RSS
 

Rozdział 2.

10 kwi

Po śniadaniu poszłyśmy do mojego pokoju sprawdzić, czy na pewno wszystko spakowałam. Okazało się, że zapomniałam o stroju kąpielowym. Nie wiem po co mi on no ale zawsze może się coś wydarzyć (czytaj Magda wyciągnie mnie na basen). Gdy już stwierdziłyśmy, że wszystko mam poszłyśmy do Magdy. Tam było o wiele więcej roboty, bo ona się jeszcze nawet nie zaczęła pakować.
-To ty nic jeszcze nie masz uszykowane?!-krzyknęłam na wejściu do jej pokoju zawalonego ubraniami. Jej walizka leżała pusta na łóżku.
-No tak jakoś wyszło. Nie wiedziałam co spakować. Pomóż mi!!-powiedziała i zrobiła błagalną minkę.
-No dobra. Zacznijmy w końcu bo nigdy tego nie zrobimy a pamiętaj, że musimy się jeszcze pożegnać z Kamilą i Julią.-no i zaczęłyśmy ją pakować. Czy ja już mówiłam jak tego nie lubię? To najgorsza robota (zaraz po sprzątaniu mojego pokoju) jaka jest na świecie.

Magda włączyła jakąś składankę żeby nie było za cicho w pokoju, bo wie jak ja reaguję na cisze. Konkretniej zaczynam śpiewać, a ja za nic w świecie śpiewać nie umiem. Zaczęłam ruszać głową w rytm muzyki a za chwilę zaczęłam tańczyć. Wskoczyłam na łóżko zrzucając pustą walizkę na ziemię i zaczęłam jakieś dziwne i śmieszne ruchy robić. Po chwili dołączyła do mnie Magda, no ale jej łóżko nie jest aż tak duże aby zmieścić dwie skaczące po nim osoby więc spadłyśmy z niego z mocnym hukiem. Do pokoju wpadł przestraszony Bartek.
-Co się stało?!-krzyknął szybko sprawdzając po pokoju co jest nie tak.
-Nic. Po prostu spadłyśmy z łóżka.-odpowiedziałam po czy wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-No dobra koniec tego dobrego. Braciszku wynocha z mojego pokoju!!-krzyknęła Magda rzucając w niego poduszką. Nie wiem skąd ona ją wzięła, znalazła się tak niespodziewanie na twarzy Bartka, że nie zdążyłam zobaczyć jej pochodzenia. On nie chcąc dłużej być okładany poduszką po prostu wyszedł z pokoju.
-U mnie by to nie przeszło-powiedziałam.
-Ale co?
-No to z poduszką. Gdybym ja tak zrobiła to musiałabym od razu uciekać przed braćmi po całym domu.
-Tak jak wtedy co byłam u ciebie po szkole a ty Rafała z tym mopem goniłaś?
-Nie ja zaczęłam!!
-No tak… Bo to Rafał rzucił w ciebie ścierką ty tylko w obronie złapałaś mopa i zaczęłaś go nim okładać.
-No raczej.-wybuchnęłyśmy śmiechem i nie wiem jak długo się śmiałyśmy, ale w końcu opamiętałyśmy się i wróciłyśmy do pakowania.

Po dwóch godzinach Magda w końcu była spakowana. Jej to szybciej poszło niż mi. Zeszłyśmy na dół do kuchni bo dochodziła godzina 14.00 więc stwierdziłyśmy, że musimy zjeść obiad. Wspólnie przygotowałyśmy sobie spaghetti. Zrobiłyśmy więcej bo na pewno Bartek do nas dołączy. Usiadłyśmy do stołu i zaczęłyśmy pałaszować obiad. Po obiedzie pozmywałyśmy (oczywiście tylko swoje) naczynia i poszłyśmy na miasto pożegnać się z dziewczynami, bo jutro nie będzie na to czasu. Udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni na przepyszne desery lodowe. Przyszłyśmy z Magdą pierwsze. Usiadłyśmy do stolika czteroosobowego i zamówiłyśmy desery dla wszystkich. Oczywiście wszystkie takie same. Gdy kelnerka przyniosła desery, do kawiarni właśnie wchodziły roześmiane Kamila i Julia. Kamila to wysoka blondynka z krótkimi włosami sięgającymi jej ledwie do ramion, za to Julia to mały piegaty rudzielec z długimi do pasa włosami.
-O widzę, że już zamówiłyście. To dobrze. Nie wierzę, że już jutro wylatujecie do Londynu na ponad miesiąc! Z Julią będziemy za wami strasznie tęsknić!
-Kamila spokojnie. Przecież będziemy rozmawiały na skype. Dzwoniły w miarę możliwości i pisały. Przeżyjemy jakoś.
-No właśnie. Monika dobrze mówi.-dodała cicho Julia.
-No ale może w końcu poznacie tych swoich pedałków…
-Kamila! Nie obrażaj ich! One Direction jest spoko! A to, że ty ich nie lubisz nie oznacza, że możesz bezkarnie ich przy nas obrażać! I TO NIE SĄ ŻADNE PEDAŁKI!!!-wydarłam się chyba na całą kawiarnię.
-Monika, spokojnie ja tylko żartowałam. Ja nic do nich nie mam.-spojrzałam na nią oczekując dalszej odpowiedzi.-No dobra nie patrz się tak na mnie. Może troszeczkę mam. Nie lubię ich i tyle, nie jestem żadną antyfanką ani nic.
-No ja mam nadzieję.-równocześnie odpowiedziałyśmy z Magdą.

Czas miło nam zleciał w kawiarni przy plotkach. Nawet się nie zorientowałyśmy, że siedzimy tu od 4 godzin. Gdyby nie kelnerka, która oznajmiła nam, że za chwile zamykają kawiarnie siedziałybyśmy jeszcze dłużej.
-No nic. Ja muszę już spadać. Jestem zmęczona bo ktoś nie dał mi spać.-powiedziałam, gdy już wychodziłyśmy z kawiarni patrząc na Magdę.
-Przecież ja nic nie zrobiłam!! Nie patrz się tak na mnie!! Ja cię tylko obudziłam o normalnej porze.
-Tylko, że ja w przeciwieństwie do ciebie w nocy się pakowałam i denerwowałam wyjazdem.
-Przecież my dopiero jutro wylatujemy.
-Magda…
-No co? A dobra nie ważne. Idę z tobą.-no i poszłyśmy. Po drodze w ogóle nie rozmawiałyśmy. Ja się nie odzywałam bo najnormalniej w świecie się boję. No bo w końcu nie znamy Londynu. A właśnie…
-Magda….-powiedziałam a ona spojrzała na mnie-a ty dzwoniłaś do kogoś, że jednak jedziemy?
-Yyyy… Zapomniałam.
-Co?! Dzwoń teraz!! Bo my nawet nie wiemy gdzie dokładnie mają być te warsztaty!!
-No dobra dobra.-szłyśmy dalej tylko z tym wyjątkiem, że ona rozmawiała z organizatorem a ja byłam cała w nerwach. Gdy dochodziłyśmy do jej domu ona właśnie kończyła rozmowę.
-I wszystko załatwione. Na lotnisku w Londynie będzie czekał na nas jakiś gościu. Widzisz nie ma się czym denerwować. Więc spokojnie.
-Mamy szczęście, że teraz mi się to przypomniało. Inaczej to byśmy do tego Londynu leciały na marne.
-Masz rację mądralo.
-Nie mów tak na mnie ślicznotko-odpowiedziałam jej i zaczęłyśmy się śmiać. W sumie to nic nowego, bo my non stop się śmiejemy.Pożegnałam się z Magdą i poszłam do domu. W domu jak w domu. Nie mogłam sobie miejsca znaleźć tak się denerwuję. W końcu postanowiłam się wykąpać i iść spać. Może mi się uda?

Teraz leżę w łóżku z mp3 w ręcę i słucham wszystkich piosenek One Direction żeby się zrelaksować i usnąć. Zaczęłam po cichu sobie nucić moją ulubioną piosenkę, a mianowicie „More than this”. Nawet się nie spostrzegłam kiedy wpadłam w objęcia Morfeusza.

Obudziłam się wyspana, co jest dziwne bo myślałam, że w nocy w ogóle nie usnę. Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wykonać poranne czynności. Wyszłam z łazienki i zaczęłam się ubierać. Wybrałam zielone rurki i białą koszulkę z koniczynką, którą miałam już wcześniej uszykowaną i do tego białe trampki. Wyszłam z pokoju taszcząc za sobą ciężką walizkę i zeszłam do kuchni zjeść śniadanie. Spojrzałam na zegarek zawieszony w kuchni 10.00. Jeszcze dwie godziny i znajdę się w Samolocie lecącym do Londynu. Na samą myśl o tym przeszły po mnie ciarki.
-Mamooo!! A kto mnie zawiezie na lotnisko? Ty czy tata?
-Wszyscy jedziemy. Myślałaś, że rodzina cię nie pożegna?-odkrzyknęła mi mama z salonu. Poszłam więc do niej.
-No dobra to ja jestem gotowa.-powiedziałam i usiadłam obok niej na kanapie.
-Przecież do odlotu masz jeszcze ponad dwie godziny.
-Mamo, ale na pewno są korki a ja się spóźnić nie zamierzam.
-No dobrze. Rodzinka!! Jedziemy na lotnisko.
-Ja nie mogę!! Umówiłem się i za chwilę wychodzę!!-krzyknął prawdopodobnie Mateusz z góry.
-To ja się idę z nim pożegnać-powiedziałam do mamy i pobiegłam na górę. Bez pukania wparowałam do jego pokoju zastanawiając się czy tu przeszło tornado. Mateusz stał przy szafie tyłem do drzwi.
-Mówiłem, że nigdzie nie jadę!!
-Ja się przyszłam z tobą pożegnać matole!!-krzyknęłam i się na niego rzuciłam.-Będę tęsknić!
-Ja też.-powiedział i mnie przytulił.-No już leć bo się spóźnisz.
-Dobra do zobaczenia za 6 tygodni.-odrzekłam i wystawiłam mu język i poszłam do pokoju Rafała. Weszłam i się zdziwiłam, że on jak na chłopaka ma taki porządek w pokoju. Ja nawet mam większy bałagan niż on.
-Rafał, przestań na chwilę grać i się ze mną pożegnaj! Komputer ci nie ucieknie za to ja tak!!
-No dobra.-powiedział wstał od komputera podszedł do mnie i mocno przytulił.-Pasuje?-jacy oni wszyscy wrażliwi. Tak się przejmują młodszą siostrą, że aż odwołują randki i przerywają grę żeby tylko się ze mną pożegnać. Z kim ja mieszkam? Wyszłam z jego pokoju i poszłam przed dom czekając na Magdę. Mamy razem jechać, bo ona nie chcę żeby ją rodzice odwozili.
-Pożegnała się ze wszystkimi?-spytałam, gdy do mnie podchodziła.
-No raczej.
-Zobacz!! Jesteśmy ubrane prawie tak samo!!-powiedziałam i spojrzałam na jej strój. Też miała ubraną tą białą koszulkę z koniczynką, tylko zamiast zielonych spodni i białych trampek miała zwykłe jeasny i zielone conversy.
-Faktycznie-odpowiedziała po czym się zaśmiałyśmy.
-Dziewczyny! Wsiadajcie jedziemy-powiedział tata wystawiając głowę przez okno.

Po drodze na lotnisko były liczne korki. Kto się tego spodziewał? Przecież Poznań nie powinien być zakorkowany. Na szczęście zdążyliśmy dojechać na 12.00. Obie z Magdą wysiadłyśmy z samochodu i biegiem pognałyśmy na odprawę. Gdy już wszystko załatwiłyśmy i mogłyśmy wsiadać do samolotu przyszedł czas na pożegnanie z moimi rodzicami. Łzy same zaczęły mi płynąc po policzkach.
-Będę za wami tęsknić-powiedziałam i mocno ich przytuliłam.
-My za tobą też. A teraz idźcie już bo was tutaj zostawią.-odeszłam pomachałam im i już siedziałam w samolocie. Zajęłyśmy swoje miejsca.
-Przez to nie chciałam żeby mnie rodzice odwozili.-powiedziała moja przyjaciółka i spojrzała na moją zapłakaną buzię. Uśmiechnęłam się do niej wesoło i powiedziałam:
-Nie wiem jak ty ale ja idę spać.-i ułożyłam się wygodniej. Nie wiem nawet kiedy porwał mnie w swoje objęcia Morfeusz.

-Śpiąca królewno wstawaj za chwilę lądujemy.-obudziła mnie Magda. Wylądowałyśmy, wysiadłyśmy z samolotu poszłyśmy po swoje bagaże i zaczęłyśmy szukać kogoś kto miał na nas czekać. W końcu zobaczyłam wysokiego, przystojnego mężczyznę z kartką „Madeleine and Monica from Poland”. Podeszłyśmy do niego i się przedstawiłyśmy a on powiedział:
-Dziewczyny, mam dla was smutną informację.

 
Komentarze (8)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Madeleine

    10 kwietnia 2012 o 16:31

    jako jedna z głównych bohaterek domagam się WIĘCEJ! :D ;p
    choć myślę, że nie tylko ja ;) ;*

     
    • szuszfol

      10 kwietnia 2012 o 16:47

      musisz troszkę poczekać ;pp
      zamierzam wstawić nn dopiero jak będzie ponad 10 komentarzy !!

       
      • ~Madeleine

        10 kwietnia 2012 o 17:50

        poczekam, poczekam :P

         
  2. ~Patrycja - Babunia :]

    10 kwietnia 2012 o 17:35

    Pisz dalej bo ciekawość mnie zżera…
    Daj znać kiedy będzie 2 rozdział :D

     
  3. ~Patrycja - Babunia

    10 kwietnia 2012 o 18:27

    Pisz dalej…. :)
    Daj znać kiedy będzie następny rozdział :P

     
  4. ~Madeleine

    10 kwietnia 2012 o 19:37

    Babciu co ty tu robisz? Co ty czytasz? :D
    Bo powiem dziadkowi Piotrowi! :P

     
    • ~Patrycja - Babunia

      11 kwietnia 2012 o 15:39

      To leć bo ci ucieknie… :)

       
  5. ~Klaudia

    11 kwietnia 2012 o 16:07

    Ej fajne <3
    Tylko co to za smutna wiadomość?:/
    Czekam na kolejny <3

     
 

  • RSS