RSS
 

Rozdział 1.

09 kwi

-Czyli zgadzasz się?
-Tak.
-Na prawdę?! Mogę jechać?!
-Tak.
-AAAAAAAAA!! Ale co z biletem?
-To musisz iść do taty, a nie do mnie.-szybko wybiegłam z salonu i pobiegłam szukać swojego rodziciela, który jak się okazało buszował w kuchni. Stał przy lodówce i zastanawiał się co wybrać.
-Taaaatooooo!! Na prawdę mogę jechać na te warsztaty taneczne aż do LONDYNU!!??
-Tak.-czy oni nie znają innego słowa?
-Nawet nie wiesz jak się cieszę!-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję całując w oba policzki-zawsze marzyłam o tych warsztatach!!
-Przecież wiesz o nich dopiero od tygodnia. No nic. Teraz biegnij na górę zarezerwować  bilet.
-Tak zrobię!!-odpowiedziałam wbiegając już po schodach. Pierwsze co zrobiłam wchodząc do pokoju to chwyciłam telefon i wybrałam numer mojej przyjaciółki. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci…
-Halo?-w końcu odebrała!
-Cześć Magda albo raczej Madeleine.
-Możesz jechać!? Nawet nie wiesz jak się cieszę! Wspólnie rozniesiemy przeciwników na tych warsztatach. No bo w końcu nasz hip-let wymiata!!
-Hip-co?
-Hip-let. no połączenie mojego stylu z twoim. Hip-hop i balet, hip-let.
-Ha ha ha!! Świetna nazwa. Chociaż ja osobiście nazwałabym to wygłupami.
-No weź przestań. Przecież to było świetne. Przypomnij sobie ile braw dostałyśmy.
-Dobra, dobra. Ja kończę, bo muszę jeszcze bilet zarezerwować.
-To mi też weź zarezerwuj!
-To ty jeszcze tego nie zrobiłaś?
-Nie. No bo ty miałaś nie jechać a bez ciebie to już by nie było to samo.
-O-o. Kochana jesteś. To pa.
-Pa.-szybko weszłam w linie lotnicze i zarezerwowałam dwa bilety w jedną stronę do Londynu na pojutrze o 12.20. Muszę się zacząć pakować bo znając mnie to zajmie mi to strasznie dużo czasu. Teraz jeszcze tylko szybko wyślę sms’a do Magdy o której mamy lot i mogę się szykować na przygodę swojego życia.
Wyjęłam wszystkie swoje ciuchy i rzuciłam na środek pokoju i zaczęłam wybierać te, które na pewno założę. Po skończeniu okazało się, że mam ich niewiele.
„Madzia co powiesz na małe zakupy przed wyjazdem? Bo ja nie mam kompletnie nic co bym mogła spakować ;/”-ona na pewno się zgodzi. W końcu nie często się zdarza, że ja ją wyciągam na zakupy a nie na odwrót.
„Kiedy?”
„Może jeszcze dziś? Bo wiesz pakuję się…”
„Dobra to za 10 minut wpadnij po mnie”-dobra teraz jeszcze muszę wykombinować skąd wezmę kasę. Nie wezmę przecież moich oszczędności, które zbierałam na specjalną okazję (muszę w końcu mieć trochę kasy w Londynie), wiem! Pójdę do taty. Pobiegłam do garażu w nadziei na znalezienie tam mojego staruszka. No i nie pomyliłam się. Sprawdzał coś w silniku, był cały umazany w smarze. Ohyda…
-Tatuuuuuś…
-Pieniądze na zakupy chcesz bo nie masz co wziąć do Londynu, prawda?-wow. On czyta w myślach czy co?
-Yhym.
-Weź z mojego portfelu tyle ile potrzebujesz, ale wiesz nie szalej za bardzo.
-Wiem, wiem. Kocham cię!
-Zawsze mnie kochasz, gdy chcesz lub dostajesz pieniądzę.-powiedzał szeptem w nadziei, że tego nie usłyszę. Mylił się jak widać. Poszłam w poszukiwaniu portfelu. Znalazłam go w dość oczywistym miejscy bo na komodzie w salonie. Wziąłam tyle ile uważałam że będę potrzebowała i wyszłam z domu.

Przeszłam dwa domy podchodząc do skromnego żółtego domu (dokładnie takiego samego jak mój) i weszłam jak do siebie. Domownicy są już do tego przyzwyczajeni, no bo w końcu od kilku lat tak robimy. Wchodzimy nie pukając ani nic. Magda też tak robi jak do mnie przychodzi. Przywitałam się z panią Agnieszką i pobiegłam na górę do pokoju mojej przyjaciółki.
-To co gotowa?-powiedziałam wpadając do jej zielonego (obie uwielbiamy ten kolor) pokoju.
-Tak. Idziemy.

Do najbliższego centrum handlowego mamy niecałe pól godzinki drogi, także szłyśmy pieszo. Po drodze jak zwykle wygłupiałyśmy się i nie tylko. Nie raz jakiś przechodzeń patrzył się na nas jak na psychicznie chore nastolatki. No ale co zrobić jak dwie siedemnastolatki z tak samo zrytą psychiką zaczynają się przyjaźnić? Nic. Po prostu trzeba to zaakceptować tak jak nasze rodziny.
-To od jakiego sklepu zaczynamy?-zapytałam po wejściu do centrum.
-Obojętnie.

Po centrum chodziłyśmy chyba z cztery godziny, ale kupiłyśmy to co zamierzałyśmy. Wydałam prawie wszystko co wzięłam. Ale opłacało się. Właśnie przechodziłyśmy koło empika, gdy Magda krzyknęła:
-PATRZ!! Up all night!! Jak będziemy w Londynie to musimy iść na ten ich koncert 22 lipca.
-Jeśli to będzie możliwe to na pewno! W końcu co to by był za wyjazd do Londynu bez poznania One Direction?!
-No właśnie!! Możliwe, że z nami się zaprzyjaźnią…
-Magda. Nadzieja matką głupich.
-No właśnie!-odpowiedziała i zaczęłyśmy się bardzo głośno śmiać co zwróciło uwagę kupujących. Ruszyłyśmy do domów w dobrych humorach z udanych zakupów.

Pożegnałam się z Magdą przed jej domem i poszłam do swojego. Jeszcze nigdy nie byłam tak zadowolona z zakupów i to na dodatek trwających ponad 5 godzin! Weszłam do domu krzyknęłam, że już przyszłam i poszłam do swojego pokoju zacząć się w końcu pakować. Spakowałam wszystkie kupione ubrania i trochę starych, kosmetyki i inne takie. Jedyna nowa rzecz jaka leży na wierzchu torby to biała szeroka bluzka z nadrukiem koniczynki (Magda kupiła sobie taką samą). Mam zamiar w niej lecieć do Londynu. Kto wie może na prawdę przyniesie mi szczęście? Spojrzałam na zegarek. Jest 2.30 w nocy. Wow! nawet nie wiedziałam że tyle czasu mi to zajęło. Teraz tylko szybki prysznic i do łóżka spać. Mam nadzieję, że Magda nie złoży mi wizyty wcześnie rano.

A jednak nie myliłam się. Przyszła do mnie już o 9.0 rano!! Nie daje mi nawet się porządnie wyspać. Ale pobudkę miałam wspaniałą. Puściła mi bardzo głośno „What makes you beatiful”. Ona jakimś trafem zawsze budziła się przy tej piosnce, bo to młodsza siostra słuchała albo brat włączył jakiś program muzyczny i akurat to leciało. Ja pierwszy raz się przy tym obudziłam i powiem, że naprawdę mi się to spodobało. Chyba ustawię sobie te piosenkę na budzik. Przynajmniej będę miała zawsze miłe pobudki, ale prawdopodobnie po pewnym czasie znienawidziłabym ją właśnie za to, że jest moim budzikiem. W końcu wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki się ubrać. Założyłam jakieś stare dresy za to Magda ubrała się dzisiaj wyjątkowo uroczo. Założyła delikatną różową bokserkę do tego krótkie jeansowe spodenki z wysokim stanem i śliczne balerinki. Na dodatek swoje długie brązowe włosy spięła w niesfornego koczka z grzywką lekko opadającą na oczy.
-Wyglądasz dzisiaj ślicznie. Na prawdę-dodałam, bo wiem, że ona mi nie uwierzy.
-Weź sobie ze mnie nie żartuj. Zresztą ty tez wyglądasz dzisiaj spoko.
-Taa. No bo w końcu dziewczyna w szarych dresach w kucyku to prześliczna istota.-odpowiedziałam jej po czym zaczęłyśmy się śmiać. Zeszłyśmy na dół na śniadanie. Magda poszła do salonu a ja zaczęłam się krzątać po kuchni. Gdy w końcu zrobiłam śniadanie na które jak zwykle składały się płatki czekoladowe poszłam do salonu. Zrobiłam dwie porcje, bo zapewne ślicznotka zaraz po obudzeniu się i ubraniu przyszła od razu do mnie.
-Masz.-powiedziałam kładąc jej porcje przed nosem.
-Nie musiałaś. Jadłam w domu.
-Kogo ty chcesz oszukać ślicznotko?
-Nie nazywaj mnie tak bo pożałujesz!
-Uuu już się boję. Co mi zrobisz uderzysz mnie poduszką?-powiedziałam i postawiłam swoją porcję na stole.
-A żebyś wiedziała-powiedziała Magda i nim zdążyłam usiąść dostałam poduszką w tył głowy, co zapoczątkowało wojnę. Biegałyśmy po całym salonie tłukąc się poduszkami, a gdy w końcu się opamiętałyśmy  zmęczone i roześmiane usiadłyśmy do stoły by zjeść śniadanie mleko było już zimne, ale i tak wszystko zjadłyśmy.

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Klaudia

    9 kwietnia 2012 o 13:06

    Ej fajnie się zapowiada.!:) Czekam na kolejny rozdział :D

     
  2. ~Madeleine

    10 kwietnia 2012 o 13:46

    ja tez czekam ;)

     
  3. ~Patrycja

    10 kwietnia 2012 o 15:55

    Ciekawe, czekam na więcej… :D

     
  4. ~Maciej z Klanu

    10 kwietnia 2012 o 16:12

    Fajnie ; D

     
  5. ~Piotr

    10 kwietnia 2012 o 16:50

    Zaprawdę ciekawy blog chętnie zajrzę tu nie raz

     
  6. ~ada ss

    11 kwietnia 2012 o 15:33

    boskie fajne czekam na 2 rozdział

     
 

  • RSS