za chwilę przyniosę-powiedziała Katie i poszła do kuchni.
-Magda, nie wydaje ci się to dziwne, że Joe przyprowadził nas do romantycznej kawiarni?-zagadnęłam po polsku.
-No trochę.
-O czym tak dyskutujecie? Możecie przejść na angielski, bo nic nie rozumiem z tego co mówicie.
-Jasne, jasne. A teraz opowiadaj, dlaczego ty po nas przyjechałeś a nie ta kobieta z którą wczoraj rozmawiałam.
-Madeliene bądź miła.-powiedziałam a ona tylko zmierzyła mnie wzrokiem.
-Ta kobieta z którą rozmawiałaś to zapewne moja mama. Ona jest organizatorką a ja jej pomagam. Prosiła mnie żebym przywiózł was z lotniska.-przerwał, bo Katie przyniosła nasze zamówienie.-Ja będę pilnował porządku na obozie, o ile to można tak nazwać. Wszyscy obozowicze zazwyczaj sami przyjeżdżają od razu do ośrodka, ale że wy nie jesteście z Londynu to raczej byście nie trafiły-puścił oczko do Magdy.-jak wypijecie to od razu pojedziemy. Oczywiście jeśli nie macie nic przeciwko temu.
-Nie jasne. Możemy od razu jechać. Ja już skończyłam a ty Monica?-pokiwałam głową na znak zgody. Zapłaciliśmy i wyszliśmy z kawiarni. Gdy doszliśmy na parking ja zaczęłam się zastanawiać jakim samochodem pojedziemy.
-Mam pytanie. Wy jesteście siostrami czy co?
-Czemu tak sądzisz?
-No bo jesteście podobnie ubrane. A dobra nie ważne.-obie się zaśmiałyśmy. Szliśmy dobre pięć minut. I przyznam, że się zmęczyłam. Moja walizka nie jest aż taka lekka, Magdy zapewne też. Kiedy już miałam zapytać jak daleko zaparkował w końcu Joe się zatrzymał i stanął przy czarnym bmw.
-To twój samochód? Jeszcze nigdy nie jechałam takim samochodem.-trajkotałam jak najęta. Na co chłopak się tylko uśmiechnął. Otworzył bagażnik i schował nasze walizki. Ja z racji tego, że boję się tego chłopaka usiadłam z tyłu a Magda z przodu.

Jechaliśmy w ciszy, którą przerywał tylko cichy pomruk silnika. Po drodze nie było żadnych korków, aż dziwnie mi się z tego powodu jechało. Nie było nawet aż tak źle. Dopóki nie wjechaliśmy do lasu. Wtedy zaczęłam panikować. Magda (chyba wyczuwając mój lęk) włączyła radio w którym akurat leciała piosenka One Direction „One thing”. Pomimo strachu zaczęłam ją cicho śpiewać po nosem, ale kiedy doszło do solówki Nialla darłam się już na całe gardło. I o dziwo ani jeden ani drugi tego nie skomentował, a przecież ja fałszuję i to strasznie. Piosenka się skończyła a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Co cię tak bawi?
-To, że obaj wytrzymaliście mój śpiew przez całą piosenkę.
-Monica, aż tak źle to ty nie śpiewasz. Słyszałem osoby o wiele bardziej fałszujące niż ty.
-Joe, ale ja wiem jak śpiewam więc mi tu nie słodź.-do końca podróży nikt się już nie odezwał ani nie zaśpiewał. Gdy w końcu dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam kompleks drewnianych domków i mnóstwo drzew. Joe zaparkował pod jednym z nich. Wysiedliśmy, chłopak wyciągnął nasze bagaże wziął oba i poszedł w stronę domku, tylko nie tego pod którym zaparkował. Szedł dalej w las. Super. Jak ja nie lubię lasów. Teraz to ja na pewno w ogóle się nie wyśpię bo będę bała się zasnąć. Obie podążyłyśmy za nim. Gdy Joe się zatrzymał moim oczom ukazał się piękny widok. Domek stał dość blisko jeziora i co ważniejsze blisko jakiegoś budynku najprawdopodobniej stołówki. Nie wyglądał na duży, ale jak na nas dwie chyba powinien wystarczyć. Cały domek był świeżo pomalowany na ciemny brąz. Od frontu znajdowała się mała weranda na którą prowadziły małe schodki. Na werandzie była huśtawka. Wokoło były drzewa. Strasznie dużo drzew. Ciekawe czy uda mi się w nim spokojnie zasnąć. Jeśli ten domek jest tam samo uroczy w środku jak na zewnątrz to chyba padnę.
-To jeden z najładniejszych domków. Podoba się?
-I to jak.-odpowiedziałyśmy równocześnie.
-To poczekajcie aż wejdziecie do środka.-powiedział po czym zaczął wbiegając po schodkach. Weszliśmy do środka a tam były tylko 3 łóżka, 3 szafy (i to nie duże więc nie wiem gdzie razem z Magdą pomieścimy nasze ciuchy…), stojący na środku stół, do tego 4 krzesła. Całe wyposażenie nie licząc łazienki do której jeszcze żadna z nas nie zajrzała. Jedno łóżko było przy samym oknie, drugie przy łazience, trzecie było największe i wydawało się najwygodniejsze. Pomyślałam żeby zaraz je sobie zarezerwować, ale Magda pomyślała o tym samym. Spojrzałyśmy na siebie z przymrużonymi oczami i łobuzerskim uśmiechem. Zrozumiałyśmy się. Oby dwie w tym samym czasie rzuciłyśmy się na to łóżko co skończyło się zderzeniem w głowę.
-Ałaaaa… Ty głupku!
-Ałłłł.. Coś ty narobiła?!- po czym zaczęłyśmy się głośno śmiać. Żadna nowość. Śmiałyśmy się dalej a Joe tylko pokręcił głową wzdychając. Nagle drzwi łazienki się otworzyły.
___________________________________________________________________________________________________

Madeliene dziękuję za opisy ;**

 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. Anonim

    11 kwietnia 2012 o 17:28

    Ale mi się podoba to opowiadanie :)<3
    Teraz musisz dodać 4 bo chcę zobaczyć kto wyszedł z łazienki :D Prooooszę <3

    http://wouldyouseeme.blogspot.com/

     
  2. ~Zuza

    11 kwietnia 2012 o 17:32

    błagam, błagam – dodaj dzisiaj czwarty rozdział! :D
    jestem ciekawa kim jest ich współlokator/współlokatorka!

     
  3. ~Madeleine

    11 kwietnia 2012 o 17:33

    zawsze służę opisem ;) :*

     
  4. ~Piotr

    11 kwietnia 2012 o 19:36

    Wow czekam na kontynuacje zaje….

     
  5. ~Patrycja - Babunia

    12 kwietnia 2012 o 16:30

    Hmm… ciekawe kto wyszedł z tej łazienki. Pisz dalej. Babunie ciekawość zżera. :P

     
 

  • RSS